fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Studenci wpadają w długi

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Niemal co piaty studentów finansuje swoją edukację – wynika z badania „Finansowy portret młodych” przeprowadzonego przez Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej.
Średnie miesięczne wydatki na naukę lub studia wynoszą 102 zł.
Najczęściej i największe kwoty na edukację wydają osoby w wieku 18-25 lat oraz ze średnim i wyższym wykształceniem. O tyle, ile osoby z wykształceniem zawodowym przeznaczają na dokształcanie się średnio 27 zł, to w przypadku osób z wykształceniem średnim jest to już 140 zł miesięcznie.
Młodzi Polacy, którzy płacą za swoją edukację, z reguły mogą liczyć na pomoc rodziców. W większości przypadków rodzice dokładają się do opłat za naukę i studia. Tylko 37 proc. płacących za edukację, ponosi koszty samodzielnie.
Zdecydowanie częściej rodzice pomagają młodszym, do 25 roku życia. Aż 15 proc. młodych, którzy korzystają z prywatnej, płatnej edukacji decyduje się na zaciągnięcie kredytu, pożyczki na zobowiązania.
Płatna edukacja to najczęstsza przyczyna, z powodu której młodzi ludzie wpadają w spiralę długów. Zwłaszcza wtedy, gdy bez wypowiedzenia umowy z uczelnią porzucają studia.  Niektórzy przerywają naukę z powodu złego stanu zdrowia, a po przerwie nie wracają już na uczelnię. Inni rezygnują ze studiów z przyczyn finansowych, np. po utracie pracy. Są tacy, którzy zapisali się na studia zaoczne, zapłacili wpisowe, złożyli papiery i nigdy więcej nie pokazali się na uczelni. Wielu porzuca kierunki, które przestały być dla nich interesujące.
Finał beztroski jest taki, że po latach byli lub niedoszli studenci dostają wezwanie do zapłaty z firm windykacyjnych. Bez ostrzeżenia, bo uczelnie rzadko windykują same i wcześniej przysyłają studentom pisma.
- Średnie zobowiązanie wynikające z nieopłacenia czesnego za zajęcia dydaktyczne na uczelni w naszym portfelu wynosi 1 400 zł. Dłużnicy to przeważnie ludzie młodzi, w wieku 20-30 lat. Po naszej interwencji, 85 proc. z nich spłaca swoje zobowiązanie – wyjaśnia Joanna Zawadzka, dyrektor departamentu sprzedaży usług windykacyjnych w firmie Kaczmarski Inkasso.
Windykatorzy zwracają jednak uwagę, że często na windykatorzy ściągają też długi po kilku latach. A wtedy suma jest już większa.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA