fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Andrzej Talaga: Nie kąsajmy Unii, to nasza opoka

Fotorzepa, Piotr Nowak
UE kontra Rosja

Unia Europejska nie ma najlepszych notowań, rośnie siła ugrupowań kontestujących członkostwo swoich państw w UE, narasta niezadowolenie z niedemokratycznej struktury Wspólnoty, jej rozpasanej biurokracji, zbyt daleko idącej ingerencji w sprawy państw narodowych. Sporo w tej krytyce racji, gdyby jednak Unii nie było, Moskwa rozgrywałaby państwa europejskie jak gromadkę dzieci w piaskownicy.

Wojna na Ukrainie pokazuje, że UE wzmacnia bezpieczeństwo Polski i okazuje się skutecznym murem dla rosyjskich manipulacji. Nie warto go podgryzać w imię obrony pełnej suwerenności czy wartości moralnych.

Ze zgrzytaniem zębów, ale jednak, nawet najwięksi krytycy sankcji wobec Rosji opowiedzieli się za ich kontynuowaniem, a nawet lekkim zaostrzeniem. W Polsce i państwach bałtyckich słychać głosy, że to za mało, że powinniśmy być stanowczy i na przykład odciąć Rosję oraz jej firmy od światowego systemu bankowego, czyli zastosować ekonomiczny odpowiednik broni atomowej.

Powinniśmy; kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, jak wiele środowisk politycznych w Europie jest przeciwnych ostremu kursowi wobec Moskwy, ten zgniły kompromis okazuje się wielkim osiągnięciem. W imię europejskiej jedności nawet Francja, Węgry i Grecja, które najchętniej uściskałyby Putinowi dłoń zamiast go karcić, zgodnie głosują za sankcjami. Owa jedność może im się bowiem przydać w innych sprawach, znacznie dla nich ważniejszych, i teraz nie warto jej łamać dla Rosji.

Unijna rama czy kierat, jak by powiedzieli krytycy, poskramia prorosyjskie harce, które bez niej przerodziłyby się w odrębne polityki narodowe wobec Moskwy; ku jej radości zresztą. Wystarczy kilka przykładów z ostatnich tygodni. Czechy wymyśliły własne obchody rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz tylko po to, by zaprosić do Pragi Putina, wcześniej uznały sankcje za groźne dla swojej gospodarki. Podobnie Grecja pod nowymi rządami, ba – kraj ten rozważał nawet wystąpienie do Moskwy o pomoc finansową, by utrzeć nosa Brukseli. Francja z kolei chciała samodzielnie negocjować z Moskwą zniesienie embarga na unijne produkty rolne (rozmowy miały dotyczyć rzecz jasna towarów francuskich). Węgry Orbána także krytykują sankcje i powstającą unię energetyczną, wolą bowiem same dogadywać się z Rosją na dostawy energii.

Nawet tak krytyczne wobec Moskwy Niemcy rozważały zezwolenie na samodzielne użytkowanie przez Gazprom gazociągu Opal, który rozprowadza na południe surowiec z gazociągu północnego.

Gdyby nie Unia, inicjatywy te zostałyby wprowadzone w życie. Izolowanie Polski czy państw bałtyckich w Europie byłoby wówczas dla Kremla dziecinnie proste. Stosując zasadę nagradzania grzecznych i karania niegrzecznych, Rosja zyskałaby wpływy nieproporcjonalne do jej potencjału. Taką politykę widzieliśmy już w przeszłości, choćby w postaci preferencyjnych cen gazu dla jednych i zakręcania kurka dla innych.

Kiedy porzuci się krytykanctwo, nie krytykę, bo ta zmusza do reform, widać, jak bardzo Unia podkopała wpływy rosyjskie w Europie. Przykładem niech będzie tylko energetyka. Nie przypadkiem Gazprom zrezygnował z budowy gazociągu południowego i kolejnych nitek gazociągu północnego, po prostu Europa pokazała jego ambicjom czerwoną kartkę. Moskwa nie może już manipulować gazem, a za parę lat, w miarę wprowadzania unii energetycznej, w ogóle utraci zdolności manewru na europejskim rynku energii. Nie potrafi przełamać też jedności UE wobec Ukrainy, zniechęciła europejskich inwestorów, porzucają ją koncerny samochodowe ze Starego Kontynentu.

Unia jest wielokrotnie bogatsza, potężniejsza politycznie i gospodarczo od Rosji, ma o stokroć lepsze perspektywy rozwoju, bez inwazji militarnej pozostaje dla Kremla przeciwnikiem nie do pokonania. O tyle jednak zachowa jedność, o ile nie rozerwą jej tak miłe Moskwie nacjonalizmy i partykularyzmy. O ile krytycy UE dobrze rozejrzą się wokół, zanim zechcą ją osłabić.

Autor jest dyrektorem ds. strategii w Warsaw Enterprise Institute oraz dyrektorem ds. komunikacji w Sikorsky Aicraft/PZL Mielec

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA