Reklama

Centralny Rejestr Umów to nie bat na samorządy, tylko narzędzie kontroli dla obywateli

Centralny Rejestr Umów ma być narzędziem skierowanym nie przeciwko komukolwiek czy czemukolwiek, a jednym z najważniejszych z tych służących demokratyzacji władzy - uważa Patrycja Satora, wiceprezeska i współzałożycielka Instytutu Finansów Publicznych.

Publikacja: 27.11.2025 04:48

Centralny Rejestr Umów to nie bat na samorządy, tylko narzędzie kontroli dla obywateli

Foto: Adobe Stock

Losy Centralnego Rejestru Umów ważą się w Senacie, ale sam pomysł jego utworzenia to nie novum. Dlaczego jest potrzebny?

Jego głównym celem jest umieszczanie na jednej, rządowej stronie internetowej informacji o wszystkich wydatkach, ponoszonych przez jednostki sektora finansów publicznych. Dzięki temu każdy obywatel będzie mógł je porównać oraz sprawdzić, jakie umowy zawierane są przez organy władzy centralnej i lokalnej. Projekt ustawy o jego utworzeniu w Sejmie forsowano już w 2021 r., kiedy to zyskał stuprocentowe poparcie posłów. Ostatecznie ona jednak nie powstała, więc mamy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Od dawna apelujemy już do Ministerstwa Finansów o przyspieszenie działań tak, aby przygotować do tego organy państwa, a przede wszystkim samorządy. Choć dla wielu z nich zmiana nie będzie kolosalna, bo dziś już prowadzą one własne rejestry.

Czytaj więcej

Centralny Rejestr Umów. Posłowie nie zaakceptowali propozycji rządu

Punktem spornym okazała się wartość umów, które miały być ujawniane w rejestrze. Dlaczego?

Ministerstwo Finansów w pewnym momencie zaproponowało podniesienie jej wysokości z 500 zł aż do 10 tys. W praktyce – według wyliczeń IFP – wykluczyłoby to z rejestru ponad 80 proc. zawieranych przez samorządy umów, a tym samym wypaczyło sens jego tworzenia. Naszym zdaniem nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia, które przemawiałoby za takim rozwiązaniem. My zaś – jako organizacje pozarządowe, m.in. IFP i Watchdog Polska – przeprowadziliśmy własne badania, z których wynikało, że 93 proc. respondentów opowiada się za pełną jawnością bez żadnego progu. Ich wyniki przesłaliśmy do resortu. O słuszności takiego rozwiązania świadczą zresztą doświadczenia innych krajów, choćby Słowacji, gdzie po wprowadzeniu rejestru koszty umów spadły o 30 proc.

Jakie inne wnioski płyną z waszych badań?

Okazało się, że co piąty respondent nie ufa, że sposób, w jaki władze publiczne wydają nasze pieniądze, jest całkowicie transparentny. Ankietowani podkreślili, że wprowadzenie centralnego rejestru zdecydowanie zwiększyłoby poziom ich zaufania do państwa. Naszym zdaniem są to absolutnie fundamentalne i kluczowe argumenty przemawiające za jego utworzeniem, zwłaszcza w obliczu wrogiej propagandy, fakenewsów i nieprawdziwych informacji szerzących się w internecie. Właśnie dlatego potrzebujemy jednego miejsca rządowego jako źródła wiarygodnych informacji.

Mówi pani, że część samorządów prowadzi własne rejestry, ale co z pozostałymi? Nie będą miały problemu z wdrożeniem się do rejestru?

Zgadza się, własne rejestry prowadzi dziś 30 na 66 miast na prawach powiatu i setki samorządów. Oczywiście każdy robi to po swojemu, bo jedni w dokumentach PDF, inni zamieszczając informacje na stronie internetowej. Rozmawiamy z samorządowcami, nie tylko z prezydentami czy wójtami, ale też dyrektorami różnych wydziałów, radnymi, urzędnikami, skarbnikami. Dla wielu z nich takie narzędzie to podstawa pracy w samorządzie. Narzędzie pomocne również w sytuacjach, w których np. radni nie mogą łatwo dowiedzieć się od włodarza miasta, na co wydawane są pieniądze. Centralny rejestr będzie również narzędziem zapobiegającym korupcji, wzmacniającym efektywność wydatków i pozwalającym na porównanie zawieranych umów. Będzie służył też do podkreślania dobrego zarządzania finansami publicznymi. Ma szansę stać się elementem budowania zaufania obywateli do władzy. Dla samorządów brak progów wydatków w umowach, które miałyby trafiać do rejestru to dobre rozwiązanie, bo nie generowałoby dodatkowej pracy dla urzędników. Dziś są oni też zasypywani wnioskami w trybie informacji publicznej, więc utworzenie rejestru ma szansę ich odciążyć.

Reklama
Reklama

A czy do rejestru nie będą trafiać umowy dotyczące newralgicznych wydatków, których nie powinniśmy ujawniać?

Oczywiście, że nie. Wszystkie informacje związane z bezpieczeństwem państwa, dotyczące wydatków Ministerstwa Obrony Narodowej czy służb, będą z tego rejestru całkowicie wyłączone. Znajdą się w nim jedynie umowy, do których dzisiaj – właśnie wnioskując o dostęp w trybie informacji publicznej – i tak możemy zyskać akces. Niestety obecnie trudno w pełni swobodnie z niego korzystać, bo – jak wspomniałam – urzędy zasypane są pracą. Po drugie, często trzeba długo czekać na odpowiedź, która niejednokrotnie okazuje się niekompletna, a nie zawsze urzędy chcą przekazywać te informacje. Utworzenie centralnego rejestru nie oznacza więc poszerzenia dostępu, lecz wprowadzenie nowoczesnych standardów z wykorzystaniem rozwoju technologii cyfrowej. Posługujemy się już elektroniczną bankowością i księgowością, wprowadzamy Krajowy System e-Faktur. Dlatego nie ma powodu, dla którego polskie państwo nie mogłoby sprostać takiemu wyzwaniu, jak umieszczanie w rejestrze – w sposób przyjazny dla użytkownika, zgodnie ze współczesnymi standardami – tak podstawowych informacji, jak te dotyczące sposobu wydatkowania środków publicznych. Zwłaszcza że potrzebują tego obywatele. I choć sam rejestr nie rozwiąże wszystkich problemów, zarówno oni, jak i organizacje pozarządowe oraz aktywiści zyskają bezcenne narzędzie do pełnienia swojej strażniczej roli.

Czytaj więcej

MON i MSW chcą tajności kontraktów na obronność i bezpieczne granice. MF uspokaja

Jakie losy czekają ustawę o rejestrze w Senacie?

Liczymy na to, że uda się uzyskać ponadpartyjną zgodę w tej kwestii. Senatorowie KO, a także Polski 2050 i Partii Razem opowiadają się za zniesieniem progu umów – i właśnie w takim kształcie przepisy powinny zostać przyjęte. Nie ma też potrzeby odsuwania w czasie terminu wejścia ich w życie – ministerstwo chciało, żeby stało się to dopiero 1 stycznia 2027. Mam nadzieję, że w Senacie uda się przeforsować jednak datę 1 lipca przyszłego roku, a dla samorządowców też możliwość logowania się na konta jeszcze wcześniej, już z początkiem kwietnia. Liczę również na to, że nie obroni się poprawka resortu, który chce wprowadzania do rejestru jedynie informacji o ogólnym przedmiocie umów, bez szczegółów unaoczniających, czego tak naprawdę one dotyczą. A przecież to otwarcie furtki do nadużyć i manipulacji, bo prawo stanowione w taki sposób raczej burzy zaufanie do państwa. Rejestr ma być zaś narzędziem skierowanym nie przeciwko komukolwiek czy czemukolwiek, a wykorzystywanym w służbie obywateli. Jednym z najważniejszych narzędzi demokratyzacji władzy.

Czytaj więcej

Centralny Rejestr Umów. Organizacje biły na alarm. Rząd ich nie posłuchał
Podatki
Od 7 stycznia nowe zasady rozliczania podatku od spadków i darowizn
Nieruchomości
Trudniej będzie zablokować sąsiadowi budowę. Wchodzą w życie nowe przepisy
Prawo dla Ciebie
Abonament RTV w górę. Tyle zapłacimy w 2026 r.
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Nieruchomości
SN: Współwłaściciel nie ma prawa żądać całego odszkodowania za czynsz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama