fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Smoleńsk. Polacy zagubieni

Już ponad połowa badanych uważa, że przyczyny katastrofy z 2010 r. nie zostały dotąd wyjaśnione.

Dlaczego doszło do tragedii smoleńskiej i czy jej przyczyny zostały – lub kiedykolwiek zostaną – wyjaśnione? W piątą rocznicę katastrofy zapytaliśmy o to Polaków, powtarzając pytania, jakie zadaliśmy im przed rokiem.

Trudno to zaakceptować

Tak jak wtedy najwięcej jest tych, którzy uważają, że prezydent Lech Kaczyński i towarzysząca mu delegacja zginęli w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Odpowiada w ten sposób 47 proc. ankietowanych przez IBRiS (spadek o 1 pkt proc.). Minimalnie wzrosła – z 14 do 16 proc. – liczba tych, według których w Smoleńsku doszło do zamachu.

Nadal 30 proc. nie potrafi wskazać, czy była to katastrofa czy zamach. Oznacza to, że tych przekonanych przez oficjalne raporty i tych, którzy je kwestionują (albo nie są do nich przekonani), jest praktycznie tyle samo.

Smoleńskie zagubienie Polaków w ocenie katastrofy potwierdza druga część sondażu. W ciągu roku przybyło tych, którzy twierdzą, że przyczyny tragedii nie zostały wyjaśnione. Najwięcej (33 proc.) jest tych, którzy uważają, że nigdy nie dowiemy się prawdy. 23 proc. (wzrost aż o 5 pkt proc.) uważa zaś, że katastrofa nie jest wyjaśniona, ale to się zmieni. Łącznie liczba zwolenników tych tez wzrosła o 8 pkt proc.

Z 22 do 18 proc. spadła liczba osób przekonanych, że sprawa jest w pełni wyjaśniona, nieco wzrosła (z 15 do 17 proc.) – tych, dla których została wyjaśniona w części.

– Nie dziwi mnie liczba osób, które mówią, że do końca nie znamy przyczyn. Pewnie mieszczą się wśród nich ludzie, którzy uznają, że piloci byli zmuszani do lądowania. Ci nie do końca zgodzą się ze stwierdzeniem, że przyczyną był nieszczęśliwy wypadek – uważa szef Instytutu Spraw Publicznych dr Jacek Kucharczyk.

Zdaniem dr. Jacka Kloczkowskiego z Ośrodka Myśli Politycznej wersja o katastrofie ma dużą przewagę nad tą o zamachu ze względu na to, jak przedstawiają je media elektroniczne.

– Wszyscy widzą, że wersja oficjalna ma liczne niedoskonałości. Wciąż jest modyfikowana. Jednak liczba zwolenników tezy o zamachu nie zwiększa się znacznie, bo psychologicznie trudno ją zaakceptować. Nie ma też dowodów, które by ją ostatecznie przesądzały – mówi.

Co zmieniły stenogramy

IBRiS przeprowadził badanie 10 i 11 kwietnia, a ledwie kilka dni wcześniej pojawił się przeciek związany z nowymi odczytami z kokpitu tupolewa. Według nich gen. Andrzej Błasik mógł być do końca w kabinie samolotu, z czego wysnuwane są wnioski, że naciskał na lądowanie. Ekspertyza nie dość, że kłóci się z innymi dowodami prokuratury, to, jak później się okazało, jest też kwestionowana przez szefową zespołu biegłych, który ją stworzył.

– Kto wcześniej sądził, że były naciski, tylko się w tym utwierdził. Kto był przeciwny, też. A reszta się zastanawia, czy stenogramy ujawnione po pięciu latach znów nie zostaną zakwestionowane za jakiś czas – ocenia dr Kloczkowski.

Dr Kucharczyk uważa zaś, że kolejna wersja stenogramów nie podważa zaufania do oficjalnych ustaleń. – Tych zwolenników zamachu nie jest aż tak dużo, biorąc pod uwagę ogólną nieufność Polaków do władz i skłonność do spiskowego myślenia – zaznacza.

Śledztwo bez końca

Jak zapowiedziała ostatnio wojskowa prokuratura, śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy nie zakończy się w tym roku. Polscy biegli analizują bowiem dokumenty z rosyjskich sekcji zwłok. W piątą rocznicę tragedii komunikat wydali też rosyjscy śledczy. Przekonują, że zakończenie ich postępowania opóźnia obstrukcja ze strony polskiej, która ociąga się z realizacją wniosków o pomoc prawną.

Wątek organizacji lotu został już umorzony przez cywilną prokuraturę, ale część rodzin ofiar skierowała do sądu prywatny akt oskarżenia. Domaga się ukarania byłego szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA