fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ryba, która miała głos

Maciej Rybiński – książę felietonu i król życia – skończyłby właśnie 70 lat, ale nie było mu to pisane. I kto teraz wytłumaczy nam ten dziwaczny świat?

Pomnikowość miejmy z głowy: był mistrzem fachu. Już internetowa notka – dziennikarz, publicysta, felietonista, satyryk, scenarzysta, pisarz, komentator polityczny, ekonomiczny i społeczny – zdradza, że język nie miał dla niego tajemnic. W wypominkach porównywano go do największych – Cata-Mackiewicza, Słonimskiego, Kisiela.

Prymat papieru nad eterem

Rybiński też podejmował najważniejsze tematy, które rozbrajał mądrą ironią. Nie miał w sobie żółci, wypełniającej dzisiaj debatę publiczną: przeciwnika wolał ośmieszyć, niż opluć. Dlatego jego pisanie drażniło ideologów wszelkiej maści – zielonych i tęczowych, czerwonych i różowych, wykształciuchów i komuchów, konfidentów i półinteligentów – którzy nie mieli na nie sposobu. Zarzucali mu więc skrzywienie i upartyjnienie, choć bronił zdrowego rozsądku i mienił się jego rzecznikiem.

Za wybitne zasługi dla rozwoju kultury, w szczególności za osiągnięcia w twórczości publicystycznej...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA