fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Tajemniczy gabinet Sienkiewicza

Fotorzepa, Piotr Nowak
Asystentka z prywatnej spółki ministra trafiła do MSW. Jakie ma kompetencje, staż, wykształcenie? To tajemnica.
Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych, zatrudnił w gabinecie politycznym, nie tylko – jak ujawniła „Rz" – dwóch dwudziestolatków, ale także byłą współpracowniczkę ze swojej prywatnej firmy. Odmówił „Rz" informacji, czy 27-letnia Krystyna Marcinek, doradca ministra, spełnia wymogi prawne, m.in. pięcioletni staż pracy, i czy ma wyższe wykształcenie.
Informacje na temat osób zatrudnionych w gabinetach politycznych są jawne, ale i bardzo ogólne – można się z nich dowiedzieć wyłącznie, gdzie dana osoba pracowała w ostatnich trzech latach. O Krystynie Marcinek, rocznik 1986, zatrudnionej w gabinecie Sienkiewicza w marcu tego roku, można przeczytać, że była zatrudniona w spółce Salvor i Wspólnicy oraz ASBS Othago (pełna nazwa to Analizy Systemowe Bartłomiej Sienkiewicz „OTHAGO" – firma już nie istnieje). To spółki ministra Bartłomieja Sienkiewicza.
Salvor wcześniej nosiła nazwę Sienkiewicz i Wspólnicy, a przyszły minister miał w niej sto procent udziałów. Pozbył się ich na początku roku, kiedy został ministrem.
Salvor jest firmą doradczo-analityczną, specjalizuje się w zakresie energetyki (rynki paliw, gazu i energii), koncentruje się na państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Jej klientami są największe polskie firmy z branży energetycznej, chemicznej i ubezpieczeniowej, m.in. PGE, Gaz-System, Grupa Chemiczna Ciech. Z dokumentów spółki wynika, że największe przychody (1–1,1 mln zł) notowała w 2010 i 2011 r.
Na początku sierpnia zapytaliśmy ministra Sienkiewicza o Krystynę Marcinek – czym zajmowała się dokładnie w jego byłej spółce, w jakim zakresie ma kompetencje doradcze, a także jakie ma wykształcenie i staż pracy. Odmówiono mam szczegółowych informacji.
Prawo prasowe zobowiązuje ministra do odpowiedzi. Odmowa udzielenia informacji może nastąpić wyłącznie ze względu na ochronę tajemnicy państwowej lub służbowej. W tym wypadku nie zachodzi taka sytuacja. Nie wiadomo, dlaczego wykształcenie Marcinek oraz jej staż pracy jest dla ministra Sienkiewicza sprawą, o którą nie wolno pytać.
Podobnie MSW zareagowało wcześniej na pytania o zatrudnienie dwudziestolatków – Pawła Polaka i Adama Malczaka, który nie ma nawet wyższego wykształcenia i żadnego stażu pracy.
O Krystynę Marcinek „Rz" zapytała więc firmę Salvor.  Z odpowiedzi wynika, że Marcinek pracowała jako analityk, a jej kompetencje były „wysoko oceniane". – Nie jesteśmy upoważnieni do udzielania bardziej szczegółowych informacji o naszych byłych pracownikach – twierdzi Aneta Ostrowska z Salvor.
– Jedni zatrudniają w gabinetach politycznych dzieci swoich kolegów, a szef MSW swoją byłą  współpracowniczkę. Minister może brać do gabinetu politycznego, kogo chce, ale opinia publiczna, za pośrednictwem mediów, które o to pytają, ma prawo wiedzieć, dlaczego daną osobę zaangażował – mówi  prof. Antoni Kamiński z PAN, były prezes polskiego oddziału Transparency International. – Szacunek dla obywateli wymaga,  żeby minister to wyjaśnił i odpowiedział na pytania. To nie jest zobowiązanie wobec dziennikarzy, ale wobec współobywateli.
Wtóruje mu dr Jacek Kucharczyk, dyrektor Instytutu Spraw Publicznych. – Na konkretne pytania powinna być konkretna odpowiedź, zwłaszcza że postawione przez „Rzeczpospolitą" pytania nawiązują do przepisów, które wiążą urząd, jakim jest MSW. Nie ma wątpliwości, że dziennikarze powinni i mają prawo domagać się precyzyjnej informacji – mówi Kucharczyk.
Czemu służą gabinety polityczne? – Kiedy nowy człowiek obejmuje urząd ministra, to musi mieć swoją ekipę. Gabinet polityczny jest tym narzędziem, które pełni funkcje kontrolne – tłumaczy prof. Kamiński. I podkreśla: – Powinni wchodzić do niego ludzie, którzy znają politykę ministerstwa i są pomocni ministrowi w jej realizacji. Z tego punktu widzenia być może ta pani jest szefowi MSW przydatna, ale minister powinien to wyjaśnić – dodaje.
Dr Kucharczyk zauważa, że minister ma prawo wyboru, z kim chce współpracować poprzez gabinet. – To nie zmienia faktu, że możemy się zastanawiać, skąd się biorą określone osoby w gabinetach politycznych i jakie mają kompetencje, oprócz tego, że ministrowi się z nimi dobrze pracuje – tłumaczy. – Zatrudnianie takich osób powinno się jednak odbywać w granicach ustawowych przepisów – zaznacza dr Kucharczyk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA