fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Religia nie musi być pierwsza ani ostatnia

Pixabay
Jedna z uchwał rady gminy dotycząca organizacji planu zajęć szkolnych wywołała rekcję przedstawicieli Kościoła. Jeśli uwagi do niej miałby wojewoda, sprawa mogłaby ostatecznie trafić do sądu.

Od pewnego czasu w niektórych gminach pojawiają się pomysły na zmniejszenie liczby lekcji religii w szkołach lub inne ich ustawienie w planie zajęć szkolnych. Na początku roku sprawą tą zajmowano się np. w Warszawie, a ostatnio była ona przedmiotem uchwały Rady Miasta Krakowa z 27 marca (nr XII/205/19). Krakowscy radni chcą, by prezydent miasta podjął działania prowadzące do wyznaczania religii jako pierwszej lub ostatniej lekcji w planie zajęć w szkołach, dla których organem prowadzącym jest gmina Kraków.

Prezydent miałby przygotować odpowiednie wytyczne w tej sprawie, a ponadto wystąpić do kurii krakowskiej z propozycją ograniczenia nauczania lekcji religii do jednej w tygodniu tylko dla pierwszych roczników szkół ponadpodstawowych (tzw. połączony rocznik) w roku szkolnym 2019/2020.

Najpierw na tę uchwałę zareagowała archidiecezja krakowska, która w swoim stanowisku wyrażonym 8 kwietnia uznała, iż uchwała kwestionuje kompetencje dyrektorów szkół i nauczycieli oraz jest sprzeczna z przepisami. Stanowisko w tej sprawie zajęła też Komisja Wychowania Konferencji Episkopatu Polski. – Nie ma żadnych podstaw prawnych do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych. Uczniom, którzy nie uczęszczają na lekcje religii, szkoła ma zapewnić opiekę na czas trwania tych zajęć. (...) Ingerowanie w układanie planu zajęć w placówce przez władze samorządowe jest jawnym naruszeniem prawa – wynika z oświadczenia ks. dr. Marka Korgula, sekretarza Komisji Wychowania Konferencji Episkopatu Polski.

Jak każda uchwała rady gminy, również ta krakowska z 27 marca trafi do wojewody, który stwierdzi, czy jest ona zgodna z prawem. Ma na to 30 dni od momentu dostarczenia mu uchwały. Jeśli wojewoda zakwestionowałby uchwałę krakowskich radnych, a ci nie zgodziliby się z jego stanowiskiem, sprawa mogłaby znaleźć swój finał w sądzie administracyjnym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA