Sądownictwo

Rodzinna tragedia w Gliwicach. Dwie osoby nie żyją

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Dziadek zabił 15-letniego wnuka w Gliwicach, ranił też żonę, a potem popełnił samobójstwo.

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w mieszkaniu na czwartym piętrze przy ul. Wiślanej po godz. 19. Jak informuje gliwicka policja podczas domowej awantury 55-letni mężczyzna najpierw zaatakował nożem 15-letniego wnuka, potem dźgnął nożem żonę. Na koniec sam skoczył z okna.

Brat nastolatka 10-letni chłopiec widząc co się dzieje zaalarmował sąsiadów, a ci wezwali policję i pogotowie. Jednak gdy przyjechała karetka 15-latek już nie żył. Jego babcia w stanie ciężkim trafiła do szpitala, gdzie walczy o życie. Na miejscu zginął też sprawca.

Na razie nie wiadomo dlaczego mężczyzna zaatakował swoich bliskich. Sąsiedzi przypuszczają, że w chwili ataku na bliskich 55-latek był pijany. Potwierdzi to sekcja zwłok.

Na miejscu tragedii cały czas pracuje ekipa dochodzeniowa z prokuratorem na czele. Zabezpieczają ślady, przesłuchują świadków.

Wiadomo, że obaj chłopcy byli pod opieką dziadków od śmierci ich mamy. Do tej pory rodzina nie była znana policji. – Nie mieliśmy tam żadnych interwencji – mówią funkcjonariusze.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL