Logo Lidla i Biedronki w reklamie u konkurencji? Eksperci mają wątpliwości

Delikatesy Centrum zachęcają do udziału w promocji, posługując się w swoim spocie logo Lidla i Biedronki. Eksperci przypominają, że aby reklama porównawcza była zgodna z prawem, obowiązuje ją szereg obwarowań. Inaczej to działanie na granicy prawa.

Publikacja: 24.06.2024 16:07

Logo Lidla i Biedronki w reklamie u konkurencji? Eksperci mają wątpliwości

Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Twarzą krótkiego spotu Delikatesów Centrum nawiązującego do Euro został Jerzy Dudek – i to właśnie byłego bramkarza, ubranego w koszulkę z napisem Polska, napotykają dwie robiące zakupy w sklepowych alejkach kobiety. Jedna z nich nosi koszulkę z napisem Portugal i torbę z logo Biedronki, druga – koszulkę z napisem Deutschland i torbę z logo Lidla. Kiedy obie biegną w stronę dostrzeżonego sportowca, głos z offa informuje, że „niskie ceny nie mają narodowości” – i zachęca do wzięcia udziału w przygotowanej przez sieć promocji.

Czytaj więcej

Wojna Lidla i Biedronki zahamowała wzrost cen. VAT klientom nie straszny

„Sprytna forma kampanii na granicy prawa”

Rzecznik patentowy, dr Arkadiusz Michalak ma wątpliwości, czy spot można uznać za – dozwoloną, ale obwarowaną szeregiem obostrzeń - reklamę porównawczą. - Jest to bardziej kampania wizerunkowa niż porównywanie konkretnych towarów oraz usług; i wprawdzie wprost nie dyskredytuje niemieckiej czy portugalskiej firmy, jednak w domyśle przedstawia je jako obce, a reklamowany podmiot jako polski – zauważa. Zdaniem eksperta „można powiedzieć, że jest to sprytna forma kampanii na granicy prawa”. Jednak zastrzega, że o tym, czy faktycznie zostało ono naruszone musiałby zdecydować sąd ds. własności intelektualnej.

Jeśli znaki towarowe wykorzystane zostaną w nieuczciwy sposób, uprawniony do nich może powołać się na przepisy prawa własności przemysłowej i zażądać naprawienia szkody.

Biedronka i Lidl nie odpowiedziały na pytanie, czy w reakcji na spot Delikatesów zamierzają podjąć jakiekolwiek działania prawne.

Obawa przed „efektem Streisand”? Czasem wygrywa PR

Kiedy więc reklama porównawcza nie wpędzi firmy w kłopoty? Rzecznik patentowy przypomina, że znaki towarowe innych można wykorzystywać w tej, która zgodna jest z dobrymi obyczajami i wymaganiami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Reklama porównawcza – jak sama nazwa wskazuje – zakłada porównanie konkretnych i weryfikowalnych cech; nie może wskazywać na wyższość jednego przedsiębiorcy czy wyższość jego znaku towarowego. Przekroczenie tej granicy oznacza, że naruszone zostało też prawo do samego znaku.

Czytaj więcej

Warto uważać na naruszenia prawa znaków towarowych

Jak uzupełnia radczyni prawna Karolina Brzezińska z kancelarii JWP, reklamujący się nie może też podszywać się pod nikogo innego, wprowadzać w błąd w kwestii pochodzenia swoich towarów czy usług. Wręcz przeciwnie – odróżnia się on od konkurentów i podkreśla, że jego znak towarowy lub oferta jest inna. Między nim a innymi podmiotami wskazanymi w danym przekazie, musi istnieć stosunek konkurencji. Niedozwolone jest też „pasożytowanie” na renomie cudzych znaków towarowych. - Praktyki polegające na wykorzystywaniu znaków towarowych konkurencji w reklamie porównawczej niemal zawsze są ryzykowne, ale w przypadku konfliktu każdą sytuację ocenić musi sąd – potwierdza ekspertka.

− Za podjęciem określonych działań lub ich brakiem w podobnych sytuacjach nierzadko przemawiać mogą względy PR-owe lub obawa przed tzw. efektem Streisand – uważa adwokat i rzecznik patentowy, dr Joanna Matczuk. – Dylematy dotyczące możliwości opublikowania określonych treści lub odwrotnie – o możliwość sprzeciwienia się takim – pojawiają się u klientów z różnych branż, a na ich finalne decyzje nierzadko wpływają kwestie relacyjne i wizerunkowe, niezależnie od „prawnych racji” – pointuje ekspertka.

Twarzą krótkiego spotu Delikatesów Centrum nawiązującego do Euro został Jerzy Dudek – i to właśnie byłego bramkarza, ubranego w koszulkę z napisem Polska, napotykają dwie robiące zakupy w sklepowych alejkach kobiety. Jedna z nich nosi koszulkę z napisem Portugal i torbę z logo Biedronki, druga – koszulkę z napisem Deutschland i torbę z logo Lidla. Kiedy obie biegną w stronę dostrzeżonego sportowca, głos z offa informuje, że „niskie ceny nie mają narodowości” – i zachęca do wzięcia udziału w przygotowanej przez sieć promocji.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konsumenci
Biedronka vs. Lidl: klienci muszą znać szczegóły i zasady promocji
Konsumenci
Paliwo będzie droższe o 50 groszy na litrze, rachunki za gaz o jedną czwartą
Praca, Emerytury i renty
Krem z filtrem, walizka i autoresponder – co o urlopie powinien wiedzieć pracownik
Podatki
Wykup samochodu z leasingu – skutki w PIT i VAT
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Nieruchomości
Jak kwestionować niezgodne z prawem plany inwestycyjne sąsiada? Odpowiadamy