fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Konwencja, która leczy - felieton Tomasza Terlikowskiego

Tomasz P. Terlikowski
Fotorzepa/ Ryszard Waniek
Spójność, racjonalność czy logiczność to cechy złowrogiego patriarchatu narzuconego ludzkości przez męskie szowinistyczne wieprze.

Nie są więc one – co zrozumiałe – najmocniejszą stroną feministek. I to nawet tych z tytułami profesorskimi. Ażeby się o tym przekonać, wystarczy poczytać felietony czy wypowiedzi czołowych przedstawicielek tego nurtu.

Ostatnio brakiem spójności błysnęła na przykład grupa edukatorów seksualnych Ponton. Jej członkinie postanowiły przeanalizować podręczniki do życia w rodzinie i skrytykować je. I choć pomysł to mniej więcej taki, jakby podręczniki do katechezy analizowała grupa młodych bezbożników, to i tak warto zapoznać się z wnioskami. Nie dlatego, że mówią one coś o podręcznikach, ale dlatego, że mówią wiele o feminizmie i edukatorach.

A więc: edukatorki mocno krytykują fakt, iż w podręcznikach źle przedstawiona została kobiecość. Przykład: „Kobieta sprowadzona jest do roli matki do tego stopnia, że radzi się ustępować miejsca ciężarnej nie dlatego, że jest jej ciężko, ale w dowodzie szacunku dla życia, które nosi" – żali się w „Gazecie Wyborczej" dr Maria Pawłowska.

A mnie trudno nie zadać pytania, czy pani doktor nie ma świadomości, że ciąża wiąże się, i to dość ściśle, z macierzyństwem, a fakt, że kobiecie jest wówczas ciężko, związany jest właśnie z tym, że nosi ona w swoim łonie dziecko. No, chyba że panie z Pontonu uważają, że ustępować trzeba każdemu, kto jest otyły, bez względu na płeć, a matki w ciąży, jeśli tylko są szczupłe, mogłyby ustąpić miejsca panu z nadwagą? W końcu jak równość, to równość...

Jeszcze zabawniej brzmią słowa dr hab. Moniki Płatek z „Wysokich Obcasów", która zapewnia, że konwencja antyprzemocowa będzie miała skutki lecznicze. I to nie w przenośni, ale dosłownie. Jej wprowadzenie bowiem rozwiąże problem alkoholizmu wśród mężczyzn, bo wyzwoli ich z „ciasnego pancerza fałszywie rozumianej męskości". Także dzięki konwencji panowie po czterdziestce nie będą już umierać na zawały, a kobiety przestaną zapadać na raka szyjki macicy. Aż dziw, że dokument ten dotąd nie jest sprzedawany w aptekach. Bez recepty oczywiście...

Szkoda tylko, że tych bajecznych leczniczych skutków konwencji i jej zapisów nie widać w świecie. Tak ukochana przez lewactwo Szwecja ma odsetek alkoholizmu o wiele wyższy niż Polska. A rak szyjki macicy zabija o wiele częściej tam, gdzie radykalnie rozluźniły się zasady związane z życiem seksualnym. Nic w tym zresztą dziwnego, bo wirus brodawczaka, który go wywołuje, jest przenoszony drogą płciową. Promocja rozpusty bardzo mu zatem służy.

Autor jest filozofem i publicystą, redaktorem naczelnym TV Republika

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA