fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Aleksander Solski, wiceprezes Unilevera: Sprzedaż online eksplodowała

Aleksander Solski, wiceprezes Unilevera
Rzeczpospolita
Dzięki pandemii pękła bariera psychologiczna dotycząca e-commerce – mówi Aleksander Solski, wiceprezes Unilevera.

Covid-19 mocno zmienił gospodarkę i biznes. Jak wygląda aktualna sytuacja z perspektywy firmy Unilever?

Działamy w 20 krajach w regionie i myślę, że nasz punkt widzenia dobrze oddaje szerszy obraz sytuacji, z jaką mamy do czynienia w całym sektorze FMCG (dobra szybkozbywalne – red.) . Generalnie widać, że jest to branża stosunkowo odporna na pandemiczne zawirowania, choć oczywiście dużo zależy od tego jakie portfolio produktowe ma dana firma.

Jakie trendy widać w tym obszarze? Na co rośnie popyt, a gdzie widać spadki?

Kategorie produktów, które zdecydowanie zyskały na wartości w pandemii to środki związane z czystością, higieną i dezynfekcją. Tu mówimy o dynamice dwucyfrowej. Wzrósł również popyt na żywność, w szczególności na produkty, które konsumenci mogą wykorzystać samodzielnie gotując w domach.

A gdzie sprzedaż spadła?

Między innymi w segmencie kosmetyków. Spadki widać chociażby w przypadku sprzedaży dezodorantów czy środków do pielęgnacji włosów. Przymusowe ograniczenie naszej aktywności spowodowane pandemią sprawia, że okazji do „upiększania" się jest obecnie mniej. Innym rodzajem biznesu, który cierpi w czasie pandemii, jest np. sprzedaż lodów. Mówimy tutaj jednak nie o lodach, które spożywamy w domu, ale tzw. produktach impulsowych, po które chętnie sięgamy np. na wakacjach. W trudnej sytuacji znalazł się też cały kanał dystrybucji żywności do hoteli i restauracji. Wpływ pandemii na biznes poszczególnych firm jest przede wszystkim składową tego, jak wygląda ich portfel produktowy. Jeśli gros stanowią w nim produkty higieniczne i żywność, to dane podmioty radzą sobie całkiem dobrze. Natomiast na rynku są też firmy, w których znaczna część obrotów przypada na kosmetyki i widzimy, że one od początku roku notują spadki.

A jak konkretnie radzi sobie Unilever?

Podaliśmy już dane za III kwartał i wynika z nich, że nasza sprzedaż w ujęciu wolumenowym wzrosła rok do roku o 4,4 proc., co w obecnej sytuacji jest naprawdę dobrym wynikiem. Pierwsze półrocze było słabsze: zanotowaliśmy wtedy sprzedaż „płaską", czyli zbliżoną do tej sprzed roku, co jednak, biorąc pod uwagę wiosenny lockdown, i tak nie było złym wynikiem.

Od kilku tygodni mamy drugą falę pandemii, zachorowań jest znacznie więcej niż wiosną i latem. Jak teraz wygląda sytuacja w waszym biznesie i jak zapowiada się końcówka roku?

Obserwujemy sytuację pandemiczną i gospodarczą w poszczególnych krajach. Poziom restrykcji jest zróżnicowany i w różnym stopniu wpływa na nasz biznes. Generalnie jednak zarówno producenci, jak i konsumenci są już lepiej przygotowani do tej sytuacji niż wiosną i widzimy też, że mimo wzrostu liczby zachorowań ludzie reagują spokojniej.

Niedawno zaczęły pojawiać się wieści o ponad 90-proc. skuteczności szczepionek m.in. firm Pfizer i Moderny. To szansa na powrót do „normalności"?

Na pewno te informacje wniosły powiew optymizmu, ale trzeba być też realistą. Niemniej, tutaj należy opierać się na opinii ekspertów w tym temacie. My jako firma nastawiamy się, żeby jeszcze przynajmniej na pierwszą połowę przyszłego roku budować plany dosyć ostrożnie.

Niektóre trendy zostaną podobno z nami na zawsze, m.in. zakupy przez internet. Ten segment sprzedaży notuje potężne wzrosty, w Unileverze również jest to widoczne?

Sprzedaż online eksplodowała. Wprawdzie popularność e-commerce na przestrzeni ostatnich lat systematycznie rosła, ale pandemia zdecydowanie przyspieszyła ten trend. Na poziomie globalnym widzimy w naszej firmie dynamikę +60 proc., a w samej Polsce, która w tym zakresie mocno się wyróżnia, wzrosty są jeszcze wyższe, aż trzycyfrowe.

Taka dynamika w przyszłości raczej nie będzie możliwa do utrzymania.

Trudno tu prognozować konkretne liczby, ale bardzo ważne jest, że podczas pandemii przełamana została jedna z barier w e-commerce, mianowicie bariera psychologiczna. Do tej pory, osoby które przed Covid-19, nie decydowały się na zakupy przez internet odkryły, że wcale nie jest to trudne zadanie i nie wymaga zaawansowanej wiedzy. Decydują się na to również osoby starsze. Analizując sprzedaż online w ostatnich miesiącach można wyłapać ciekawe trendy.

Na przykład?

Spójrzmy chociażby na koszyk zakupowy. Co zaskakujące, jego wartość w ostatnich miesiącach jest niższa niż w lutym-marcu. Dlaczego? Bo zakupy się ustabilizowały. Wcześniej konsumenci robili zapasy. Teraz natomiast widać, że zakupy są regularne i bardziej przemyślane. Polacy zaczynają traktować e-commerce jako równorzędny kanał zakupowy.

A jakie trendy w zakresie produktów zostaną z nami na dłużej?

Myślę, że generalnie na wyższym poziomie ustabilizuje się sprzedaż środków czystości. Nawet już po tym jak pandemia wygaśnie, będziemy zwracać większą uwagę na czystość i dezynfekcję.

Czy w związku z pandemią Unilever dokonał istotnych korekt w swojej strategii na rynku polskim? Inwestycje będą kontynuowane czy może w obecnej sytuacji zostaną wstrzymane?

Nie, nasze długoterminowe plany się nie zmieniły. Kontynuujemy inwestycje, które wcześniej zapowiadaliśmy. Rozbudowujemy m.in. fabrykę lodów w Baninie (koło Gdańska-red.). Zakładamy, że pandemia jest zjawiskiem tymczasowym i że popyt w tej kategorii się odbuduje. Natomiast w ujęciu krótkoterminowym dokonaliśmy korekt dotyczących m.in. wsparcia marketingowego poszczególnych grup produktów i relokacji pracowników, tam gdzie byli oni najbardziej potrzebni. W analizie trendów i sytuacji bardzo pomaga nam cyfryzacja, na którą postawiliśmy już dawno temu. Teraz to procentuje. Mowa tu nie tylko o automatyzacji wewnętrznych procesów, ale też np. o analizie trendów zakupowych. Informacje, jakie można zebrać z sieci, są prawdziwą skarbnicą wiedzy – o ile oczywiście umie się je odpowiednio zebrać i zinterpretować.

W ostatnich miesiącach pojawiły się postulaty stworzenia bazy, w której mieliby się znaleźć producenci i dostawcy (m.in. FMCG), których funkcjonowanie byłoby specjalnie chronione w okresie pandemii. Jak Unilever się zapatruje na taką możliwość: jest ona racjonalna czy to raczej mrzonka?

Na pewno taka potrzeba jest uzasadniona. Przypomnijmy sobie, jak funkcjonowaliśmy wiosną, gdy gospodarki się zamknęły, na granicach wprowadzono ograniczenia, a jednocześnie ludzie zaczęli robić zapasy. Dochodziło do przerywania łańcuchów dostaw, na drogach tworzyły się ogromne korki. Nasza firma ma w Polsce cztery fabryki i jesteśmy w stanie poradzić sobie w takiej sytuacji, ale wbrew pozorom sytuacja wcale nie była łatwa. Wracając do pytania – wydaje mi się, że skoro udało nam się przejść przez wiosenny lockdown bez takiej bazy i skoro udało się w miarę spokojnie przeprowadzić gospodarkę przez ten trudny okres to prawdopodobnie dzisiaj presja na stworzenie takiej bazy maleje. Natomiast uważam, że powinniśmy taką opcję rozważyć na przyszłość. Niewykluczone, że po pandemii Covid-19 w kolejnych latach pojawią się jakieś inne perturbacje, których dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Oczywiście, w takich sytuacjach priorytetem jest zawsze sektor ochrony zdrowia, czy bezpieczeństwo energetyczne, ale na FMCG powinniśmy spojrzeć pod kątem spokoju społecznego. Obawy o ciągłość dostaw i o puste półki sklepowe na pewno temu nie służą. A w trudnej sytuacji niezadowolenie społeczne i stres to jak dolewanie oliwy do ognia. Warto zrobić wszystko, żeby tego uniknąć.

Aleksander Solski jest wiceprezesem ds. finansów na Europę Środkowo-Wschodnią w Unileverze. To koncern o globalnym zasięgu, działający w branży szybkozbywalnych towarów konsumpcyjnych. Produkuje między innymi artykuły żywnościowe, środki czystości i higieny osobistej. W Polsce ma cztery zakłady produkcyjne. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA