Tak duże zainteresowanie aplikacjami sprawiło, że w niektórych miastach egzaminy nie mogły odbyć się w jednym miejscu. W Warszawie np. zorganizowano je w sześciu, między innymi w pomieszczeniach konferencyjnych galerii handlowej Blue City.
Do egzaminu na aplikację radcowską zgłosiło się w kraju prawie 6 tys. osób.
-Około 120 pytań okazało się łatwych. Pozostałe wymagały szczegółowej wiedzy - oceniała Małgorzata Korzeniowska. W Warszawie do egzaminu podchodziła trzeci raz.
W Rzeszowie zdawała rekordowa liczba 175 osób.
- Zaliczyło 90 - powiedział "Rz" członek komisji egzaminacyjnej Tomasz Pisuliński.
- Zaskoczyły mnie pytania z zakresu emerytur i rent - mówił Tomasz Bieda zdający w Łodzi.
- Test był średnio trudny, ale zaskoczyły mnie szczegółowe pytania z ustawy o komercjalizacji przedsiębiorstw - stwierdził Piotr Piwowarczyk, który zdawał w Krakowie.
- To był naprawdę szczegółowy sprawdzian znajomości wielu ustaw. Kto się solidnie nauczył, miał szanse uzyskać dobry wynik - oceniała Agnieszka Słowiak z Krakowa. - Co mogę poradzić zdającym w przyszłym roku? Niech przeanalizują testy z poprzednich lat.
We Wrocławiu do egzaminu przystąpiło 470 osób. Krzysztof Słapczyński po raz drugi.
- Najtrudniejsze pytanie? Czy 27-letnia kobieta pracująca na zlecenie podlega, może podlegać, czy nie podlega składkom na ubezpieczenie rentowe - przypomniał sobie bez trudu.
Marcin Rewerski z Brzegu twierdzi, że test nie był trudny.
- Za to rozpiętość materiału ogromna - mówi.
Dla Radosława Kapułki z Wierzbca, wsi pod Łambinowicami, pytania były raczej kodeksowe niż kazusowe.
-Jak się czytało kodeks, to odpowiedzi same się nasuwały -mówił.
Do egzaminu na aplikację adwokacką było ponad 3200 zgłoszeń. W Rzeszowie na 155 zdających zaliczyło 95.
- To bardzo dużo, bo w zeszłym roku na 102 osoby zdało 29 -mówi przewodniczący komisji egzaminacyjnej, sędzia Sądu Apelacyjnego Cezary Petruszewicz.
- Test był taki, jakiego się spodziewaliśmy: poważny, przekrojowy, dokładnie sprawdzający wiedzę z ogromnego zakresu - powiedzieli "Rz" Żaneta i Tomasz Steller, prawnicze małżeństwo świeżo po studiach zdające w Krakowie.
-W porównaniu z ubiegłym rokiem test oceniam jako trudniejszy. Zaskoczyły mnie zbyt szczegółowe pytania z finansów i prawa upadłościowego -mówiła Małgorzata Bielec-Bogacka.
Większość zdających w Katowicach narzekała na trudne i wnikliwe pytania wykraczające poza wiedzę teoretyczną.
-Egzamin i tak był łatwiejszy niż sędziowski, który zdawałem tydzień temu - przyznał Jakub Szymik z Żywca.
Zdających zaskoczyły pytania dotyczące prawa upadłościowego i naprawczego, a nawet prawa budowlanego.
-Nie wiem, poco to adwokatowi, który ma przede wszystkim znać prawo karne i cywilne - dziwiła się Ewa.
Kandydatów na aplikację notarialną było prawie 700.
-Test nie był prosty, ale zdecydowanie łatwiejszy od zeszłorocznego - taka opinia przeważała wśród zdających.
- Duża część dotyczyła procedury administracyjnej, a niewiele było prawa konstytucyjnego -mówił Paweł Wąż z Warszawy.
- Więcej niż w ubiegłym roku było procedury cywilnej, dużo prawa spółek - wymieniała Justyna, która na aplikację w stolicy próbowała dostać się po raz drugi.
W Rzeszowie na 20 zdających egzamin zaliczyła połowa.
W Katowicach na aplikację notarialną startowało 38 kandydatów.
-Dla mnie nie było zaskoczenia. Łatwy - ocenił jeden z nich. Jednak Agata Chylińska, która zdawała siedem lat po studiach, była innego zdania: - Było dużo pytań szczegółowych na temat wiedzy, która nie jest potrzebna notariuszowi, np. z procesu cywilnego -mówiła.
Masz pytanie do autora, e-mail: i.walencik@rzeczpospolita.pl