Sądownictwo

Szef Halemby wiedział o niebezpieczeństwie

Były dyrektor aresztowany. Kazimierz D. miał świadomość, że metan mógł wybuchnąć. Prac nie wstrzymał
Byłemu dyrektorowi kopalni Halemba, w której półtora roku temu zginęło 23 górników, grozi 12 lat więzienia.
Kazimierz D. to do tej pory najważniejszy w hierarchii górniczej podejrzany w sprawie śmierci górników. Według prokuratury wiedział o niebezpieczeństwie wybuchu metanu pod ziemią i znał przekroczenia stężeń gazu. Mimo to nie tylko nie wstrzymał robót, ale polecił podwładnym je zintensyfikować. Śledczy podejrzewają, że powodem tych tragicznych w skutkach decyzji był zysk ekonomiczny, z którego rozliczani są szefowie kopalń. – Skutkiem tego była śmierć górników – mówi Michał Szułczyński, rzecznik gliwickiej prokuratury. Śledczy mają mocne dowody przeciwko D., w tym zeznania świadków. Były dyrektor nie przyznaje się do winy.
Zarzuty przyczynienia się do katastrofy usłyszał wczoraj także Jan J., piastujący stanowisko naczelnego inżyniera kopalni, zastępca Kazimierza D. W listopadzie zeszłego roku „Rz” ujawniła, że za tragedię w Halembie kary nie ponieśli dyrektorzy, którzy odpowiadają za kierowanie pracami kopalni. Kazimierz D. po wypadku poszedł na czteromiesięczny urlop, potem złożył wniosek o przejście na emeryturę. Jedyna nałożona na niego przez okręgowy urząd górniczy sankcja – dwuletni zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w kopalni – nie ma więc znaczenia. W sierpniu OUG postawił D. pięć poważnych zarzutów, głównie nieprawidłowości w dokumentacji, ale Kazimierz D. od nich się odwołał. Jan J., naczelny inżynier kopalni, pracuje w Kompanii Węglowej na stanowisku głównego specjalisty ds. produkcji, choć okręgowy urząd górniczy postawił mu zarzuty przekroczenia uprawnień w kopalni Halemba. Po usłyszeniu wczoraj zarzutów J. pracy nie straci. – O winie i karze decyduje sąd. Z decyzjami poczekamy na prawomocny wyrok – stwierdza w rozmowie z „Rz” Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej. Do wybuchu metanu i pyłu węglowego w rudzkiej kopalni doszło 21 listopada 2006 roku podczas prac przy demontażu urządzeń. 15 spośród ofiar tragedii to pracownicy zewnętrznej firmy Mard. W głównym wątku śledztwa prokuratura postawiła zarzuty 20 osobom. Śledczy udowodnili również, że przetarg na prace likwidacyjne był ustawiony pod firmę Mard. Szefem komisji przetargowej był Jan J. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.kacprzak@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL