fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Wzywanie do bojkotu wojska to przestępstwo

PAP/Wojciech Pacewicz
Prawnicy dziwią się, dlaczego prokuratura nie bada wypowiedzi Janusza Palikota zachęcających rezerwistów, by nie stawiali się na ćwiczenia.

Niestawiennictwo na ćwiczenia wojskowe jest przestępstwem. Tak wynika z art. 224 ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP. Jest nim też podżeganie do takiego czynu. Trudno uwierzyć, by poseł Janusz Palikot, jeden z kandydatów na prezydenta RP, o tym nie wiedział.

Obronią nas inni

Od dłuższego czasu Janusz Palikot głosi publicznie, że nie zamierza umierać za Polskę. Więcej – nawołuje do nierespektowania wezwań na ćwiczenia wojskowe. W ostatni czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku przed pomnikiem Jana III Sobieskiego mówił:

– Kategorycznie protestuję przeciwko próbie na masową skalę produkcji mięsa armatniego, jakim jest mobilizacja rezerwistów. I wzywam rezerwistów, żeby odmawiali i nie stawiali się.

Poseł mówi też, że Polskę obronią a to Amerykanie, a to wprowadzenie euro. On sam też może, ale nie z bronią w ręku. Najważniejsze są jego nawoływania antymobilizacyjne. Tymczasem niezgłoszenie się do służby wojskowej jest przestępstwem, tak jak namawianie do niewypełnienia tego obowiązku – podżegacz odpowiada tak samo (art. 19 kodeksu karnego).

Obowiązek i basta

Trzeba też pamiętać, że art. 85 ust. 1 konstytucji stanowi, że „obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny". Tak szeroko sformułowany obowiązek konkretyzuje ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP. Przewiduje ona liczne obowiązki obronne obywateli „zdolnych ze względu na wiek i stan zdrowia" do ich wykonywania. W szczególności pełnienie służby wojskowej i udział w ćwiczeniach.

– Nawet jeśli się komuś ten obowiązek nie podoba, to jednak istnieje i obywatele polscy mu podlegają – wskazuje adwokat Jerzy Naumann. – Gdy więc ktoś nawołuje do nieposłuszeństwa ustawie, wita się z odpowiedzialnością karną, a jeśli nakłania do popełnienia przestępstwa, może trafić pod lupę prokuratora, bo to przecież też przestępstwo (art. 255 k.k.).

Mecenas Naumann dobrotliwie dodaje, że raczej nie warto wzywać prokuratora. – Wystarczy przesłać posłowi Palikotowi kodeks karny, a zwłaszcza konstytucję – po tej lekturze z pewnością wycofa swoje słowa – uważa.

W podobnym tonie wypowiedzi Palikota ocenia Tomasz Kloc, starszy chorąży sztabowy w stanie spoczynku, saper ranny w Iraku, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju. – Nasza armia po misjach zagranicznych jest dosyć sprawna, a ćwiczenia tę sprawność zwiększają. Kto myśli logicznie, musi zdawać sobie z tego sprawę. Traktuję więc wypowiedzi Palikota jako ekstremizm polityczny, w naszym środowisku nikt takich słów by nie sformułował i nie traktuję ich poważnie – mówi.

Ostrzej sprawę ocenia adwokat Roman Nowosielski. – Obrona ojczyzny to zbyt poważna sprawa, by wypowiedzi usprawiedliwiać prawniczą niewiedzą posła, w którą zresztą wątpię. Niezgłoszenie się do służby wojskowej jest przestępstwem, nawoływanie do tego też może być przestępstwem. Równie ważna, jeśli nie ważniejsza, jest moralna ocena tego zachowania. Osobą, która w okresie, kiedy państwo wzmacnia gotowość do obrony, w której uczestniczyć powinni wszyscy obywatele – co czasem wymaga ofiary – nawołuje do niewykonywania tych obowiązków, powinna zająć się prokuratura.

Adwokat Piotr Nowaczyk mówi, że nic nie zwalnia żadnego Polaka z obowiązku wspierania obronności ojczyzny. Jeśli politycy w to wątpią, to mają luki w patriotycznym wychowaniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA