fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Męska płodność z łona matki

Zdrowy mężczyzna produkuje ok. 150 mln plemników dziennie
EAST NEWS
Problemy rozrodcze mężczyzn mogą mieć swój początek w życiu płodowym - dowodzą brytyjscy naukowcy.
Wady budowy narządów płciowych, mała ilość plemników w nasieniu, nowotwory jądra – to zaburzenia, jakie mogą wynikać z zachwiania w czasie ciąży prawidłowego poziomu tzw. męskich hormonów, androgenów. Konkretnie chodzi o okres od ósmego do dwunastego tygodnia. Jak pokazują prace naukowców z University of Edinburgh, jest on krytyczny dla stanu zdrowia reprodukcyjnego. Badania zostały przeprowadzone na szczurach, ale uczeni przekonują, że można je odnieść również do człowieka.
O tym, że to hormony mają decydujące znaczenie w formowaniu się płci, wiadomo było od dawna. Z najnowszych ustaleń wynika, że niezwykle ważną rolę odgrywają one jeszcze przed rozwinięciem się układu rozrodczego u płodu. Już wtedy ich aktywność oddziałuje na płeć dziecka. Jeśli poziom androgenów jest w tym czasie zbyt niski, może dojść do pojawienia się w życiu dorosłym rozmaitych problemów, np. wady polegającej na lokalizacji ujścia cewki moczowej na brzusznej stronie prącia, co utrudnia oddawanie moczu i może się przyczyniać do zaburzeń seksualnych (spodziectwo) czy niewłaściwego umieszczenia jednego lub obu jąder – w jamie brzusznej lub kanale pachwinowym zamiast w mosznie (wnętrostwo). Może prowadzić także do obniżenia jakości nasienia, a nawet raka jądra. Jak wynika z obliczeń jednego z autorów badań, prof. Richarda Sharpe'a, problem niewłaściwego rozmieszczenia jąder dotyczy ok. 7 proc. chłopców. Obniżenie jakości nasienia to problem nawet co piątego młodego mężczyzny.
Uczeni ustalili, że poziom hormonów w najbardziej krytycznym dla płci okresie życia płodowego przekłada się na odległość między genitaliami a odbytem (AGD). – Im jest ona krótsza, tym mniej możemy być pewni, że aktywność androgenów była właściwa – tłumaczy dr Michelle Welsh, kierownik badań. Dlatego naukowcy sugerują, że wskaźnik AGD może być wykorzystywany do diagnozowania zaburzeń układu rozrodczego. Pomysł popiera dr Allan Pacey, androlog z University of Sheffield. – Jestem za przeprowadzeniem kolejnych badań, które by wskazały, na ile rzeczywiście koreluje on z nieprawidłowościami w funkcjonowaniu męskiego układu rozrodczego. Jak dodaje, naukowców niepokoi rosnąca liczba przypadków zaburzeń rozwojowych mężczyzn, które mają swoje źródło w życiu płodowym. www.jci.org Wiosną tego roku na amerykańskim rynku pojawi się pierwszy test, z pomocą którego panowie będą mogli w zaciszu domowym sprawdzić stan swojego nasienia. SpermCheck Vasectomy – bo tak brzmi jego nazwa – przeznaczony jest dla mężczyzn po zabiegu wasektomii, operacyjnym zablokowaniu przepływu lub produkcji plemników. Jak wynika ze statystyk, rocznie poddaje się takim zabiegom ok. pół miliona Amerykanów. Nie zawsze są one jednak skuteczne. Zdarza się, że zablokowane nasieniowody regenerują się. A wówczas mężczyźni nadal są płodni. Test ma służyć do monitorowania sytuacji. Jego działanie opiera się na wykrywaniu obecności białka, które odgrywa rolę markera nasienia. Urządzenie opracowane przez badaczy z University of Virginia uzyskało aprobatę amerykańskiego Urzędu ds. Żywności i Leków.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA