fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Lotnisko przyniesie lepiej płatne miejsca pracy

Radosław Witkowski prezydentem Radomia jest od 2014 roku. Wcześniej był m.in. posłem (PO) oraz radnym radomskiej rady miejskiej.
Fotorzepa
Decyzja rządu o przejęciu naszego lotniska i chęć budowy dużego portu regionalnego bardzo nas ucieszyła. To może być motor napędzający wzrost gospodarczy miasta ?– mówi Radosław Witkowski, prezydent Radomia

Ostry spór polityczny na szczeblu krajowym mocno przenosi się do Radomia...

Radosław Witkowski: Rzeczywiście. Pokazała to ostatnia kampania wyborcza, która bardziej przypominała kampanię krajową niż samorządową. Premier Mateusz Morawiecki odwiedził Radom dwukrotnie, był u nas też prezes Jarosław Kaczyński i chyba na palcach jednej ręki można by wyliczyć ministrów rządu, którzy nie odwiedzili Radomia i nie składali jakichś obietnic, popierając mojego kontrkandydata z PiS, wiceministra obrony narodowej Wojciecha Skurkiewicza. Jednak każda partia, każdy komitet wyborczy i każdy kandydat bierze udział w wyborach, by je wygrać, więc trudno dziwić się ostrym starciom.

Dlaczego Radom jest taki ważny dla PiS?

Myślę, że to wynika z kontekstu historycznego. Radom był jedynym większym miastem, w którym rządził PiS, gdy w latach 2006–2014 prezydentem był Andrzej Kosztowniak. Nie licząc Warszawy oczywiście i trzyletnich rządów Lecha Kaczyńskiego, ale to zupełnie inny poziom. W Radomiu PiS regularnie wygrywa wybory parlamentarne, ma tu stabilny, silny elektorat. Może więc z kalkulacji arytmetycznych wynikało, że powinien wygrać.

PiS wygrał, jeśli chodzi o radę miasta, gdzie ma 16 głosów. Pana komitet Koalicja na rzecz Zmian tylko 11.

Takie różnice wynikają przede wszystkim z przeliczania wyników wyborów metodą d'Hondta. Jeśli jednak chodzi o wyniki czysto matematyczne, to te różnice nie były tak duże, zaledwie 3 procent głosów.

Ale czy da się prowadzić własną politykę przy takim układzie sił w radzie?

To, że PiS będzie miał większość wiadomo było już po pierwszej turze wyborów. I mając tego świadomość, mieszkańcy w drugiej turze obdarzyli mnie zaufaniem. ?Takie decyzje wyborców odczytuję jako jasny przekaz zich strony – chcemy, żebyście się dogadali. Moje działania muszą więc być realizacją ?mojej wizji rozwoju miasta, ale we współpracy, w porozumieniu z klubem PiS i wszystkimi radnymi. Podczas kampanii po drugiej stronie też zresztą padały ciekawe propozycje i myślę, że mieszkańcy chcieli po prostu tego, co najlepsze dla miasta.

Jakie pana zdaniem są przyczyny, że Radom – piękne, duże miasto z ogromnym wydawałoby się potencjałem, jeszcze nie doszedł do siebie po transformacji pod względem rozwoju gospodarczego?

W tej chwili radomska gospodarka rozwija się bardzo szybko. Pozyskujemy nowych inwestorów zewnętrznych, ale także – co napawa mnie szczególną dumą – rozwijają się nasi rodzimi przedsiębiorcy, którzy zaczynali jeszcze w latach 90. Budują nowe zakłady, nowe biurowce, wchodzą na zagraniczne rynki, zatrudniają ludzi. Dzieje się naprawdę wiele.

Spotykając się z mieszkańcami, słyszę o jednym problemie – już nie chodzi o brak pracy, ale o wysokość zarobków. Chcielibyśmy mieć takie stawki jak w Warszawie, by praca była lepiej płatna, i to w tej chwili jest największe wyzwanie, przed jakim stoimy. Ze strony przedsiębiorców słyszę z kolei, że brakuje wykwalifikowanej kadry. Dlatego prowadzimy różne projekty we współpracy z firmami, między innymi w ramach kształcenia dualnego.

Ale stopa bezrobocia w Radomiu wynosi 12 proc., jest najwyższa wśród miast na prawach powiatu.

Gdy obejmowałem urząd prezydenta w 2014 roku, stopa bezrobocia sięgała ponad 20 procent, więc jest ogromna poprawa. Ale rzeczywiście Radom nie miał łatwo. W latach 90. w miasto mocno uderzył upadek postpeerelowskiego przemysłu, zakładów Radoskór i Zakładów Metalowych Łucznik. To firmy, które zatrudniały kilkanaście tysięcy ludzi. Pozostałość po Zakładach Metalowych, nowoczesna Fabryka Broni Łucznik zatrudnia raptem około 500 osób.

Drugim niekorzystnym czynnikiem była reforma administracyjna z 1998 r. i likwidacja województwa radomskiego. Utrata przemysłu i wielu ważnych instytucji centralnych trochę zostawiła nas w blokach startowych. Do tego jako miasto na Mazowszu nie zostaliśmy włączeni do programu operacyjnego „Rozwój Polski wschodniej" na lata 2007-2013, choć mieliśmy wskaźniki nawet gorsze niż woj. świętokrzyskie. Zresztą w rozdaniu unijnych funduszy na lata 2014–2020 też nie jest lepiej. Mazowsze zostało już uznane za region zamożny i może korzystać z funduszy UE tylko na zasadach przejściowych. Dla nas oznacza to utrudniony dostęp do dużych środków pomocowych, a wiele rozwojowych projektów nie może być realizowanych z udziałem środków unijnych.

To może stąd wynika całkiem spora liczba rządowych inwestycji w Radomiu. Mam na myśli ulokowanie tutaj centrum rozliczeniowego resortu finansów, siedziby Polskiej Grupy Zbrojeniowej, uruchomienie projektu Fabryka, budowę ze środków rządowych głównej arterii w mieście czy ostatnio przejęcie przez państwo Portu Lotniczego w Radomiu.

Decyzja rządu premiera Morawieckiego o przejęciu naszego lotniska i chęć budowy dużego portu regionalnego bardzo nas ucieszyła. Bo to może być motor napędzający wzrost gospodarczy miasta. Stąd też duże rządowe pieniądze na drogę, która prowadzi do lotniska. Natomiast w tym morzu miodu, o którym pani mówiła, jest i łyżka dziegciu. Wciąż czekamy na realizację obietnicy rozwoju Polskiej Grupy Zbrojeniowej, czyli budowę jej nowej siedziby, o czym mówiła jeszcze premier Ewa Kopacz. W tej sprawie od wielu lat nic się nie dzieje.

Decyzja, by Radom stał się lotniskiem zapasowym Okęcia, wzbudza ironicznie komentarze. Że leży za daleko od Warszawy i nikt nie będzie chciał z niego korzystać, że lepiej było postawić na port w Modlinie. Pan widzi sens tej inwestycji?

Oczywiście. Dla nas to bardzo ważne przedsięwzięcie, zresztą duża w tym zasługa senatora Adama Bielana, który jest jego orędownikiem. Nad tym projektem pracowaliśmy z Przedsiębiorstwem Porty Lotnicze przez kilkanaście miesięcy. Udało się i teraz trzymamy mocno kciuki, przyglądamy się, plany są obiecujące, lotnisko ma funkcjonować już w 2020 r. i tak jak powiedziałem, jestem przekonany, że będzie to istotny element rozwoju gospodarczego naszego miasta, przyniesie nowe, lepiej płatne miejsca pracy, da szansę na rozwój radomskim firmom.

Czemu wcześniej lotnisko nie zafunkcjonowało? Czemu nie było chętnych na latanie z Radomia?

Proszę spojrzeć na biznesplan przyjęty ?przez PPL. W pierwszym etapie inwestycje mają wynieść 0,5 miliarda złotych, w drugim – kolejne 0,5 miliarda złotych. To pokazuje, jak wielkie są nakłady konieczne do stworzenia niezbędnej infrastruktury lotniczej. Samorządu radomskiego, który był właścicielem lotniska, nigdy nie byłoby stać na wyłożenie miliarda złotych.

Mój poprzednik, podejmując decyzję, chyba porywał się z motyką na słońce. Nie do końca w samorządzie była świadomość i analizy, jak wielkie pieniądze są potrzebne na rozwój lotniska, dlatego funkcjonowało ono w takiej kadłubowej formie. Odważne decyzje prezesa PPL Mariusza Szpikowskiego dają nadzieję i szansę na prawdziwy rozwój naszego lotniska.

Czyli to nie decyzja polityczna, ratująca nieudane inwestycje samorządu zarządzanego kiedyś przez PiS?

Nie sądzę, by była to decyzja polityczna. Ma tu powstać port regionalny i mam nadzieję, że państwo zrealizuje ten projekt. Dla Radomia to także szansa na zwiększenie dostępności komunikacyjnej, przyspieszenie takich inwestycji jak budowa szybkiej linii kolejowej na trasie Warszawa–Radom, budowa trasy ekspresowej S12 zachód–wschód itp. Bo jak będzie lotnisko z prawdziwego zdarzenia, to będzie potrzebna infrastruktura zapewniająca szybki transport pasażerów.

A co dla rozwoju miasta robi radomski samorząd?

Mamy wiele pomysłów, realizujemy wiele projektów. Prowadzimy chociażby bardzo dużą inwestycję, jaką jest budowa Radomskiego Centrum Sportu. To najnowocześniejsza hala widowiskowo-sportowa na Mazowszu, na 5 tys. miejsc. Oprócz tego, że będzie służyła radomskim sportowcom i klubom, to przede wszystkim szansa na bardzo dobrą promocję miasta. Warszawa nie posiada takiego obiektu, więc mamy możliwość organizacji naprawdę wielkich międzynarodowych wydarzeń sportowych, kulturalnych, biznesowych itp.

Czy taka duża inwestycje się opłaci, skoro jest wysokie prawdopodobieństwo, że Warszawa w końcu zbuduje porządne centrum kongresowe?

Warszawa powinna mieć takie centrum już dawno. I trzymamy za to kciuki, ale nasze centrum będziemy mieli już w tym roku, a stolica musi poczekać jeszcze kilka ładnych lat.

Wykonawca tego centrum mocno się opóźnił i trzeba było odwołać już zaplanowane imprezy. Dużo to pana kosztowało?

Nerwów? Ogromnie dużo. Mieliśmy już zaplanowanych kilka imprez, w tym także organizowaną przez Polski Związek Piłki Siatkowej. To miało być zaraz po wywalczeniu przez Polskę tytułu mistrzów świata w siatkówce i mogliśmy przyjąć mnóstwo wspaniałych gości. Opóźnienia i konieczność odwołania wszystkiego były dla nas niezwykle frustrujące.

To niejedyna pana wpadka w poprzedniej kadencji. Wojewoda rozpoczął procedurę zawieszenia pana mandatu prezydenta w związku z członkostwem w radzie nadzorczej spółki z udziałem Skarbu Państwa. To wpłynęło na pana wynik w wyborach?

Jeśli chodzi o sprawę wygaszania mandatu, to nie zakończyła się ona żadnymi ostatecznymi rozstrzygnięciami i nie ma swojej kontynuacji w obecnej kadencji. Zresztą uważam, że w ogóle jej wszczęcie nie było do końca sprawiedliwe. Znam przypadki innych samorządowców, którzy też mieli jakieś niedopatrzenie w papierach, ale ze względu na ich opcję polityczną wojewoda nic z tym nie robił. Zresztą zobaczymy, jak skończy się sprawa prowadzenia działalności gospodarczej przez prezesa największej partii Jarosława Kaczyńskiego.

Jeśli zaś chodzi o wynik w wyborach, to jak widać, nie kosztowało mnie to przegranej.

To wróćmy do pana planu na Radom.

Jeśli mowa o projektach wyjątkowo rozwojowych, warto wymienić Radomskie Centrum Kultury, gdzie już ruszyły przygotowania. Mamy świetną orkiestrę kameralną, a chcielibyśmy mieć najlepszą w Polsce orkiestrę kameralną. A do tego musi mieć komfort pracy i odpowiednią salę koncertową. Radomskie Centrum Kultury to także szansa dla naszej miejskiej biblioteki, a także rozwoju oferty kulturalnej dla dzieci, młodzieży i – co nie jest takie oczywiste – dla seniorów. Radom jest pokazywany jako wzór dobrej polityki senioralnej i nasze centrum wpisuje się w tę politykę.

Ale moja strategia dla miasta zakłada oprócz wielkich inwestycji także wiele mniejszych projektów, zapewniających skokowy wzrost jakości życia mieszkańców, co przekłada się na wzrost ich aktywności. Dlatego uruchomiłem chociażby projekt Radomskiego Programu Drogowego, czyli sukcesywnego utwardzania ulic gruntowych. Przez trzy lata za 26 mln zł udało się utwardzić prawie 150 ulic, a pozostało ich jeszcze dwa razy tyle. Dla nas to ważne, bo uważam, że jeśli przeciętny radomianin ma bezproblemowy dostęp do swojej nieruchomości, to nie tylko czuje, że realnie poprawia się jakość jego życia, ale też może swobodniej, bardziej aktywnie korzystać z usług miasta. Mamy też projekt mieszkań dla młodych i wiele innych oddziałujących na rozwój miasta.

A działania na rzecz pobudzenia aktywności gospodarczej?

W tym zakresie tworzymy m.in. nową dzielnicę przemysłową. Mamy rezerwuar 40 hektarów na terenie Wólki Klwateckiej. Chcemy ten teren uzbroić, zbudować węzeł komunikacyjny, wskazujemy tę lokalizację jako dobre miejsce na budowę siedziby Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Liczymy na pierwsze inwestycje firm już w 2021 r., ze szczególnym naciskiem na lepiej płatne miejsca pracy w sektorze zaawansowanych technologii.

Jak chciałby pan przywrócić dobrą markę Radomiowi? Bo dziś ma ono łatkę miasta z problemami, miasta w ruinie.

Niestety, przez wiele lat w Radomiu niewiele dobrego się działo, stąd taka niska ocena w postrzeganiu naszego miasta na zewnątrz i też, przyznaję, wśród mieszkańców Radomia. Tu potrzebna jest konsekwentna praca, realizowanie po kolei wszystkich elementów założonych na początku kadencji. Przywróciliśmy pamięć, a właściwie przypomnieliśmy Polakom i Europejczykom, że droga do wolności zaczęła się w Radomiu w 1976 r. Nie byłoby Solidarności, gdańskich wydarzeń, Sierpnia '80, gdyby nie wydarzenia z 1976 r. W 40-lecie zorganizowaliśmy godne obchody Czerwca '76, które były transmitowane przez ogólnopolską telewizję i odbiły się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Demontaż systemu komunistycznego nie zaczął się od demontażu muru berlińskiego, ale 13 lat wcześniej od buntu radomskich robotników, gdy władza komunistyczna po raz pierwszy ugięła się przed polskim społeczeństwem.

Ale odczarowanie Radomia może zająć lata, wystarczy panu czasu?

Takie procesy rzeczywiście nie są łatwe. Pomóc może realizacja dobrej polityki historycznej i wielkich międzynarodowych wydarzeń, chociażby sportowych w naszym centrum, jako promocji miasta. Zdajemy sobie jednak sprawę, że zdjęcie z miasta tej negatywnej łatki zależy przede wszystkim od tego, jak sami mieszkańcy będą postrzegać miasto. Jeśli w ich oczach Radom stanie się miastem dobrym do życia, to będzie największy sukces. Stąd nasze starania o dobre miejsca pracy, o rozwój gospodarki, o poprawę jakości życia. Tak, by mieszkańcy czuli, że nie muszą już nigdzie wyjeżdżać za chlebem, by chcieli tu zostać, wygodnie mieszkać i żyć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA