fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

To jest spór o kompetencje

W czasie spotkań z sędziami z innych państw częstym tematem rozmowy jest procedura powoływania i awansowania sędziów - pisze prof. Lech Gardocki, pierwszy prezes Sądu Najwyższego
Gdy mówiliśmy, że w Polsce powołuje ich prezydent RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, zawsze padało pytanie, czy zdarza się, że prezydent mimo wniosku KRS sędziego nie powoła. Odpowiadaliśmy, że dotychczas się to nie zdarzyło. Tak było do 31 lipca 2007 r., kiedy to KRS otrzymała pismo z Kancelarii Prezydenta RP, że prezydent nie skorzystał z prerogatywy w zakresie powoływania do pełnienia urzędu sędziego w stosunku do dziewięciu kandydatów. Reakcja KRS polegała na podjęciu 13 grudnia 2007 r. uchwały, w której zwrócono się do pierwszego prezesa SN i prezesa NSA o złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego (przewidzianego w art. 189 konstytucji) między KRS a prezydentem RP. Zdaniem KRS prezydent wkroczył w jej kompetencje. Rada wskazywała też, że odmowa powołania nastąpiła bez wskazania podstawy prawnej i bez uzasadnienia. Prezydent RP 3 stycznia 2008 r. postanowił formalnie odmówić powołania wspomnianych dziewięciu osób i ogłosił swoje postanowienie w Monitorze Polskim nr 4/2008, nie podając jednak powodów takiego rozstrzygnięcia. Nazwiska niepowołanych znalazły się więc w dzienniku urzędowym, gdzie przeważnie umieszczane są raczej nazwiska osób odznaczonych lub powołanych na urzędy.
Na spotkaniu prezydenta z KRS, na którym niestety nie mogłem być obecny, poruszono ten temat. Według relacji przewodniczącego KRS pan prezydent nie powołał dziewięciu kandydatów, bo inaczej niż rada ocenił merytorycznie ich dotychczasową pracę. Jak widać, różnica zdań co do prezydenckich kompetencji w sprawach powoływania sędziów trwa. Czy ta różnica zdań w konkretnej sprawie dotyczącej konkretnych kandydatów jest sporem kompetencyjnym w rozumieniu art. 189 konstytucji i art. 53 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym? Dotychczasowe wypowiedzi komentatorów konstytucji nie rozstrzygają kategorycznie tego problemu. Można się z nich dowiedzieć tego samego, co znajdujemy już w art. 53 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym – że spór kompetencyjny zachodzi wówczas, gdy albo obydwa organy uważają się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcie (pozytywny spór kompetencyjny), albo też żaden z nich nie uważa się za właściwy (negatywny spór kompetencyjny). Ale czy tylko taką sytuację można nazwać sporem kompetencyjnym?
KRS uważa przecież, że jest wyłącznie właściwa do oceny merytorycznej przydatności kandydata i jego dotychczasowej pracy. Według art. 2 pkt 1 ustawy o KRS z 2001 r. rada „rozpatruje i ocenia kandydatury do pełnienia urzędu sędziowskiego na stanowiskach sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz na stanowiska sędziowskie w sądach powszechnych, wojewódzkich sądach administracyjnych i w sądach wojskowych”. Prezydentowi RP takich uprawnień żadna ustawa nie nadaje. To jednak prezydent określa, w drodze rozporządzenia, „szczegółowy tryb działania rady i postępowania przed radą, mając na względzie potrzebę zapewnienia efektywnego i sprawnego wykonywania przez radę zadań przewidzianych w ustawach”. Rozporządzenie takie zostało wydane w grudniu 2001 r., a następnie zastąpione rozporządzeniem z listopada 2007 r. Ze wskazanych unormowań wynika więc – moim zdaniem jasno – że KRS ma jednoznacznie określony zakres kompetencji co do oceny kandydatur na stanowiska sędziowskie, ale powinna takiej oceny dokonać w trybie określonym w ustawie o KRS i rozporządzeniu prezydenta. Według § 20 ust. 1 tego rozporządzenia w sprawach indywidualnych rada podejmuje uchwały po wszechstronnym rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy na podstawie udostępnionej dokumentacji oraz wyjaśnień uczestników postępowania. Wyrażenie opinii o kandydacie powinno nastąpić w formie uchwały rady podjętej bezwzględną większością głosów. Głosowanie odbywa się jawnie (art. 12 ust. 1 ustawy o KRS). Ta szczegółowość uregulowań proceduralnych nie jest przypadkowa, wynika z wagi tej kategorii rozstrzyganych przez radę spraw. Gdyby uprawnienia do ponownej oceny merytorycznej kandydata, a więc do odgrywania roli swego rodzaju instancji odwoławczej, miał mieć prezydent RP – to powinna ona przebiegać również według procedury odpowiadającej znanym w demokratycznym państwie prawnym standardom. W sumie jestem zdania, że mamy tu do czynienia z rzeczywistym sporem kompetencyjnym. Dlatego złożyłem do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o jego rozstrzygnięcie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA