fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Blues jak płacz

Duke Robillard, gitarzysta, wokalista i kompozytor uważany za spadkobiercę słynnego T-Bone Walkera. Za „Guitar Groove-A-Rama” i „Stomp! The Blues Tonight” nominowany do Grammy
materiały prasowe
Duke Robillard, słynny gitarzysta i wokalista będzie gwiazdą Warsaw Blues Night.

Rzeczpospolita: Wraca pan do Warszawy po siedmiu latach. Jak wspomina pan tamten poprzedni koncert na Warsaw Blues Night?

Duke Robillard: Mieliśmy wtedy długie tournée, przylecieliśmy do Warszawy zmęczeni, ale entuzjazm publiczności dodał nam skrzydeł i zagraliśmy naprawdę dobry koncert. Mam nadzieję, że publiczność nas zapamiętała. Obiecuję, że tym razem zrobimy jeszcze lepszy show.

Miał pan okazję porozmawiać z polskimi fanami bluesa?

Było takie szaleństwo, bisy, potem kolejka po płyty i autografy, że czasu zostało tylko na krótkie rozmowy. To była naprawdę najbardziej chłonna i aktywna publiczność, jaką kiedykolwiek spotkałem. Liczę, że tym razem będzie więcej czasu na spotkania.

Czym charakteryzuje się blues?

To prosta forma, która stała się podstawą wszystkich gatunków amerykańskiej muzyki źródeł. Okazało się, że brzmienie bluesa przyciąga słuchaczy na całym świecie. Trafia do serca i duszy. Głos bluesa jest jak płacz, porusza wszystkich. Jeśli otworzysz się na bluesa, zakochasz się w nim.

Blues odnosi się tylko do uczuć?

To także spontaniczne improwizacje. Ale teksty są bardzo ważne, opowiadają prawdziwe historie, odnoszą się do miłości i przeciwności losu, z jakimi zmagamy się co dzień.

Każdy muzyk może zagrać bluesa?

Nie, bluesmani poświęcają czasem całe życie na doskonalenie sztuki wyrażania uczuć przez tę muzykę. To połączenie talentu danego przez Boga i lat praktyki w rzemiośle. To muzyka dla ludzi tworzona przez ludzi, ale nie jest łatwo wykonywać ją naprawdę dobrze.

Bluesmani mają szczególne cechy charakteru?

Generalnie są ludźmi przyjaźnie i ciepło nastawionymi do innych. Mają potrzebę intensywnego wyrażania własnych uczuć.

Niektórzy sądzą, że blues opowiada przede wszystkim o cierpieniu.

Śpiewam bluesy na każdy temat, także o szczęściu, i te polecam tym, którzy mają o tej muzyce jednostronne pojęcie. Każda sytuacja, do której podchodzimy z sercem, może być tematem. Blues ujmie cię brzmieniem, jeśli otworzysz na niego swoje serce.

Napisał pan „Blues Nightmare" o intrygującym tytule. O czym opowiada?

Czasem miewam sen, że występuję na scenie i nic mi nie wychodzi. To zabawne, bo rzadko miewam występy, z których nie jestem zadowolony. Napisałem ten utwór, żeby nagrać go z Sugar Rayem Norcią na płytę „Meet Duke". Mogę w nim ponarzekać, kiedy czasem źle się czuję.

Którzy artyści byli najważniejsi w historii tego stylu?

Były setki muzyków, dzięki którym on się rozwijał. W latach 20. i 30. XX w. brzmienie kształtowali Robert Johnson, Charlie Patton, Son House, Blind Blake i Blind Lemon Jefferson. W tym samym czasie King Oliver, Lonnie Johnson, Louis Armstrong i Jelly Roll Morton tworzyli bluesa z nowym akcentem, a ich muzykę nazywano jazzem. Wczesny jazz czerpał z bluesa garściami, to słychać w nagraniach Armstronga. Kiedy skonstruowano gitarę elektryczną, otworzyły się nowe możliwości, powstał nowy świat bluesa.

Pamięta pan pierwszego bluesa, którego usłyszał?

Oczywiście, to było nagranie Chucka Berry'ego. Miałem siedem czy osiem lat, mój starszy brat przyniósł do domu jego płytę. Na stronie A był przebój „Maybelline", a na stronie B blues „Wee Wee Hours", który od razu mnie zahipnotyzował. Powolny, łagodny rytm poruszył moją wyobraźnię i tak uzależniłem się od bluesa.

Co skłoniło pana do nauki gry na gitarze?

Blues i wczesny rock and roll, który był właściwie bluesem opartym na nowym rytmie, zachęciły mnie do wielogodzinnych ćwiczeń na gitarze. Chciałem być jak Fats Domino, Little Richard, Jerry Lee Lewis, Buddy Holly, Elvis i Chuck Berry. Byli moimi pierwszymi idolami, zanim usłyszałem, jak grają Muddy Waters, Howlin' Wolf, Sonny Boy Williamson, Elmore James i Little Walter. Potem odkryłem B.B. Kinga, T-Bone Walkera, Freddy'ego Kinga, Johnny'ego Watsona, Guitar Slima, Lowella Folsoma, Buddy'ego Guya, Magica Sama,  Gatemouth Browna i wielu innych. To zmieniło moje życie na zawsze. Kiedy w 1967 r. utworzyłem grupę Roomful of Blues, skupiliśmy się na graniu chicagowskiego bluesa. Później odkryłem wczesne nagrania r'n'b, m.in. Joe Turnera, Louisa Jordana i Buddy'ego Johnsona. To podsunęło mi pomysł, żeby do zespołu dodać sekcję instrumentów dętych. W ukształtowaniu własnego stylu pomogły mi także nagrania wczesnych gitarzystów jazzowych, Charliego Christiana i Tiny'ego Grimesa.

Gitara jest najważniejszym instrumentem bluesa?

Gitara, fortepian i harmonijka są ulubionymi instrumentami bluesmanów. Oczywiście dochodzą do nich bas i perkusja, lecz gitara wydaje się zajmować uprzywilejowane miejsce, bo można ją wszędzie ze sobą zabrać. Dzięki gitarze akustycznej muzyka w ogóle stała się popularna. Jako instrument elektryczny wybija się swoim brzmieniem ponad inne, a możliwości jego kształtowania są praktycznie nieograniczone. To najbardziej ekspresyjny z instrumentów.

Kolekcjonuje pan gitary?

W tej chwili mam dziesięć różnych gitar. Nigdy nie myślałem o sobie jako o kolekcjonerze, chociaż w pewnym momencie miałem ich aż sześćdziesiąt. Byłem w posiadaniu większości najbardziej poszukiwanych i cenionych modeli wszech czasów. Ale gitara jest dla mnie tylko narzędziem do tworzenia muzyki. Dobieram gitary do efektu, jaki chcę osiągnąć.

—rozmawiał Marek Dusza

Warsaw Blues Night

To już 53. edycja cyklu koncertowego organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Bluesowe. Tegoroczna odbędzie się 16 marca w warszawskim klubie Hybrydy, początek o godz. 19. Warsaw Blues Night prezentuje najlepszych muzyków z kręgu bluesa. Gośćmi imprezy były takie sławy jak: Otis Taylor, The Holmes Brothers, Walter Trout, Little Charlie Baty, Eddie Turner, a przed siedmiu laty zagrał po raz pierwszy Duke Robillard, który uświetni obecną bluesową noc. Zbliżający się koncert to wydarzenie obowiązkowe dla każdego szanującego się miłośnika gitarowej wirtuozerii, a tej klasy muzycy nieczęsto odwiedzają nasz kraj.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA