fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Brytyjskie korzyści

PAP/EPA
Rząd w Londynie próbuje znaleźć pozytywy członkostwa w UE. Zachęcają go do tego USA, Japonia i Australia.
Korespondencja z Brukseli
Londyn rozpoczął właśnie przegląd korzyści i strat związanych z członkostwem w Unii Europejskiej. Urzędnicy opublikowali pierwszy z 26 raportów na ten temat.
Pozostałe będą prezentowane stopniowo, aż do końca 2014 roku. Mają dać rzeczowy obraz sytuacji, tak aby społeczeństwo dostało argumenty, na podstawie których zagłosuje w ewentualnym referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. David Cameron obiecał zorganizować taki plebiscyt, jeśli wygra następne wybory, pod presją eurosceptycznego skrzydła swojej Partii Konserwatywnej i w odpowiedzi na rosnącą popularność Partii Niepodległościowej (UKIP), która chce wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Z pierwszego raportu wynika jednak, że brytyjski rząd raczej nie widzi dla kraju miejsca poza UE. – Raport jest daremnym i cynicznym zabiegiem public relations – skomentował Nigel Farage, eurodeputowany UKIP.
Jego zdaniem Cameron nie jest w stanie doprowadzić do powrotu części kompetencji z Brukseli do Londynu. Obiecuje referendum, ale jednocześnie próbuje udowodnić, że bilans członkostwa w UE jest pozytywny.
Pierwszy raport objął sześć dziedzin: politykę zagraniczną, pomoc rozwojową i humanitarną, rynek wewnętrzny, podatki, rybołówstwo oraz zdrowie, bezpieczeństwo żywności i dobrostan zwierząt. Zawarte tam informacje są odzwierciedleniem konsultacji przeprowadzonych z przedsiębiorcami, organizacjami pozarządowymi i środowiskiem akademickim.
W polityce zagranicznej zaznacza, że jest w interesie Wielkiej Brytanii działać poprzez UE. W podatkach „równowaga sił jest zachowana", co oznacza, że kompetencje Unii nie są nadmierne. To akurat dwie dziedziny, w których państwa członkowskie zachowały prawo weta.
Londyn zresztą w polityce zagranicznej zachowuje poważne wpływy, bo szefową unijnej dyplomacji jest Brytyjka Catherine Ashton i nieoficjalnie wiadomo, że każdą poważniejszą decyzję konsultuje z Foreign Office.
A w ostatni poniedziałek brytyjskim dyplomatom udało się przeforsować wpisanie Hezbollahu na listę organizacji terrorystycznych. Niewątpliwie, będąc poza UE, Wielka Brytania nie miałaby takich możliwości działania.
Ale raport pozytywnie ocenia także równowagę sił w pozostałych analizowanych dziedzinach, gdzie Londyn prawa weta nie ma. Zwraca uwagę na pewne zagrożenia, jak dyrektywa o czasie pracy, która kosztuje brytyjską służbę zdrowia 4 mld funtów rocznie w postaci wypłat za dyżury, nadgodziny czy nowe etaty. Jednak ogólny bilans jest dodatni.
Za pozostaniem w Unii jest brytyjski biznes i wielcy partnerzy handlowi.
Już wcześniej przed wyjściem ze Wspólnoty ostrzegał Brytyjczyków prezydent USA Barack Obama, w ostatnich dniach dołączył do niego japoński rząd.
Dziś do debaty włączyła się Australia. Jej ministrowie napisali listy do ministrów brytyjskich z apelem o nieopuszczanie Unii Europejskiej, bo mogłoby to zagrozić globalnej pozycji brytyjskiej gospodarki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA