fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Tunezja, zawiedziona nadzieja Zachodu - komentarz Jerzego Haszczyńskiego

Jerzy Haszczyński
Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Mała Tunezja wydawała się turystycznym rajem w ponurej okolicy kontrolowanej w coraz większym stopniu przez bandytów z organizacji islamistycznych.

Teraz będzie się kojarzyła – zwłaszcza Polakom – z miejscem, gdzie giną turyści. Chyba nigdy się nie zdarzyło, żeby tylu polskich turystów nie wróciło z wakacji z powodu zamachu terrorystycznego.

To straszne, jak terroryści potrafią tworzyć negatywne, ponure symbole. Nie jest to jeszcze potwierdzone, ale zapewne chodzi o zamachowców spod czarnej flagi dżihadu. Fundamentalistów islamskich, którzy sieją przerażenie, bezwzględnie mordując obcych, innowierców, ludzi Zachodu i tych, którzy kojarzą im się z Zachodem.

Długo omijali Tunezję. Wczoraj próbowali jednak przekonać Polaków, że niewiele się ona różni od Libii czy Syrii. Jest równie niebezpieczna. I tak jak do tamtych krajów – ogarniętych wojną domową, chaosem i opanowanych częściowo przez fundamentalistów islamskich – żaden przytomny turysta nie powinien tu przyjeżdżać.

Do tej pory Tunezja była pozytywnym symbolem arabskich przemian demokratycznych. Tylko tu arabska wiosna nie przemieniła się w zimę. Tylko tu prozachodnie partie liberalne biorą odpowiedzialność za kraj wspólnie z islamistami, a ich główne stronnictwo (w innych krajach takie ugrupowania zwracają się często ku przemocy) jest umiarkowane i akceptuje świeckie wartości.

Tunezja była największą nadzieją Zachodu w regionie. Dziś jednak jestem jak najdalszy od namawiania kogokolwiek do spędzania w niej wakacji po to, by okazać solidarność temu krajowi w walce z terroryzmem. Doradzam wielką ostrożność. Od polityków Zachodu należy jednak oczekiwać, że okażą solidarność z Tunezją nie tylko słowami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA