Media i internet

Przyszłość to Internet, płatna tv i kanały tematyczne

Rzeczpospolita
Rozmowa z Wojciechem Kostrzewą, prezesem grupy ITI
Rz: Jak pan ocenia wyniki za 2007 r.? Kiedy grupa nie będzie wykazywała straty?
Wojciech Kostrzewa: Stać nas teraz na to, żeby myśleć i inwestować długoterminowo. Mamy w grupie dwie firmy, które jeszcze są deficytowe: platformę cyfrową „n” i klub sportowy Legia. W przypadku „n” spodziewamy się osiągnięcia rentowności w przyszłym roku, a jeśli chodzi o Legię – to bardziej odległa data: 2010 – 2011 r. Jest to związane z terminem zakończenia budowy nowego stadionu i ze zwiększeniem liczby widzów na meczach. Platforma „n” ma ponad 300 tys. klientów i rozwija się zgodnie z planem. Na co przeznaczycie pieniądze z wartego 320 mln euro kredytu, który grupa ITI zaciągnęła pod koniec ubiegłego roku?
Przede wszystkim na rozwój platformy „n”, ale również na przejęcie kin Silver Screen. Kolporter np. wycofuje się ze sponsorowania Korony Kielce, TP myśli o wycofaniu się ze sponsorowania ligi. A ITI i Legia? Nie mamy zamiaru się wycofać. Z punktu widzenia inwestycji w piłkę nożną to, co się dzisiaj dzieje, to dobry sygnał. Proces oczyszczania tego środowiska jest już – miejmy nadzieję – bliski zakończenia i to między innymi dzięki pojawieniu się prywatnych właścicieli rozpoczęła się tu walka z korupcją. Kiedy Multikino trafi na giełdę? W drugiej połowie ubiegłego roku pojawiła się możliwość zakupu jednego z naszych konkurentów, sieci Silver Screen. Stwierdziliśmy wtedy, że znacznie więcej korzyści osiągniemy, gdy najpierw dokonamy przejęcia. Czekamy teraz na zgodę UOKiK i mam nadzieję, że do końca kwietnia ją otrzymamy. To oznacza, że wejście Multikina na giełdę w tym roku byłoby trudne, dlatego trafi na parkiet w pierwszej połowie 2009 r. Jaki to byłby pakiet? Mniejszościowy, zgodnie z filozofią ITI, która zakłada, że zachowujemy kontrolę i odpowiedzialność za biznesowe relacje poszczególnych spółek. Z reguły to 25 – 40 proc. udziałów. Pojawiają się też komentarze dotyczące giełdy i Legii. Tu rok 2012 jest pierwszym realnym terminem takiej operacji. Ile pieniędzy macie na przejęcia? Agora mówi np., że ma miliard złotych na medialne akwizycje. Nie dyskutujemy na temat naszych finansów. Ważniejsze jest, żeby się rozwijać, a nie licytować. Jak pan sobie wyobraża za trzy – pięć lat strukturę przychodów ITI? Sądzę, że trzy obszary będą kluczowe. To kanały tematyczne, Internet i telewizja płatna, czyli nasza platforma „n”. Podjęta dwa lata temu decyzja, by w nią zainwestować, była słuszna. Istotną rolę będzie też odgrywać Multikino. Jeśli Cyfrowy Polsat wejdzie na giełdę i inwestorzy uznają go za ciekawą spółkę, myślicie o podobnym rozwiązaniu dla „n”? Dla platformy widzimy dwa wyjścia: albo giełdę, albo sprzedaż części udziałów strategicznemu inwestorowi. Holding ITI jest swoistym rodzajem funduszu private equity. Czy rozmawialiście np. z Agorą o wejściu kapitałowym do ITI lub platformy „n”? Nie. Wydaje mi się, że Agora realizuje swoją strategię bardziej na własną rękę. Czy ITI chce w tym roku otwierać kolejne kanały tematyczne? Chcemy rozwijać te, których nadawanie już ruszyło. A prasa? Jest kilka potencjalnych celów do przejęcia, „Gazeta Prawna”, może „Dziennik”? Media drukowane nie są naszym core-biznesem. Nawet jeśli przyjdzie do was wysoki menedżer ze Springera? Nie bardzo wiem, z jaką propozycją mógłby do nas przyjść. Mamy tylko dwie firmy, które można zakwalifikować do mediów drukowanych. Wydawnictwo Pascal to spadek po wiązanej transakcji zakupu Onetu, a zaangażowanie w „Tygodnik Powszechny” związane jest z jego profilem i pozycją, ale również z tym, co robimy w kontekście kanału religia. tv. O nadzwyczajności przedsięwzięcia świadczy też to, że to jedyna firma, w której nie mamy większościowego udziału. Czy rozmawialiście o pozyskaniu dużego partnera dla grupy ITI? Czy duzi gracze medialni interesują się polskim rynkiem? Interesują się, bo Polska jest atrakcyjnym rynkiem. Potentaci nie odnieśli tu do tej pory sukcesów, choć próbowali – tak jak RTL, od którego kupowaliśmy RTL 7, później przemianowany na TVN Siedem. Inni w takich obszarach jak Internet długo Polskę ignorowali. Dzisiaj wielcy budzą się i dziwią, że ich tu nie ma. Tak jest w Internecie, ale mieliśmy też ostatnio kilka prób wejścia na rynek telewizyjny. Pojawiały się informacje o negocjacjach Polsatu z RTL, potem została podpisana umowa między Polsatem i Springerem. Zainteresowanie jest, ale ITI od lat mówi każdemu, kto chce to słyszeć, że jest długoterminowym inwestorem i widzi swoją przyszłość na rynku mediów elektronicznych z ewentualnością ekspansji poza granice, ale tylko w bezpośrednim sąsiedztwie. Oczywiście nie bylibyśmy menedżerami, gdybyśmy od czasu do czasu nie robili przeglądu możliwości, ale z nich zawsze wynika, że powinniśmy się trzymać tego, co robimy: szukajmy partnerów do poszczególnych transakcji zawsze jako partner większościowy. A co z obecnością na Ukrainie? Od maja rusza tam nasze przedstawicielstwo. Jeśli sfinalizujemy zakup sieci Silver Screen, to przejmiemy od razu budowę multipleksu we Lwowie. Na Ukrainie interesują nas te sektory mediów, w których działamy w Polsce. Byłby pan zadowolony, gdyby w 2008 r. udało się utrzymać taką dynamikę przychodów jak w ubiegłym? Na to pytanie nie odpowiem. Ważnym celem na ten rok jest osiągnięcie 0,5 mln klientów platformy „n”, drugim – przejęcie Silver Screen i doprowadzenie do sprawnego połączenia go z Multikinem oraz takie przygotowanie spółki, żeby można było w 2009 r. poważnie myśleć o giełdzie. Trzecie wielkie zadanie jest związane z Legią – chcemy, żeby budowa stadionu mogła się zacząć przed wakacjami, a pierwsze trzy trybuny zostały oddane późnym latem lub na jesieni 2009 r. Czwarte zadanie to Ukraina.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL