fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Terroryści coraz bliżej

Bezpieczeństwa Soczi pilnuje już 37 tysięcy policjantów.
AFP
Jędrzej Bielecki
Miesiąc przed olimpiadą zamachowcy znów uderzyli, i to już tylko 200 km od Soczi. Policja jest bezsilna.
Na przedmieściach Stawropolu, trzy godziny drogi na północny wschód od miejsca zimowych igrzysk olimpijskich, policja odkryła w nocy ze środy na czwartek sześć ciał w czterech samochodach. Ofiary, lokalni mieszkańcy, zostali zabici z broni palnej. W jednym aucie służby porządkowe znalazły także niewypał. Gdy podchodzili do drugiego samochodu, 20 metrów dalej wybuchła bomba, nie powodując jednak żadnych ofiar. Rosyjska policja jest przekonana, że za zabójstwami stoją przybysze z Kaukazu.
Sekwencja zdarzeń coraz bardziej przypomina scenariusz filmu Hitchcocka, ze stale rosnącym napięciem, w miarę jak akcja posuwa się do przodu. Zaledwie dwa tygodnie temu terroryści uderzyli w trzy razy bardziej oddalonym od Soczi Wołgogradzie, gdzie w zamachach na dworzec kolejowy i autobus zginęło przynajmniej 40 osób. Ich sprawców do tej pory nie zdołano wykryć, choć policja, najwyraźniej działając bez precyzyjnego planu, aresztowała przynajmniej 700 podejrzanych.
W samym Soczi Kreml wprowadził rygory, które już niewiele się różnią od stanu wojennego. Bezpieczeństwa pilnuje 37 tys. funkcjonariuszy: stanowią 10 proc. mieszkańców miasta. Rygorystyczny system przepustek powoduje, że tylko nieliczni mogą jeszcze używać samochodów. Podsłuchiwane są telefony, mieszkańcy są na każdym kroku legitymowani przez policję.
– Do końca marca zakazano mi prowadzić działalność gospodarczą – mówi amerykańskiemu tygodnikowi „Time" Władimir Kimajew, właściciel firmy transportowej. – Czekamy, aż to wszystko minie i znów będziemy mogli normalnie żyć – dodaje. W podobnej sytuacji znalazło się bardzo wielu biznesmenów.
Atmosfera napięcia, prawie paniki, zaczyna obejmować też resztę kraju. Na polecenie Kremla na terenie całej Rosji wprowadzono zakaz wnoszenia na pokład samolotów jakichkolwiek płynów. To zdecydowanie większy rygor nawet od tego, jaki Amerykanie wprowadzili po zamachach 11 września.
Czy to wystarczy, aby zapewnić bezpieczeństwo igrzysk?
– Terroryści z pewnością spróbują dokonać zamachów w samym Soczi. Obstawienie miasta ogromną liczbą policjantów wcale nie gwarantuje bezpieczeństwa. W przeszłości zamachowcy z Kaukazu potrafili uderzyć w jeszcze lepiej chronione miejsca, na przykład w Moskwie. Rosyjski aparat bezpieczeństwa jest skorumpowany, a organizacje terrorystyczne dysponują dużymi funduszami z krajów Bliskiego Wschodu – mówi „Rz" Keir Giles, dyrektor brytyjskiego Conflict Studies Research Center i jeden z najlepszych zachodnich znawców Kaukazu.
Podobnie sprawy widzi Julia Juzik, znawczyni terroryzmu.
– Zamachowcy mieli sześć lat na przygotowanie się do uderzenia, bo już tyle czasu wiadomo, że igrzyska odbędą się w Soczi. Są bardzo profesjonalni i zdeterminowani. Wykrycie uśpionych komórek terrorystów będzie niezwykle trudne – uważa Juzik.
Dla Władimira Putina udany przebieg igrzysk to absolutny priorytet. Ma udowodnić, że Rosja to nie tylko wielka potęga, ale i nowoczesny kraj europejski. Jednak w chwili zgłaszania kandydatury Soczi prezydent chyba przecenił swój sukces w przywróceniu kontroli nad regionem Kaukazu. Dziś płaci za to wysoką cenę.
– To jest konflikt, który toczy się od setek lat z przerwą w okresie istnienia Związku Radzieckiego. Zasadniczo Putin przywrócił feudalny system opłacania niektórych kaukaskich klanów w zamian za spokój w podległym im regionie. Jednak żadna z górskich republik nie jest ani samowystarczalna gospodarczo, ani bezpieczna. A subwencje stanowią ogromne obciążenie dla rosyjskiego budżetu – uważa Keir Giles.
To niejedyny błąd Putina. Prezydent płaci także za zablokowanie zachodnich inicjatyw na rzecz zakończenia wojny w Syrii.
– To jest dziś centrum islamskiego radykalizmu, skąd pochodzi część terrorystów walczących na Kaukazie – zwraca uwagę brytyjski ekspert.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora

Kto podpalił koran

W rosyjskim Internecie pojawiło się nagranie, na którym widać, jak grupa osób udających kibiców jednego z moskiewskich klubów piłkarskich pali Koran. Później cała akcja przeniosła się do stołecznego metra, gdzie mężczyźni pobili imigranta, prawdopodobnie z Azji Środkowej, i próbowali zmusić go do wyrzeczenia się islamu. Nagranie wywołało burzę ksenofobicznych komentarzy w znanej rosyjskiej sieci społecznościowej. Powstała tam grupa tematyczna, która zaproponowała przeprowadzenie „ogólnokrajowej akcji palenia Koranu". Dołączyło do niej ponad pięciuset internautów. Na incydent zareagował osobiście szef moskiewskiej policji Anatolij Jakunin, który powołał specjalną grupę, w skład której weszli najlepsi moskiewscy śledczy. Mają oni jak najszybciej odnaleźć i postawić przed sądem autorów nagrania za „prowokowanie konfliktów na tle etnicznym".
—ru.sz
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA