fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Polacy w brytyjskiej armii?

AP
Polscy imigranci podobno szturmują biura werbunkowe brytyjskiej armii. – Może powinniśmy zmienić przepisy, by mogli zacząć służyć w naszych mundurach? – pyta dziennik „Daily Mail”
Dziennik powołuje się na oficerów pracujących w punktach rekrutacyjnych, którzy „odnotowali wielkie zainteresowanie ze strony Polaków”. Ponieważ brytyjska armia cierpi na problemy kadrowe, domagają się zmiany przepisów.
– Obecnie Polacy nie mogą się zaciągnąć do naszej armii, jeśli mieszkają na Wyspach krócej niż pięć lat i nie dostali obywatelstwa – tłumaczy płk Paul Meldon, zwierzchnik biur werbunkowych w Londynie. Według niego władze wojskowe zaczęły już rozważać zmianę przepisów. – Dzięki temu zdobędziemy wielu rekrutów – uważa. Tylko w tym roku, żeby utrzymać zdolność bojową, brytyjska armia musi pozyskać 15 tysięcy nowych żołnierzy. Jak przyznają oficerowie odpowiedzialni za rekrutację, raczej nie uda im się tego osiągnąć. Coraz mniej Brytyjczyków chce narażać życie w Iraku czy Afganistanie.
Jak ma w praktyce wyglądać werbunek Polaków? Mogliby na przykład służyć w specjalnych polskich jednostkach wzorujących się na regimentach Gurkhów. Innym rozwiązaniem byłoby powołanie brytyjskiej Legii Cudzoziemskiej. Obywatele polscy nie mogliby natomiast służyć w wywiadzie. W brytyjskim Ministerstwie Obrony nikt nie chce komentować tej sprawy. – Na dzień dzisiejszy żaden Polak nie będzie mógł służyć w siłach zbrojnych Jej Królewskiej Mości, jeżeli wcześniej nie przejdzie procedury naturalizacyjnej – powiedział „Rz” rzecznik resortu Darragh McElroy. Pracownik biura werbunkowego na londyńskiej Bloomsbury Way jest zaskoczony artykułem „Daily Mail”. – Do nas Polacy się nie zgłaszają. Pierwszy raz o tym słyszę – mówi pragnący zachować anonimowość oficer. Zaskoczeni są polscy dziennikarze pracujący na Wyspach. – Sprawa stała się głośna. Od rana dzwonią do nas brytyjskie media z prośbą o komentarz. Nigdy nie słyszałem o żadnym Polaku, który chciałby się zaciągnąć do brytyjskiej armii – podkreśla Daniel Tokarczyk, sekretarz redakcji londyńskiego „Polish Express”. – Pieniądze to nie wszystko. Ludzie przyjeżdżają tu, by się dorobić, ale to nie oznacza, że przestają być patriotami – dodaje. „Daily Mail” bardzo pozytywnie ocenia pomysł. Według gazety, jeżeli Polacy otrzymają pozwolenie na służbę, powinni się odwołać do chlubnej tradycji rodaków walczących po stronie Wielkiej Brytanii podczas II wojny światowej. Pisze o bohaterstwie naszych lotników podczas bitwy o Anglię i żołnierzy walczących w Norwegii, Afryce, Francji czy Włoszech. – Takie porównania są niestosowne. Żołnierze, o których mowa, należeli do polskiej armii na obczyźnie. Nosili polskie orzełki i odznaczenia, podlegali wodzowi naczelnemu. Gdyby rzeczywiście Polacy zostali dopuszczeni do służby w brytyjskiej armii, byliby najemnikami – powiedział „Rz” historyk, pułkownik rezerwy dr hab. Krzysztof Komorowski.Eksperci zwracają uwagę na inny problem – małą atrakcyjność rodzimych sił zbrojnych. – Obecnie mamy w nich 16 tysięcy wakatów. Nasze władze powinny się postarać, by nasze wojsko stało się atrakcyjne dla młodych Polaków. Wtedy nikt nie będzie się zgłaszał do obcych armii – powiedział „Rz” pragnący zachować anonimowość, związany z armią analityk. Tysiące obcokrajowców w armii Jej Królewskiej Mości Obecnie w brytyjskiej armii mogą służyć tylko rodowici Brytyjczycy albo obywatele byłych kolonii imperium Jej Królewskiej Mości należących obecnie do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów – Commonwealthu. Od około dziesięciu lat, gdy na Wyspach znacznie zmniejszyło się bezrobocie, biali Brytyjczycy coraz mniej chętnie zaciągają się do wojska i armia szuka rekrutów na innych kontynentach. Według danych z 2006 roku najwięcej żołnierzy zwerbowano na Fidżi (1965), Jamajce (975), w Australii i Republice Południowej Afryki (650) oraz Nowej Zelandii (450). W sumie w 54 krajach. Ocenia się, że cudzoziemcy stanowią prawie 10 proc. składu brytyjskich sił zbrojnych, w których służy około 100 tys. żołnierzy. W brytyjskiej armii walczą również – od 1815 roku – legendarne regimenty nepalskich Gurkhów. Prawo do rekrutacji miejscowych górali było jednym z punktów porozumienia pokojowego pomiędzy brytyjską Kompanią Wschodnioindyjską a Nepalem. Potwierdzono je w układzie z 1947 roku. Członkowie oddziałów Gurkhów są starannie dobierani spośród młodych ludzi mieszkających w górach Nepalu. Obecnie w brytyjskiej armii służy ich 3400. Zaliczani są do najlepszych żołnierzy na świecie. Nasi rodacy służą w Legii oraz armiach USA i Niemiec Polska pozwala swoim obywatelom na służbę w obcych siłach zbrojnych tylko w wyjątkowych wypadkach. Ustawa o powszechnym obowiązku obrony RP wymaga złożenia pisemnego wniosku w tej sprawie do ministra spraw wewnętrznych, ministra obrony narodowej lub szefa dyplomacji. Wnioskodawca musi być niekarany, mieć zaliczoną zasadniczą służbę wojskową albo być przeniesiony do rezerwy. Służba w obcej armii nie może „naruszać interesów Rzeczypospolitej Polskiej”. To tylko niektóre z bardzo wielu ograniczeń. Ich liczba sprawia, że wydanie takiego zezwolenia jest w praktyce niezwykle trudne. Dlatego Polacy pragnący służyć w obcych armiach na ogół nie proszą rządu o zgodę, narażając się tym samym na odpowiedzialność karną. Najwięcej Polaków służy we francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Przez szeregi tej formacji przewinęło się kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków. Nieoficjalnie mówi się, że Polacy służą też w armii amerykańskiej. Walką w Iraku czy Afganistanie można bowiem zasłużyć na obywatelstwo USA. Kolejną grupą są młodzi mężczyźni ze Śląska Opolskiego, którzy zaciągają się do sił zbrojnych RFN. Są to Polacy niemieckiego pochodzenia lub podający się za takich. Strona werbunkowa brytyjskiej armii www.armyjobs.mod.uk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA