fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Argentynka oskarża rodziców o porwanie

Precedensowy proces w Buenos Aires. Małżeństwu, które adoptowało dziecko odebrane rodzicom za rządów wojskowych, grozi 25 lat więzienia.
Maria Eugenia Sampallo ma dziś 30 lat. Podała do sądu ludzi, którzy wychowywali ją jak własną córkę, i kapitana, od którego ją dostali.Takich dzieci jak ona są w Argentynie setki. Urodzone w ośrodkach internowania w latach argentyńskiej tzw. brudnej wojny (1976 – 1983) lub odebrane rodzicom w chwili aresztowania, trafiały do rodzin wojskowych lub zaprzyjaźnionych z wojskowymi. O tym, że jest córką działaczy komunistycznych Mirty Mabel Barragan i Leonarda Sampallo, uznanych za zaginionych, młoda kobieta dowiedziała się dopiero w roku 2001.
Jej matka była w szóstym miesiącu ciąży, gdy została aresztowana wraz z mężem. Maria Eugenia przyszła na świat w lutym 1978 roku w jednym z tajnych ośrodków, w których wojskowi przesłuchiwali lewicowych opozycjonistów. Gdy tylko się urodziła, została odebrana matce. Jako trzymiesięczne niemowlę trafiła do rodziny Osvaldo Rivasa i Cristiny Gomez. W 1986 roku, kiedy dziewczynka miała osiem lat, rodzice adopcyjni uroczyście jej oznajmili, że nie jest ich biologicznym dzieckiem, ale przygarniętą przez nich sierotą, której matka i ojciec zginęli w wypadku. Zaczęła zadawać kłopotliwe pytania. Od razu się zorientowała, że ludzie, których uważała za rodziców, kłamią. Szybko wycofali się z wersji wypadku. Twierdzili, że jej matka była u nich służącą i oddała im swoje panieńskie dziecko. Później, że jest córką zamężnej stewardessy z Europy, która miała w Argentynie romans. Gdy była nastolatką, oznajmili, że została po prostu porzucona pod drzwiami szpitala wojskowego w Buenos Aires i tam znalazł ją przyjaciel rodziny kapitan Enrique Berthier.
Pewnego dnia, gdy wróciła do domu, przerażona Cristina Gomez powiedziała, że „jakieś staruchy“ chcą ją jej odebrać. Miała na myśli członkinie stowarzyszenia Babcie z placu Majowego poszukujące dzieci urodzonych w ośrodkach internowania. Maria Eugenia wyprowadziła się z domu, kiedy miała 19 lat. Niczego ze sobą nie zabrała. W 2000 roku poddała się badaniom, które pozwoliły ustalić jej prawdziwą tożsamość. Dowiedziała się, że po jej rodzicach zaginął wszelki ślad, ale za to ma babcię. Przed sądem zeznała, że matka adopcyjna miała do niej pretensję, że nie docenia tego, co dla niej zrobili: gdyby nie wzięli jej na wychowanie, skończyłaby zastrzelona w jakimś rowie – mówiła. Osvaldo Rivas, Cristina Gomez i Enrique Berthier czekają na wyrok. Prokurator żąda dla nich najwyższego wymiaru – 25 lat więzienia. To czwarty proces o uprowadzanie niemowląt, fałszowanie dokumentów i nielegalne adopcje w czasach rządów wojskowych. Ale pierwszy raz do sądu zaskarżyło rodziców adopcyjnych wychowane przez nich dziecko. AP
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA