fbTrack

Świat

Ukraińskie Euromajdany, nowa Solidarność?

W niedzielę na kijowskim Majdanie manifestowało 50 tys. ludzi.
AFP
Zakończone w Charkowie Pierwsze Ogólnoukraińskie Forum Euromajdanów może stać się początkiem nowego, obywatelskiego ruchu, który zawalczy o zmianę sytuacji w kraju.
Po świątecznej przerwie Ukraina wraca na plac boju. W ostatnią niedzielę na kijowskim Majdanie Nezałeżnosti  zebrało się kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy po raz kolejny wyrazili chęć doprowadzenia do wcześniejszych wyborów i w efekcie – zmiany władz. W tym samym czasie w Charkowie trwało pierwsze spotkanie przedstawicieli Euromajdanów z całego kraju.
Euromajdany przestały być już tylko obozami protestujących, które były rozbijane na placach wielu ukraińskich miast po niepodpisaniu przez Wiktora Janukowycza umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Teraz są to silne centra społecznego sprzeciwu, dobrze zorganizowane ruchy, które tworzą setki społecznych działaczy. To właśnie oni – mając dosyć bezsilności ukraińskiej opozycji – postanowili przejąć inicjatywę. Charkowskie spotkanie stanowi poważny problem dla ukraińskiej opozycji. Nie będąc inicjatorem obecnych protestów, od dłuższego czasu starała się ona przejąć nad nimi kontrolę. Aktywiści społeczni i ludzie zbierający się na placach ukraińskich miast nie mają jednak zamiaru na to pozwolić. Ukraińscy opozycjoniści tracą swój autorytet z dnia na dzień.
Głównym celem weekendowej dyskusji czterdziestu pięciu delegacji z całego kraju było osiągnięcie porozumienia w kwestii dalszych działań, a także skoordynowanie swoich inicjatyw. Rozmawiano również o tym, jak zapewnić bezpieczeństwo aktywistom i protestującym oraz o tym, jak prowadzić politykę informacyjną i edukację obywatelską. - Forum pozwoliło nam stworzyć nową platformę dialogu, policzyliśmy się i zobaczyliśmy, jak wielu konkretnych ludzi bierze udział w protestach w całej Ukrainie. – podkreśla w rozmowie z "Rz" Jehor Soboliew, jeden z organizatorów Forum, który zwraca również uwagę na najbliższe cele protestujących - W pierwszym etapie skupimy się na organizacji samoobrony przed działaniami prokuratury i milicji. Chcemy także przeprowadzić ofensywę informacyjną na wschodzie i południu Ukrainy, bowiem wciąż wielu ludzi stamtąd nie rozumie istoty naszych protestów. - Najważniejsze, że nie było polityków, a działacze społeczni, wielu przedstawicieli sektora organizacji pozarządowych – dzieli się swoimi wrażeniami z "Rz" delegat lwowskiego Euromajdanu, Anton Sawidi. – To forum stało się wspaniałą platformą do nawiązania kontaktów i zawiązania wspólnych, międzyregionalnych projektów. Osiągnięcia forum pozytywnie oceniają również eksperci. Jak stwierdził w rozmowie z "Rz" ukraiński politolog, Antin Borkowski, ważna była próba przeniesienia ciężaru protestów z Kijowa na Wschód. - Energia była w Kijowie i w zachodnich obwodach od początku. Sytuacja w kraju zmieni się jednak dopiero wtedy, kiedy zaktywizuje się wschód Ukrainy, bo to jest bastion obecnej władzy. Wybór Charkowa i zapowiedzi ofensywy na wschód pokazują dojrzałość protestujących, którzy widzą, że tylko praca organiczna może przynieść zwycięstwo. Z kolei Ołeh Soskin, dyrektor Instytutu Transformacji Społeczeństwa w Kijowie, odpiera argumenty krytyków Forum, którzy uznają, że brak wytworzenia hierarchicznej struktury ruchu stawia jego przyszłość pod znakiem zapytania. - Struktura horyzontalna, którą wybrali przedstawiciele Euromajdanów jest  słusznym szlakiem. Tylko praca oddolna, w regionach, przyczyni się do powstania nowej jakości na Ukrainie. Centralnie sterowane pomysły liderów opozycji są skazane na porażkę. Z opinią Soskina zgadza się Soboliew. - Wiemy, że bez wytworzenia nowej struktury, niezależnej od polityków, przegramy. Ostatni miesiąc pokazał dobitnie, że na opozycję nie ma, co liczyć. Musimy założyć własny ruch obywatelski, który weźmie sprawy w swoje ręce i zmieni cały system. Na charkowskim Forum Euromajdanu nie zabrakło polskich akcentów. Obserwatorami w Charkowie byli Zbigniew Bujak oraz Zbigniew Romaszewski. W rozmowie z "Rz" Bujak powiedział, że charkowski zjazd ukraińskich protestujących przypomniał mu czasy formowania się "Solidarności". - Obserwując obrady, słuchających tych rozmów, nie mogłem uniknąć skojarzeń z naszymi latami 80. Tak samo rodziła się "Solidarność". Były szef "Solidarności" na region Mazowsze wskazuje również na różnice pomiędzy obydwoma ruchami. - Ukraińcy są znacznie bardziej profesjonalni i lepiej przygotowani do walki, niż my wtedy. Byłem pod wielkim wrażeniem delegatów, którzy byli bardzo rzeczowi. To są prawdziwi i efektywni działacze społeczni. To rokuje olbrzymie nadzieje na przyszłość.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL