fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Mały popyt na używane lokale

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Na rynku wtórnym popyt nie jest duży. Wielu kupujących woli nowe lokale. Mimo tego część właścicieli zdecydowała się na podwyżki cen.

Według Szybko.pl średnia cena ofertowa za używane „M" w Warszawie spada. Np. dziś sprzedawcy proponują przeciętnie ok. 7,5 tys. zł za mkw., natomiast we wrześniu 2014 r. było to 7,7 tys. zł za mkw.

– W cenach zdecydowanie niższych od rynkowej średniej można kupić lokale z lat 1960–1989, czyli głównie w wielkiej płycie. Fakt, że należą one do najtańszych na stołecznym rynku nie oznacza, że właśnie te mieszkania potaniały w ciągu ostatnich miesięcy. Wręcz przeciwnie – na początku 2014 r. kosztowały średnio ok. 7 tys. zł za mkw., a obecnie są wyceniane na ok. 7,2 tys. zł za mkw. – zauważa Marta Kosińska z serwisu Szybko.pl.

Według Edyty Krakowiak z Warszawskiej Giełdy Lokali i Nieruchomości nieznacznie podrożały mieszkania najbardziej poszukiwane, czyli blisko centrum, o niedużych metrażach, wybudowane po 2000 r. Jednak podwyżki te są nieznaczne i nie przekraczają 1–2 proc. w skali roku.

– Najbardziej natomiast poszły w górę stawki za lokale luksusowe. Po wieloletnich spadkach cen w tym sektorze podrożały zwłaszcza penthouse'y i luksusowe apartamenty w bardzo dobrych, niszowych lokalizacjach. Są to zwyżki sięgające niekiedy 15 proc. – zaznacza Edyta Krakowiak.

Tymczasem Marta Kosińska przekonuje, że w ostatnim roku spadły stawki za lokale w kamienicach, które również należą do najdroższych, biorąc pod uwagę średnią oscylującą dziś na poziomie 9,4 tys. zł za metr. Rok wcześniej lokale te wyceniano przeciętnie na prawie 9,8 tys. zł za mkw.

– Popyt jest na niedrogie mieszkania, gdzie na niezbyt dużej powierzchni zmieści się jak najwięcej pomieszczeń – opowiada Marta Kosińska.

Z kolei zdaniem Jerzego Sobańskiego, szefa Akces Nieruchomości, w ostatnich tygodniach wielu sprzedawców znacznie wywindowało ceny ofertowe mieszkań z drugiej ręki

– Tymczasem stawki transakcyjne w ostatnim roku wzrosły niewiele, o ok. 1,5 proc. Obecne zachowanie sprzedawców trudno racjonalnie wytłumaczyć – mówi Sobański.

Co dalej? Czy właściciele używanych lokali zapatrzeni na hossę na rynku pierwotnym będą się decydować na kolejne podwyżki?

Zdaniem pośredników stawki za mieszkania popularne powinny się utrzymywać na podobnym poziomie. Popyt jest wciąż dość niski z uwagi na brak zdolności kredytowej zwłaszcza młodych osób, a to głównie młodzi ludzie potrzebują mieszkań.

– Odzwierciedleniem tej sytuacji jest mała liczba udzielonych kredytów mimo niskiego oprocentowania i niewysokich marż. To pokazuje, że większości Polaków nie stać na mieszkanie. Także wykluczenie rynku wtórnego z programu „Mieszkanie dla Młodych" ma wpływ na popyt i ceny używanych lokali – opowiada Edyta Krakowiak.

Według niej dopóki się nie zmienią system finansowania (udzielania kredytów) oraz sytuacja na rynku pracy (brak stabilizacji), popyt na lokale będzie mały, a to rzutuje na ceny.

Tanieć mogą dalej lokale starsze, wymagające dużych nakładów na remonty, zwłaszcza te w mniej atrakcyjnych dzielnicach Warszawy, głównie po stronie praskiej.

– Elastyczność sprzedawców zależy od tego, jakie mieszkanie posiadają oraz czy są zmuszeni do sprzedaży. Ceny lokali o dobrej jakości i dobrze położonych są stabilne i można wynegocjować niewielkie obniżki. Natomiast przy mieszkaniach z różnymi wadami, jak np. zły stan techniczny, słaby rozkład, kiepska lokalizacja, a także jeżeli właściciel jest przymuszony do sprzedaży sytuacją finansową czy rodzinną, cena ofertowa może spaść nawet o 30 proc. – prognozuje Edyta Krakowiak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA