Społeczeństwo

Trudny psa los

Postrzelony z łuku pies
OTOZ Animals
Jednego czworonoga głodził właściciel, inny został przez przypadek postrzelony z łuku. Obie sprawy wyjaśnia policja.

Dzielnicowi ze Śremu w Wielkopolsce podczas wizyty w gminie Dolsk zobaczyli na jednej z posesji skrajnie wycieńczonego psa.

– Był zaniedbany i wygłodzony. Leżał w kojcu – opowiada nadkom. Ewa Kasińska, z policji w Śremie.

Funkcjonariusze wezwali na pomoc pracowników schroniska dla zwierząt. Przyjechali oni razem z weterynarzem, który zbadał psa.

– Lekarz potwierdził wyczerpanie zwierzaka, który został zabrany do schroniska, gdzie jest otoczony dobrą opieką – dodaje nadkom. Kasińska.

Policjanci ustalili do kogo należy zwierzę. To 22-letni mieszkaniec Dolska. Mężczyzna na razie nie usłyszał zarzutów, bo mundurowi gromadzą materiał dowodowy w tej sprawie.

Za to ich koledzy z Gdyni rozwiązali zagadkę postrzelonego małego pieska, którego pod koniec lutego znaleziono w jednym z miejscowych lasów.

– Osoby, które znalazły zwierzę odwiozły je do weterynarza. Lekarz wyciągnął strzałę i zoperował psa – opowiada kom. Michał Rusak, rzecznik gdyńskiej policji.

Mimo wysiłków weterynarza psiak zdechł. Policja rozpoczęła poszukiwania sprawcy postrzelenia. Komunikaty w tej sprawie ukazały się m.in. na jej stronach internetowych.

Po nich, do komendy zgłosił się młody mężczyzna i opowiedział co się stało. Okazało się, że często wypożycza on konia w jednej z gdyńskich stadnin, a potem jeździ po lesie i strzela z łuku, w wyznaczonym, ogrodzonym miejscu. - Takie ma hobby - mówi policjant.

Pod koniec lutego za strzelcem pobiegł pies właściciela stadniny.  - Nagle koń, na którym jechał mężczyzna spłoszył się i z kuszy padł jeden niekontrolowany strzał, a strzała raniła pieska – opowiada kom. Rusak.

Ranny zwierzak uciekł w szoku. Mężczyzna, który go postrzelił wrócił do stadniny i wszystko opowiedział właścicielowi. Razem zaczęli szukać psa, ale nie udało się im go znaleźć. – Widocznie zwierzę w szoku uciekło daleko – dodaje kom. Rusak.

Po komunikatach strzelec sam zgłosił się na policję. Przedstawił swoją wersję. Jego słowa potwierdził właściciel stadniny.

– Ze zgromadzonego materiału wynika, że doszło do nieszczęśliwego wypadku, za który trudno kogoś winić- dodaje kom. Rusak. Dlatego postępowanie w sprawie postrzelenia czworonoga będzie umorzone.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL