fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Czy można zasiedzieć drogę na cmentarz

Fotorzepa, Bartlomiej Żurawski
Wydawać by się mogło, że drogi do cmentarz zasiedzieć nie można. A jednak toczy się sprawa dotycząca cmentarza parafialnego w jednym z miasteczek między Kielcami a Krakowem.

Na szczęście dla parafian mają oni jeszcze jedną drogę.

Ta sporna jest tam od niepamiętnych czasów, co najmniej od 300 lat, i zajmuje ok. 0,02 ha. Korzysta z niej parafia podczas uroczystości pogrzebowych i innych kościelnych, ale służy też mieszkańcom do odwiedzania grobów.

Droga leży nieco na uboczu, między dwiema działkami małżonków Stanisława i Anny D., którzy uprawiając pole, przejeżdżają po niej w poprzek. A w 2012 r. wręcz zamknęli bramę pozwalającą wjechać na nią z głównej ulicy.

Sporna działka jest własnością Skarbu Państwa, w użytkowaniu gminy, i formalnie nie jest drogą publiczną. Jest więc wyłączona z ogólnej zasady, że taka droga stanowi dobro publiczne, wyłączone z obrotu i niepodlegające zasiedzeniu. Z tego powodu, że jest państwowa, ksiądz nie płacił za nią podatku. Przez lata korzystanie z drogi zarówno przez parafię, jak i mieszkańców nie sprawiało większych problemów. Ujawniły się, gdy proboszcz postanowił uregulować jej status prawny.

Sąd Rejonowy w Jędrzejowie, a następnie Okręgowy w Kielcach orzekły zasiedzenie na rzecz małżonków D., uznając, że oni, a wcześniej ich rodzice (teściowie), władali działką z drogą jak właściciele. Sąd Najwyższy nie podzielił natomiast tego stanowiska i zwrócił sprawę SO do ponownego rozpoznania.

Przypomniał, że do zasiedzenia niezbędne jest samodzielne, niezależne od woli innych osób, posiadanie rzeczy przypominające własność. Czyli posiadacz musi wykazać, że władał działką jak właściciel, jawnie, a więc w sposób widoczny dla otoczenia.

– W tej sprawie tak było dopiero w 2012 r., z chwilą zamknięcia bramy prowadzącej na sporną drogę – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Marian Kocon. – Wcześniejsze czynności małżonków D. oraz ich rodziców nie dawały dostatecznej podstawy do oceny,  że wykonywali oni takie właścicielskie władztwo, a niepodobna przyjąć, że samo usytuowanie drogi pomiędzy ich działkami przesądzało o takim władaniu. Przeciwko przyjęciu tego władztwa przemawia też korzystanie z działki przez parafię podczas uroczystości pogrzebowych.

Bez znaczenia są też ustalenia między parafią a rodziną D., jeśli podczas nich nie wyrażali oni wobec parafii woli władania właścicielskiego. Poza tym do przyjęcia takiego posiadania w latach 70. trzeba teraz wykazać, że D. ujawnili swoją wolę wobec ówczesnych organów Skarbu Państwa.

Odmowa zasiedzenia na rzecz małżonków nie przesądza jednak, że działkę zasiedziała parafia – dodał SN.

Co dalej? – pytamy prof. Bartłomieja Rakoczego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, specjalistę od nieruchomości.

– Moim zdaniem sprawę zaniedbał Skarb Państwa, właściciel działki. To on powinien uregulować kwestię przejścia na cmentarz, który niezależnie od tego, czy ma status wyznaniowy czy komunalny, pełni funkcję publiczną i musi być do niego odpowiedni dostęp. O czym władza publiczna powinna pamiętać. Nie powinna też dopuszczać do wyzbycia się w drodze zasiedzenia, a więc bezpłatnie, państwowej działki.

sygnatura akt: III CSK 354/13

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA