Biznes

Sąd za swobodą usług

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Niemieckie landy nie mogą nakładać dodatkowych ograniczeń na polskie firmy budowlane. Unijny sąd potwierdził zasadę swobody świadczenia usług
W Niemczech w budownictwie obowiązuje płaca minimalna 12,5 euro za godzinę. To oznacza, że każda polska firma, która wygra tam przetarg, musi zatrudnionym przez siebie Polakom płacić co najmniej tyle. – I ani eurocenta więcej – wynika z orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Stwierdził on jednoznacznie, że nie można nakładać na firmy dodatkowych ograniczeń, które nie są zawarte w unijnej dyrektywie dotyczącej delegowania pracowników.
Takie dodatkowe bariery zawarł w swoim prawie kraj związkowy Dolnej Saksonii. Ustawa o udzielaniu zamówień publicznych przewiduje, że roboty budowlane mogą być zlecone tylko takiej firmie, która będzie płacić swoim pracownikom stawki wynikające z układu zbiorowego. Oczywiście wyższe niż niemiecka płaca minimalna. I tylko pod takim warunkiem kontrakt na budowę więzienia w Göttingen-Rosdorf dostała firma Objekt und Bauregie. Jej podwykonawcą było polskie przedsiębiorstwo, które 53 swoim robotnikom płaciło tylko 46,57 proc. stawki wynikającej z landowego układu zbiorowego. W rezultacie umowa została rozwiązana, a kraj związkowy żąda od syndyka Objekt und Bauregie zapłacenia kary umownej w wysokości 1 procenta wartości kontraktu, czyli 85 tys. euro. Niemiecki sąd nabrał wątpliwości co do zgodności przepisów o karze umownej z ustawodawstwem unijnym i zapytał o opinię ETS. Ten stwierdził jednoznacznie: nie ma zgodności, nie ma kary. 7 tys. Polaków pracuje na niemieckich budowach – wynika z danych VdPD. Jeszcze w 1991 r. było ich prawie 60 tys.
– Mam nadzieję, że wyrok ETS wreszcie rozpocznie dyskusję, bo polskie firmy budowlane w Niemczech zniechęcane są do działania wszelkimi możliwymi sposobami – mówi Julian Korman, prezydent Stowarzyszenia Polskich Przedsiębiorstw Usługowych z Kolonii. – Z dużych polskich firm z branży zatrudniających w Niemczech po ponad 1000 osób zostały nieliczne. My w budownictwie zatrudnialiśmy tu właśnie tyle, teraz zostało 200. I zastanawiamy się, czy nie wycofać się w ogóle. Ale tylko z rynku budowlanego, bo w innych sektorach nie ma aż tak restrykcyjnych przepisów i kontroli – mówi Marek Kemnitz, kierujący Budimeksem w Niemczech. Wczorajszy wyrok ETS to kolejny głos sędziów dotyczący zasady swobody świadczenia usług. Teoretycznie to jeden z fundamentów wspólnego rynku, ale wciąż podważany przez kraje broniące się przed tańszymi pracownikami z nowych państw UE. W grudniu 2007 roku ETS wydał historyczny wyrok w sprawie Laval. Chodziło o łotewską firmę, która budowała w Szwecji szkołę, płacąc swoim pracownikom łotewskie stawki, niższe od tych z szwedzkiego układu zbiorowego. Tamtejsze związki zablokowały plac budowy i spółka ogłosiła upadłość. ETS nie stwierdził wtedy wprost, czy można traktować stawki układu tak jak płacę minimalną. Ale uznał, że blokowanie było środkiem niewspółmiernym do zagrożenia dla rynku pracy. Uznano to za porażkę związków zawodowych. Marek Michałowski, prezes Budimeksu W ostatnim czasie obserwujemy w Niemczech wzmożone kontrole przeróżnych urzędów. I to kontrole bardzo nieprzyjemne, często bowiem kontrolujący mają uprawnienia policyjne. Ustawiają ludzi w szeregu, przepytują ich, żądają, by robotnicy na budowie mieli przy sobie wszelkie dokumenty. Kontrole dotyczą finansów, rozliczania urlopów, spełniania przeróżnych wymogów. Jeden z największych problemów dotyczy właśnie płacy minimalnej. Wyrok ETS to dobra wiadomość, ale poczekajmy jeszcze na jego uzasadnienie. Zobaczymy dopiero, co z niego wyniknie dla spółek budowlanych. Przedsiębiorca delegujący pracowników do jednego z krajów UE musi stosować do nich prawo obowiązujące w państwie pochodzenia. Jednocześnie warunki zatrudnienia za granicą i wynikające z tego uprawnienia pracownika nie mogą być gorsze od minimalnych standardów obowiązujących w kraju, do którego został oddelegowany. Dla przykładu: jeśli np. minimalny urlop pracowniczy w Polsce wynosi 20 dni, a w państwie wykonywania pracy 23 dni, wtedy zatrudniony ma prawo do dłuższego wypoczynku. Te zasady dotyczą także wynagrodzenia, które powinno być porównywalne z pensją pracownika zatrudnionego na podobnym stanowisku w państwie oddelegowania. —mrz
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL