fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Likwidacja stanu Kaszmir

Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w stanie Dżammu i Kaszmir mają zapobiec protestom muzułmanów
AFP
Konflikt sąsiadów posiadających broń atomową wisi w powietrzu. Pakistan oburzony zmianą statusu jedynego muzułmańskiego regionu Indii.

Wyłączona sieć komórkowa, niedziałający internet, ostrzeżenia władz dla turystów, aby jak najszybciej opuścili to miejsce, co spowodowało tłok na lotniskach. Wojsko i policja na ulicach miast – tak wygląda od kilku dni indyjski stan Dżammu i Kaszmir.

Jest częścią historycznej muzułmańskiej krainy Kaszmiru, który to region po wycofaniu się Brytyjczyków z subkontynentu przypadł Indiom. Początkowo nie było jasne, dlaczego Indie wysłały dodatkowo dziesięć tysięcy żołnierzy do Kaszmiru ani dlaczego w areszcie domowym znalazło się dwoje byłych premierów stanu zamieszkanego w dwu trzecich przez muzułmanów.

Dopiero w poniedziałek okazało się, że była to starannie przygotowana operacja. Chodziło o likwidację statusu jednego z indyjskich stanów i przejęcie nad nim bezpośredniej kontroli przez rząd w Delhi. Dżammu i Kaszmir będzie więc jednym z terytoriów związkowych Indii jak np. region Delhi czy Czandigarh.

Niebezpieczna gra

Następuje to na podstawie decyzji prezydenta, który jednym podpisem unieważnia art. 370 konstytucji dający Dżammu i Kaszmirowi status stanu. Co więcej, dotychczasowy stan ma zostać podzielony na dwa regiony.

Wszystko po to, aby z mapy Indii zniknął stan o muzułmańskiej większości. Wyznawcy islamu posiadali tam szereg uprawnień wynikających z zapisów konstytucji w postaci prawa do określania zasad rezydencji, a co za tym idzie, prawa do własności nieruchomości. Fakt ten nie sprzyjał imigracji ludności hinduskiej i konserwował strukturę religijną stanu.

– Zmiany w statusie Dżammu i Kaszmiru są nieodzowne – udowadniał w poniedziałek w indyjskim parlamencie Amit Shah, minister spraw wewnętrznych z rządzącego hinduistycznego nacjonalistycznego ugrupowania Bharatija Janata Party, czyli Indyjskiej Partii Ludowej.

– Jest to niebezpieczna gra, która będzie miała konsekwencje dla pokoju i stabilności w regionie. Użyjemy wszelkich sposobów, aby temu zapobiec – zapowiedział szef pakistańskiej dyplomacji Shah Mehmood Qureshi.

W Indiach mieszka 140 mln muzułmanów i w wielu regionach kraju wybuchają często krwawe zamieszki w rezultacie konfliktów z większością hinduską.

Hinduski radykalizm

BJP uchodzi za tolerującą działania ortodoksyjnych radykałów, w tym krwawe ataki na meczety i społeczność muzułmańską. Nie mówiąc już o zmianie tradycyjnych nazw muzułmańskich na hinduskie, jak np. Allahabad na Prajagradź.

W Kaszmirze dochodzi do tego spór pomiędzy hinduistycznymi Indiami i muzułmańskim Pakistanem. Historyczny Kaszmir został podzielony w 1947 roku pomiędzy oba kraje. Stało się to w wyniku postawy lokalnego władcy, gdyż jako region muzułmański powinien przypaść Pakistanowi. Oba państwa roszczą dzisiaj pretensje do całego obszaru.

Po stronie indyjskiej znalazło się terytorium o powierzchni 222 tys. km zamieszkany przez 12 mln mieszkańców. Po pakistańskiej stronie znajduje się  85 tys. km kw. byłego księstwa Kaszmiru i ok. 6 mln ludności. Indie i Pakistan stoczyły już cztery wojny, z czego dwie bezpośrednio o Kaszmir.

Na początku tego roku doszło tam do kolejnego konfliktu zbrojnego. Oba państwa dysponują bronią nuklearną, co na świecie wywołuje obawy, iż mogą jej użyć, gdy sytuacja wymknie się spod kontroli.

Likwidacja specjalnego statusu Kaszmiru nie powinna właściwie być zaskoczeniem. Rządząca Indiami nacjonalistyczna BJP premiera Narendry Modiego obiecywała od dawna, że do tego doprowadzi. – Nie powinien też dziwić moment, w którym to następuje – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Pranay Sharma z anglojęzycznego indyjskiego magazynu „Outlook". Po pierwsze, BJP wygrała niedawno kolejne wybory parlamentarne z programem, w którym znalazł się zapis o zmianie statusu stanu Dżammu i Kaszmir.

Prezent rocznicowy

Po drugie, 15 sierpnia Indie obchodzą jak zwykle hucznie rocznicę niepodległości i pozbawienie Kaszmiru konstytucyjnych uprawnień zostanie dobrze przyjęte przez indyjskich nacjonalistów.

Rzecz budzi jednak w samych Indiach sporo kontrowersji. Przedstawiciele opozycji kwestionowali uprawnienia prezydenta do wydawania decyzji skutkującej de facto zmianą konstytucji.

Była premier Dżammu i Kaszmiru Mehbooba Mufti udowadniała BBC, że dotychczasowy status nigdy był żadnym prezentem, lecz gwarancją dla mieszkańców daną w określonych warunkach przez indyjski parlament.

Artykuł  370 nadał Dżammu i Kaszmirowi prawo posiadania własnej konstytucji, flagi i możliwość kształtowania polityki we wszystkich sprawach z wyjątkiem problematyki zagranicznej, obronnej oraz komunikacji. Wprowadzony nieco później dodatkowy punkt 35A wyposażał lokalne władze w postaci dwu izb lokalnego parlamentu i rządu w prawo decydowania o posiadaniu stałej rezydencji i co za tym idzie – dostępu do lokalnych urzędów czy nieruchomości.

– Zmiana tego stanu rzeczy doprowadzi do rozwoju gospodarczego regionu – zapewnia Arun Jaitley, jeden z liderów BJP i były minister finansów. Jego zdaniem zmniejszy się także niebezpieczeństwo separatyzmu.

– Nie dostrzegam żadnych racjonalnych przesłanek przemawiających za decyzją indyjskiego rządu – powiedział  „Rzeczpospolitej" Gareth Price z londyńskiego think tanku Chatham House. Jego zdaniem jedną z przyczyn w sprawie Kaszmiru jest próba odwrócenia uwagi od problemów ekonomicznych Indii. Obietnice wyborcze BJP będą trudne do wypełnienia przy obecnym niższym niż zakładano  wzroście gospodarczym. Nie rosną płace w sposób zadowalający i nie ma nadziei na ożywienie rynku wewnętrznego. W takiej sytuacji program ograniczenia praw muzułmańskiej mniejszości w kraju może sprzyjać poprawie nastrojów społecznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA