Losy Centralnego Rejestru Umów ważą się w Senacie, ale sam pomysł jego utworzenia to nie novum. Dlaczego jest potrzebny?
Jego głównym celem jest umieszczanie na jednej, rządowej stronie internetowej informacji o wszystkich wydatkach, ponoszonych przez jednostki sektora finansów publicznych. Dzięki temu każdy obywatel będzie mógł je porównać oraz sprawdzić, jakie umowy zawierane są przez organy władzy centralnej i lokalnej. Projekt ustawy o jego utworzeniu w Sejmie forsowano już w 2021 r., kiedy to zyskał stuprocentowe poparcie posłów. Ostatecznie ona jednak nie powstała, więc mamy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Od dawna apelujemy już do Ministerstwa Finansów o przyspieszenie działań tak, aby przygotować do tego organy państwa, a przede wszystkim samorządy. Choć dla wielu z nich zmiana nie będzie kolosalna, bo dziś już prowadzą one własne rejestry.
Czytaj więcej
Próg wartości umów, które będą zamieszczane w CRU nie zostanie podniesiony - tak w piątek zdecydo...
Punktem spornym okazała się wartość umów, które miały być ujawniane w rejestrze. Dlaczego?
Ministerstwo Finansów w pewnym momencie zaproponowało podniesienie jej wysokości z 500 zł aż do 10 tys. W praktyce – według wyliczeń IFP – wykluczyłoby to z rejestru ponad 80 proc. zawieranych przez samorządy umów, a tym samym wypaczyło sens jego tworzenia. Naszym zdaniem nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia, które przemawiałoby za takim rozwiązaniem. My zaś – jako organizacje pozarządowe, m.in. IFP i Watchdog Polska – przeprowadziliśmy własne badania, z których wynikało, że 93 proc. respondentów opowiada się za pełną jawnością bez żadnego progu. Ich wyniki przesłaliśmy do resortu. O słuszności takiego rozwiązania świadczą zresztą doświadczenia innych krajów, choćby Słowacji, gdzie po wprowadzeniu rejestru koszty umów spadły o 30 proc.
Jakie inne wnioski płyną z waszych badań?
Okazało się, że co piąty respondent nie ufa, że sposób, w jaki władze publiczne wydają nasze pieniądze, jest całkowicie transparentny. Ankietowani podkreślili, że wprowadzenie centralnego rejestru zdecydowanie zwiększyłoby poziom ich zaufania do państwa. Naszym zdaniem są to absolutnie fundamentalne i kluczowe argumenty przemawiające za jego utworzeniem, zwłaszcza w obliczu wrogiej propagandy, fakenewsów i nieprawdziwych informacji szerzących się w internecie. Właśnie dlatego potrzebujemy jednego miejsca rządowego jako źródła wiarygodnych informacji.
Mówi pani, że część samorządów prowadzi własne rejestry, ale co z pozostałymi? Nie będą miały problemu z wdrożeniem się do rejestru?
Zgadza się, własne rejestry prowadzi dziś 30 na 66 miast na prawach powiatu i setki samorządów. Oczywiście każdy robi to po swojemu, bo jedni w dokumentach PDF, inni zamieszczając informacje na stronie internetowej. Rozmawiamy z samorządowcami, nie tylko z prezydentami czy wójtami, ale też dyrektorami różnych wydziałów, radnymi, urzędnikami, skarbnikami. Dla wielu z nich takie narzędzie to podstawa pracy w samorządzie. Narzędzie pomocne również w sytuacjach, w których np. radni nie mogą łatwo dowiedzieć się od włodarza miasta, na co wydawane są pieniądze. Centralny rejestr będzie również narzędziem zapobiegającym korupcji, wzmacniającym efektywność wydatków i pozwalającym na porównanie zawieranych umów. Będzie służył też do podkreślania dobrego zarządzania finansami publicznymi. Ma szansę stać się elementem budowania zaufania obywateli do władzy. Dla samorządów brak progów wydatków w umowach, które miałyby trafiać do rejestru to dobre rozwiązanie, bo nie generowałoby dodatkowej pracy dla urzędników. Dziś są oni też zasypywani wnioskami w trybie informacji publicznej, więc utworzenie rejestru ma szansę ich odciążyć.