Teoretycznie wiemy, kiedy idziemy na emeryturę – wystarczy zajrzeć do kalendarza i policzyć lata do magicznej daty wyznaczonej przez ustawodawcę. A w praktyce? Cóż, życie pisze własne scenariusze, a głównym współautorem okazuje się być nasze miejsce pracy.
Wiek emerytalny w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn. Wysokość emerytury zależy od zebranego kapitału. Dla osób, które nie zebrały wystarczająco kapitału, żeby otrzymywać emeryturę minimalną (a dokładniej dofinansowanie do emerytury minimalnej), ważny jest osiągnięty staż pracy. Musi on wynosić co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Do stażu liczą się okresy składkowe i nieskładkowe. Należą do nich między innymi ośmioletnie okresy nieskładkowe z tytułu ukończenia studiów wyższych.
Elastyczność kontra sztywność: historia dwóch płci
Najnowsze badania pokazują ciekawe wzorce zmian – kobiety i mężczyźni patrzą na swoją pracę z innej perspektywy, kiedy przychodzi do decyzji o emeryturze. I nie chodzi tu o stereotypowe różnice, ale o coś znacznie głębszego. Dla pań w wieku przedemerytalnym stojących przed decyzją o przejściu na emeryturę kluczowa jest możliwość pracy w elastycznym wymiarze. Takie udogodnienie zachęca do pozostania w danym miejscu pracy. To nie kaprys ani wygodnictwo, to większe poczucie kontroli nad własnym czasem. Ten rzadki dziś przejaw autonomii, który sprawia, że można zostać w pracy dłużej. Elastyczność to wolność, a wolność smakuje dobrze w każdym wieku.
Panowie? Oni uciekają. Uciekają od sztywnych ram, od uciążliwych warunków. Zmęczenie, wypalenie, fizyczne wyczerpanie – to ich główne powody, by jak najszybciej przejść na emeryturę. I trudno ich zachęcić, żeby pozostali. Dlaczego i skąd te różnice płci?
„No w sumie moje stanowisko [nadzór] może i by pozwalało też na jeszcze jakąś pracę, ale też taka chęć jakiegoś tam, nie wiem, odpoczynku […]. Sama praca nie jest zła, choć ciężka, to już nie sprawia mi jakiejś przyjemności, to obowiązek i tyle”. Mężczyzna, 57 lat