Sądownictwo

Szpiegowski serial się przedłuża

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Polskie władze mają proceduralne kłopoty z wydaleniem rosyjskiego dziennikarza podejrzewanego o szpiegostwo.

Ta decyzja była przyczyną dyplomatycznego skandalu na linii Warszawa–Moskwa. Jesienią polski MSZ cofnął akredytację Leonidowi Swiridowowi, korespondentowi państwowej rosyjskiej agencji Rossija Siegodnia, który mieszka w naszym kraju od 11 lat. To była ostatnia odsłona polowania na szpiegów, w ramach którego ABW zatrzymała polskiego wojskowego i prawnika rosyjskiego pochodzenia.

Zastrzeżenia do Swiridowa zgłosiła także ABW, która skierowała do wojewody mazowieckiego wniosek o cofnięcie mu zgody na pobyt w Polsce. Uzasadnienie wniosku jest tajne, ale wedle informacji „Rzeczpospolitej" jeden z zarzutów dotyczy tego, że Swiridow starał się zdobywać informacje dotyczące systemu komunikowania się administracji rządowej i samorządowej z obywatelami. Interesował go m.in. stołeczny ratusz oraz Mazowiecki Urząd Wojewódzki. – Swiridow płacił także niektórym polskim dziennikarzom za proputinowskie teksty, choć akurat to nie jest przyczyną naszego wniosku – twierdzi wysokiej rangi oficer ABW.

Sprawa wydawała się przesądzona, a los Swiridowa miał się dopełnić przed końcem stycznia. Tak się jednak nie stało. Do dziś nie ma prawomocnej decyzji i Swiridow wciąż przebywa w Polsce. – Jak dotąd, wojewoda nie poinformował mnie o żadnej swojej decyzji. Więc siedzę sobie cichutko – żartuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą".

Według naszych ustaleń nie wiadomo, kiedy zostanie dopełniona procedura wydalenia go z Polski. – ABW nie zdecydowała się go zatrzymać i rozpocząć procedury karnej. Postanowiła usunąć Swiridowa z Polski, korzystając z przepisów administracyjnych. A to znaczy, że od każdej najdrobniejszej decyzji Swiridow może się odwoływać. I robi to, najczęściej w ostatnim momencie – mówi nam urzędnik zajmujący się tą sprawą.

Swiridow zaskarżył m.in. tajność postępowania, bo przez to nie ma dostępu do uzasadnienia wniosku ABW. „W dniu 16 lutego 2015 r. wpłynęła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie skarga na postanowienie Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców z dnia 2 grudnia 2014 r. w przedmiocie odmowy przeglądania dokumentów, sporządzania z nich notatek, kopii lub odpisów zawierających informacje niejawne, którym została nadana klauzula: »TAJNE« (...)" – napisała w piśmie do „Rzeczpospolitej" sędzia Joanna Kube. W tej sprawie nawet nie jest jeszcze wyznaczony termin rozprawy.

Sytuację dodatkowo komplikuje to, że wojewoda zwrócił się do ABW o uzupełnienie wniosku ws. wydalenia Swiridowa – zażądał dodatkowych wyjaśnień w sprawie działalności Rosjanina. Według naszych informacji na początku tygodnia, gdy w urzędzie wojewódzkim już były dodatkowe materiały z ABW, Rosjanin także zaskarżył ich tajność. On sam nie chce nic o swej najnowszej skardze powiedzieć. Odzywa się za to rosyjska dyplomacja. „Byłoby lepiej, gdyby w najbliższej przyszłości sprawa ta została zamknięta z powodu braku oskarżeń" – cytowała we wtorek rządowa rosyjska agencja Sputnik ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa. „Każdy inny rozwój sytuacji byłby niepożądany i jeszcze bardziej popsuje sytuację w polsko-rosyjskich stosunkach".

Szpiegowski serial może jednak potrwać. Według portalu tvn24.pl polski porucznik lotnictwa wojskowego skopiował kilkanaście tysięcy planów lotów myśliwców F-16. Mógł je przekazać Rosjanom. Wojskowy został zatrzymany 20 listopada przez Żandarmerię Wojskową. Zawieszono go w czynnościach służbowych, dostał zakaz opuszczania kraju i odebrano mu paszport. Nie usłyszał jednak jak dotąd zarzutu szpiegostwa, a jedynie „nieprawidłowości w postępowaniu z dokumentami służbowymi".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL