Utworzenie pierwszego na świecie sądu międzynarodowego orzekającego w sprawach z zakresu prawa prywatnego zmieni postrzeganie rynku europejskiego z punktu widzenia strategii ochrony wynalazków. Jaki jest główny cel utworzenia systemu jednolitej ochrony patentowej w Europie, jak system ten wpłynie na konkurencyjność europejskiej gospodarki oraz co już teraz powinni o nim wiedzieć przedsiębiorcy zainteresowani prowadzeniem działalności na wybranych rynkach europejskich? Na te pytania odpowiada dr Tomasz Gawliczek, rzecznik patentowy i radca prawny, absolwent specjalistycznych studiów podyplomowych na Uniwersytecie Strasburskim z zakresu prowadzenia sporów patentowych w Europie, który współtworzy nowy projekt kancelarii JWP dedykowany patentowi jednolitemu oraz Jednolitemu Sądowi Patentowemu (UPC).

Czy utworzenie Jednolitego Sądu Patentowego w Europie powinno budzić zainteresowanie rodzimych przedsiębiorców?

TG: W mojej ocenie wszyscy przedsiębiorcy zainteresowani prowadzeniem działalności na rynkach europejskich, zwłaszcza w państwach, które podpisały Porozumienie o Jednolitym Sądzie Patentowym, powinni zapoznać się z zasadami funkcjonowania nowego systemu ochrony patentowej w Europie. Jako że spodziewany start tego systemu ma nastąpić w ostatnim kwartale bieżącego roku, pozostało już niewiele czasu, aby przygotować się do zmiany „reguł gry”, która dotychczas z punktu widzenia ochrony patentowej toczyła się w Europie na różnych zasadach. Patent europejski o jednolitym skutku całkowicie zmienia tę perspektywę, stając się pierwszym na świecie niepodzielnym prawem wyłącznym do wynalazku, które będzie obowiązywać jednocześnie na terytorium kilkunastu państw UE.

Co to znaczy, że ochrona patentowa przewidziana w nowym systemie ma charakter "jednolity"?

TG: „Jednolitość” jako podstawową cechę nowego systemu ochrony patentowej można rozpatrywać z kilku perspektyw. Po pierwsze, odnosi się ona do samego zakresu terytorialnego ochrony wynalazku. Patenty europejskie udzielane dotychczas zgodnie z przepisami Konwencji o patencie europejskim (EPC) z 1973 roku mogą obowiązywać równocześnie w wielu państwach, jednak dla osiągnięcia takiego efektu niezbędna jest ich wcześniejsza walidacja przeprowadzona przed krajowymi urzędami patentowymi. Patent europejski o jednolitym skutku będzie jednocześnie obowiązywać w państwach UE uczestniczących w nowym systemie bez konieczności podejmowania jakichkolwiek czynności po jego udzieleniu przez Europejski Urząd Patentowy (EPO). W tym znaczeniu „jednolitość” oznacza właśnie jedno (niepodzielne) prawo wyłączne obowiązujące ponadnarodowo.

Z drugiej strony na „jednolitość” ochrony patentowej przewidzianej w nowym systemie należy przede wszystkim spojrzeć przez pryzmat jej egzekwowania. Ta kwestia zawsze stanowi naturalny „drugi biegun” związany z funkcjonowaniem praw wyłącznych. Samo uzyskanie patentu nie przynosi wymiernych korzyści, jeśli uprawniony nie podejmuje aktywnie działań związanych z ochroną uzyskanego monopolu rynkowego.

W mojej ocenie ten aspekt „jednolitości” w kontekście nowego systemu ochrony patentowej ma najbardziej rewolucyjny charakter. Dotychczasowa praktyka sądów poszczególnych państw UE w zakresie egzekwowania tej ochrony ujawniała istotne rozbieżności. W sytuacji gdy patent europejski jest chroniony jako wiązka patentów krajowych, rozstrzygnięcie, czy w danym przypadku dochodzi do jego naruszenia, może być odmiennie oceniane przez sądy krajowe różnych państw. Wynika to chociażby z odmiennego ich podejścia do interpretacji samego zakresu ochrony wynalazku, wyznaczanego przez zastrzeżenia patentowe.

Upraszczając, nie można obecnie wykluczyć sytuacji, że ten sam produkt w jednym państwie UE zostanie przez sąd uznany za naruszający patent europejski, podczas gdy w innym państwie członkowskim taki wyrok w tożsamej sprawie (z różnych względów) nie zapadnie. Istnieje więc stan niepewności prawnej, który oczywiście nie sprzyja ochronie innowacji technicznych. Stąd w literaturze fachowej strategię działań uprawnionych i potencjalnych naruszycieli określa się czasem mianem „gry patentowej”, ponieważ wynik każdej gry na samym jej początku jest nieprzewidywalny. To właśnie w znacznej mierze ma zmienić się w związku z rozpoczęciem działalności przez Jednolity Sąd Patentowy.

Czy oznacza to, że przewidzenie wyniku sporu o naruszenie patentu europejskiego będzie łatwiejsze?

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

TG: W założeniu tak właśnie powinno być. Jednolitość orzecznictwa wymienia się wśród największych przewidywanych zalet Jednolitego Sądu Patentowego. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że wykształcenie się jednoznacznych kierunków interpretacji poszczególnych kwestii prawnych będzie procesem, który potrwa co najmniej kilka lat. Nie zmienia to faktu, że od samego początku funkcjonowania UPC wyroki tego sądu będą obowiązywać na raz we wszystkich państwach UE uczestniczących w tym systemie. Rozstrzygnięcia „konkurencyjne” będą mogły zapadać tylko przed sądami krajowymi państw spoza tego systemu (np. w Polsce), w których ten sam patent europejski został walidowany zgodnie z dotychczasową procedurą. Zakładam jednak, że wyroki wydawane przez UPC będą mocno oddziaływać także na kierunki orzecznicze tych sądów, stając się z czasem swoistą „busolą” w świecie europejskich sporów patentowych.

Co w praktyce oznacza dla przedsiębiorców, że orzeczenia UPC będą obowiązywać w kilkunastu państwach członkowskich UE jednocześnie?

TG: Na tę kwestię należy spojrzeć osobno z perspektywy uprawnionego z patentu europejskiego o jednolitym skutku jak i przedsiębiorcy potencjalnie naruszającego taki patent.

Dla uprawnionego uzyskanie wyroku o jednolitym charakterze, wydanego przez UPC, będzie w praktyce oznaczać, że nie musi już (jak ma to miejsce dotychczas) inicjować kilkunastu postępowań sądowych dotyczących naruszenia tego samego patentu europejskiego przed sądami krajowymi poszczególnych państw UE. Pojedynczy wyrok obowiązujący jednocześnie w państwach UE uczestniczących w nowym systemie w praktyce przyspieszy późniejsze postępowanie egzekucyjne, choć trzeba zaznaczyć, że będzie się ono toczyć osobno w każdym z tych państw.

Z kolei dla przedsiębiorcy wprowadzającego do obrotu produkt naruszający patent europejski o jednolitym skutku ryzyka biznesowe będą jeszcze większe niż dotychczas, ale pojawią się też inne możliwości obrony od strony strategicznej.

W tym pierwszym kontekście warto przypomnieć, że podstawowy środek ochrony prawnej patentu stanowi roszczenie o zaniechanie naruszeń. Jego realizacja polega na zakazie wprowadzania do obrotu produktu będącego przedmiotem patentu lub stosowania sposobu wytwarzania będącego przedmiotem patentu. W praktyce oznacza to „zamknięcie” rynku zbytu dla spornego produktu. Biorąc pod uwagę fakt, że wyroki UPC będą obowiązywać jednocześnie w kilkunastu krajach członkowskich UE, przegrywający proces naruszyciele będą w o wiele trudniejszej sytuacji niż ma to miejsce obecnie, gdy pojedyncze orzeczenie sądu krajowego dotyczy wyłącznie państwa, w którym zostało wydane.

Odnosząc się natomiast do możliwości obrony przed zarzutem naruszenia patentu europejskiego o jednolitym skutku, nie można zapominać, że jego unieważnienie przed UPC będzie jednocześnie „otwierać” dla konkurencji te wszystkie rynki krajowe, w których wynalazek podlegał do tej pory ochronie. W przypadku „klasycznego” patentu europejskiego procedura jego unieważnienia musi być przeprowadzona osobno w każdym z państw, w których podlegał on walidacji. W konsekwencji obawa przed utratą ochrony patentowej w tak szerokim zakresie (w kilkunastu państwach UE na raz) może stanowić jeden z tych powodów, który będzie wciąż przemawiać za wyborem „klasycznego” patentu europejskiego. Przewiduje się, że taką strategię działań mogą obierać przykładowo właściciele patentów w sektorze farmaceutycznym.

Czytaj więcej

Jednolity system ochrony patentowej coraz bliżej. Jak się przygotować?

Jak zatem skutecznie przygotować się do działania na rynku europejskim, który zmieni się wraz z pojawieniem się UPC?

TG: Na to pytanie także trzeba odpowiedzieć, biorąc pod uwagę wspomniane już dwie osobne perspektywy. Jeśli posiadamy portfolio patentów europejskich, zasadne jest ich zweryfikowanie oraz podjęcie strategicznych decyzji co do ich dalszej ochrony. Porozumienie o Jednolitym Sądzie Patentowym przewiduje bowiem w tym zakresie szczególne rozwiązania prawne obowiązujące w okresie przejściowym (klauzula opt-out), który potrwa siedem lat od daty wejścia w życie nowego systemu. Te same strategiczne decyzje powinni podjąć także zgłaszający, którzy dopiero ubiegają się o udzielenie patentu europejskiego przez EPO.

Jeśli z kolei jesteśmy podmiotem, który planuje wprowadzać do obrotu swój produkt na rynki europejskie, powinniśmy w pierwszej kolejności upewnić się, że nie narusza on obowiązujących w poszczególnych państwach patentów europejskich. Dotychczas zdarzało się, że w przypadku widma sporu patentowego (jeśli oczywiście nie dotyczyło ono bezpośrednio kraju pochodzenia towaru) producenci zmieniali kierunek eksportu spornych produktów na te rynki, gdzie nie obowiązywała ochrona patentowa. Uprawnieni – przede wszystkim ze względu na koszty procedury walidacyjnej „klasycznego” patentu europejskiego – najczęściej w toku procedury zgłoszeniowej przed EPO nie decydują się na wyznaczenie wszystkich państw UE jako docelowych obszarów ochrony patentowej wynalazku. W konsekwencji ma ona na ogół fragmentaryczny zakres terytorialny. Patent europejski o jednolitym skutku tę tendencję może odwrócić, ponieważ koszty uzyskania ochrony patentowej na znacznym obszarze UE będą zdecydowanie niższe niż obecnie.

Czy to oznacza, że zmiany związane z wprowadzeniem systemu jednolitej ochrony patentowej w Europie można określić mianem "rewolucyjnych"?

TG: Droga prowadząca ku każdej rewolucji jest najczęściej bardzo kręta. W przypadku UPC nie było inaczej. Kiedy blisko pięćdziesiąt lat temu powstawał Europejski Urząd Patentowy wszyscy mieli poczucie, że naturalnym elementem tego systemu powinien być także organ sądowy, który weźmie na siebie odpowiedzialność za wypracowanie jednolitego standardu egzekwowania patentów europejskich. Utworzenie ponadnarodowego sądu jest natomiast zadaniem rodzącym wiele problemów natury prawnej i praktycznej ze względu na samą specyfikę władzy sądowniczej. Potwierdza to zresztą historia tworzenia się systemu jednolitej ochrony patentowej w Unii Europejskiej, w której nie brakowało sporów dotyczących m.in. zakresu przekazywanych UPC kompetencji właściwych dotychczas dla sądów krajowych czy kwestii ustalenia języka urzędowego, który ma obowiązywać w postępowaniach sądowych.

Uważam, że jednolity system ochrony patentowej finalnie wzmocni ochronę innowacji technicznych w Unii Europejskiej. Zwłaszcza, że decyzja w zakresie ubiegania się o jednolity skutek patentu europejskiego zostaje ostatecznie pozostawiona w gestii uprawnionych. Można więc podsumować, że dotychczasowa „gra” na arenie sporów patentowych wcale nie kończy się wraz z pojawieniem się UPC. Zmieniają się znacząco jej reguły, ale jak zwykle o wygranej zadecyduje strategia podejmowanych działań.

dr Tomasz Gawliczek, rzecznik patentowy, radca prawny, JWP Rzecznicy Patentowi. Kancelaria jest zrzeszona w sieci Kancelarie RP działającej pod patronatem dziennika „Rzeczpospolita”.