W sądzie i urzędzie

Komornik nie sprzeda zajętej rzeczy przed rozstrzygnięciem sporu

Fotorzepa/Robert Wójcik
Posłowie dają czas dłużnikowi na zaskarżenie zajęcia komorniczego i na rozstrzygnięcie sporu przez sąd.

Nie będzie można zlicytować ruchomości, np. ciągnika, dopóki od uprawomocnienia się zajęcia nie upłynie 14 dni. Dłużnik dostanie zatem tydzień więcej. A jeśli zaskarży czynność komornika, to ruchomość nie będzie mogła być sprzedana do rozpatrzenia sprawy przez sąd, co trwa nawet kilka miesięcy.

Reakcja na ciągnik

Nie będzie zatem możliwa sytuacja jak pod Mławą, gdy komornik sprzedał traktor, nie czekając, aż sąd rozpatrzy skargę na bezprawne zajęcie maszyny.

Taką zmianę do rządowego projektu noweli kodeksu postępowania cywilnego zaproponowała jednogłośnie sejmowa podkomisja ds. nowelizacji prawa cywilnego. Poprawka ma poparcie korporacji komorniczej.

Obecnie, zgodnie z art. 864 § 1 k.p.c., sprzedaż zajętych przez komornika ruchomości nie może nastąpić wcześniej niż siódmego dnia od daty zajęcia. W efekcie już ósmego dnia rzecz może pójść w obce ręce, czyli zanim zastrzeżenia dłużnika czy osoby niesłusznie egzekwowanej rozpatrzy sąd egzekucyjny. Tak właśnie było w sprawie pod Mławą.

Przewodniczący podkomisji poseł Borys Budka potwierdza, że wpadka była impulsem do wprowadzenia poprawki.

– Jest to reakcja ustawodawcy na ostatnie wydarzenia związane z bulwersującymi przypadkami, gdy komornicy sprzedali rzeczy należące do osób trzecich, a nie dłużników. I to zanim kontrolę działań komornika przeprowadził sąd. Zmiana uniemożliwi sprzedaż rzeczy przed rozpatrzeniem skargi na czynności komornik – wyjaśnia.

To za mało

Specjaliści od egzekucji wskazują jednak, że zmiana ta nie zabezpiecza w pełni przed błędną egzekucją. I to nawet jeśli osoba, z której komornik ściąga należność, wytoczy tzw. powództwo przeciwegzekucyjne, czyli nie tylko ma formalne zastrzeżenia, ale wskazuje, że komornik ściąga rzecz nienależącą do dłużnika.

Aby nie doszło do sprzedaży, osoba zagrożona egzekucją musi wystąpić do sądu o zabezpieczenie polegające na zawieszeniu egzekucji do czasu zakończenia sporu.

Zdaniem części komorników dwa tygodnie to za mało.

– Wydaje się, że osoba bezprawnie zamieszana w egzekucję (jak rolnik spod Mławy) powinna uzyskać co najmniej miesięczny termin – mówi Jarosław Świeczkowski, komornik z Pomorza. – Należałoby też rozważyć, czy sąd z urzędu nie powinien badać, czy nie jest wskazane wstrzymanie egzekucji na czas procesu – dodaje.

Podkomisja rozważała ten problem, ale na razie nim się nie zajmie. Budka przekonuje jednak, że Sejm już bardzo dużo zmienił w egzekucji.

– Konsekwentnie eliminujemy przepisy, które mogą prowadzić do nadużyć w postępowaniu cywilnym, w tym egzekucji. Wprowadziliśmy nr PESEL lub NIP w klauzulach wykonalności, aby uniknąć pomyłki co do osoby dłużnika, ograniczyliśmy możliwość dochodzenia niektórych roszczeń przed e-sądem i likwidujemy tzw. hurtownie komornicze. Wszystkim nam zależy, by postępowanie egzekucyjne było szybkie i jak najmniej kosztowne, ale nie może być prowadzone z naruszeniem podstawowych praw dłużnika – podkreśla poseł Budka.

etap legislacyjny: przed drugim czytaniem

Rafał Fronczek - prezes Krajowej Rady Komorniczej

Krajowa Rada Komornicza popiera proponowaną zmianę. W obecnym stanie prawnym wniesienie skargi na czynność komornika nie wstrzymuje bowiem postępowania egzekucyjnego ani wykonania zaskarżonej czynności, chyba że sąd zawiesi postępowanie lub wstrzyma dokonanie czynności. Znowelizowane przepisy uniemożliwią ochronę praw osób, które podjęły obronę, czyli wniosły skargę na czynności komornika. Będą też spójne z regulacją, która obowiązuje przy egzekucji z nieruchomości, gdzie nie można wyznaczyć terminu licytacji wcześniej niż po upływie dwóch tygodni po uprawomocnieniu się opisu i oszacowania.

Źródło: Archiwum Rzeczpospolitej

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL