Sport

Koła ślizgały się przy starcie

Reuters
Rozmowa z Robertem Kubicą trzecim kierowcą wyścigu o GP Bahrajnu
RZ: Drugi raz z rzędu niezbyt udany początek wyścigu, chyba popsuło to trochę radość ze startu z pierwszego pola?
Robert Kubica: Radość jak radość, startuje się tak samo, niezależnie od pola. Jedyna różnica polega na tym, że nie ma z przodu rywali. Tym razem problem był inny niż w Malezji. Ja i Nick Heidfeld mieliśmy chyba jakiś kłopot ze sprzęgłem, koła ślizgały się już przy ruszaniu do okrążenia rozgrzewkowego. Tak straciłem pozycję na rzecz Felipe Massy, który z kolei wystartował bardzo dobrze. Na tym jednak nie skończyły się pańskie przygody?
Kluczowy moment to drugie i trzecie okrążenie. Był olej na torze, przez sześć kolejnych zakrętów. Nie dostałem informacji od inżyniera, był jakiś kłopot z radiem albo po prostu nie przekazano mi wiadomości. Trzy zakręty wcześniej przejechałem po leżących na torze kawałkach czyjegoś bolidu i byłem w stu procentach pewien, że przebiłem oponę. Dałem znać do boksu, że będę zjeżdżał, i ostatni sektor pojechałem spokojnie – wtedy zorientowałem się, że z samochodem wszystko jest w porządku, ale Kimi Raikkonen już mnie atakował. Dopiero potem dowiedziałem się o oleju na torze. Chcemy przede wszystkim wygrać pierwszy wyścig i zachować stałą progresję formy Czy bez tych przygód byłaby szansa na walkę z Ferrari? Z Massą nie, ale może z Raikkonenem… Po tym gdy mnie wyprzedził, jechałem od niego szybciej – ale nie na tyle, żeby spróbować go atakować. Cały czas utrzymywałem się pół sekundy, sekundę za nim. Po pierwszym tankowaniu miałem trochę problemów ze zużyciem tylnych opon, ale w końcówce znów wszystko było w porządku. Ferrari i tak znacznie zwolniło, mniej więcej od połowy wyścigu jechali już spacerowym tempem i stąd niewielka różnica na mecie. Szkoda, ale i tak przed weekendem trzecie miejsce wzięlibyśmy w ciemno. BMW Sauber prowadzi w mistrzostwach świata, czy pana zdaniem jesteście w stanie walczyć już w tym sezonie z Ferrari i McLarenem? Drugi raz z rzędu byliśmy wolniejsi od Ferrari. Oczywiście kiedy pojawia się szansa na nawiązanie skutecznej walki, to próbujemy. Nie jest to jednak nasz cel na ten sezon, chcemy przede wszystkim wygrać pierwszy wyścig i zachować stałą progresję formy. Równa forma na razie jest, i tym bardziej szkoda Australii – gdybym tam dojechał do mety, to w klasyfikacji kierowców byłbym wyżej niż na czwartym miejscu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL