fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Coraz mniej skradzionych aut

Do kradzieży dochodzi najczęściej wtedy, gdy jest konkretne zlecenie.
materiały prasowe
Co miesiąc ginie 900 aut. Najczęściej ze stołecznych ulic lub parkingów. Najwięcej znika w marcu, najmniej w grudniu. W „dziuplach" policja znajduje samochody już pocięte na części.

Policyjne statystyki za 2018 r. dotyczące kradzieży aut są dobre dla właścicieli samochodów. Co roku liczba tego rodzaju przestępstw się zmniejsza, a w 2018 r. spadła poniżej 10 tysięcy. Z ulic i parkingów, rzadziej z prywatnych posesji, zginęło 9075 aut, 1,1 tys. mniej niż w 2017 r. A rok 2017 miał lepsze statystyki od 2016. Kradzieży było bowiem o 1,5 tys. mniej.

Powód? Kryminolodzy nie mają wątpliwości: coraz mniej opłaca się kraść samochody. Pojawiają się też coraz większe trudności w prowadzeniu tego procederu. Najbardziej luksusowe auta są coraz lepiej zabezpieczone. Ekskluzywne marki, a takich jeździ coraz więcej po polskich drogach, rzucają się w oczy i trudno je potem sprzedać. Gorsze samochody mają niewielką wartość i czasami nie opłaca się dla nich ryzykować.

Rynek kradzionych pojazdów rządzi się własnymi prawami. Złodzieje są grupą hermetyczną, specjaliści tworzą siatki, współpracują z paserami. – Do kradzieży dochodzi wtedy, gdy jest zamówienie – twierdzą policjanci.

Stolica kusi

Statystyki są najmniej optymistyczne dla Warszawy i okolic. Tu kradzionych jest najwięcej samochodów.

Jeśli zaś spojrzeć na kradzieże w województwach, prym wiedzie mazowieckie (2344 skradzione auta), które wyprzedza śląskie (1184 pojazdów) i wielkopolskie (1064). Policja odnotowała zwiększoną liczbę kradzieży w województwach łódzkim oraz podlaskim.

Najmniej aut kradną w województwie podkarpackim. Najwięcej znika w marcu, najmniej w grudniu.

Niestety, ze statystyk wynika też, że od lat niewielka jest skuteczność policji. W 2016 r. wyniosła zaledwie 18,3 proc., rok wcześniej 22 proc., a w 2014 r. – 25 proc. Rok 2017 r. pod tym względem był jednak lepszy – wykrywalność wzrosła do 21,9 proc. Najlepiej radziła sobie lubelska policja – może się pochwalić 40-proc. wykrywalnością.

Policja twierdzi, że zasady działania przestępców w ciągu lat bardzo się zmieniły. Ponieważ coraz trudniej zalegalizować skradzione auto, przerzucili się na kradzież części. Kiedy funkcjonariusze wpadają do dziupli, auto jest już pocięte. Coraz częściej trafiają tam na nowe samochody, dwu-, trzyletnie. To, zdaniem policji, jedna z przyczyn coraz mniejszej statystycznie skuteczności funkcjonariuszy. W garażu znajdują się bowiem części z kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu skradzionych samochodów. Przypisanie ich do konkretnego auta nie jest łatwe, a często wręcz niemożliwe.

Ubezpieczeniowe zniknięcia

Kradzież na części to niejedyny sposób przestępców. Jedna trzecia aut, które mają wykupione AC, ginie tylko po to, by... właściciel uzyskał odszkodowanie.

Takie przestępstwo trudno udowodnić, choć schemat działania jest prosty. Stare auto trudno sprzedać. Właściciel opłaca więc ubezpieczenie AC, a potem zgłasza kradzież samochodu. Z rozbiórką ukrytego, a – podobno – skradzionego pojazdu, czeka do momentu, gdy ubezpieczyciel wypłaci pieniądze. Potem rozbiera go i sprzedaje na części. Jeśli ubezpieczyciel robi problem, samochód cudem odnajduje się np. na parkingu na drugim końcu miasta.

Firmy ubezpieczeniowe dostrzegły problem. Zatrudniają detektywów i analityków, których zadaniem jest wyłapywanie sytuacji sugerujących nieuczciwe zachowania klientów.

Policjanci pytani, jakie marki i modele najczęściej padają łupem złodziei, nie chcą odpowiadać.– Od dawna zarzuciliśmy prowadzenie takich rankingów – twierdzi policja. Powodem są pretensje firm produkujących popularne wśród złodziei pojazdy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w Polsce wśród złodziei największą popularnością cieszą się auta niemieckie.

Nieco inaczej wyglądają statystyki warszawskie. Stołeczni złodzieje upodobali sobie głównie japońskie auta – najpopularniejsza jest Toyota. W warszawie z ulic najczęściej znika toyota yaris. Często giną auris, avensis i corolla. Znikają zwykle z ulic i niestrzeżonych parkingów osiedlowych, rzadziej z prywatnych posesji. Popularność marek z roku na rok znacząco się nie zmienia – wskazują mundurowi.

Biorąc pod uwagę Katowice, mamy obraz tego, które marki w ubiegłym roku cieszyły się największym zainteresowaniem złodziei w centrum województwa. Spośród 1249 samochodów skradzionych w Śląskiem, w stolicy regionu złodzieje ukradli 243 auta. Do najczęściej kradzionych samochodów zaliczały się Audi A4 i A6, BMW (modele 1, 3 i 5) oraz mazdy, co może być zaskoczeniem. Awans tej marki w rankingu jest jednak niepodważalny, o czym świadczy głośna kradzież z salonu mazdy w Sosnowcu, do której doszło w październiku ubiegłego roku. Przypomnijmy – siedmiu zamaskowanych sprawców ukradło z magazynu pięć nowych samochodów. Skradziono wówczas modele CX-5 i 6 kombi. Straty oszacowano na 700 tys. zł. Policjantom udało się odzyskać dwa – mazdy CX-5 i 6. Właściciele firmy wyznaczyli nagrodę (10 tys. zł) dla osoby, która wskaże sprawców lub znacząco przyczyni się do odzyskania pojazdów. Bez rezultatu.

Czas specjalizacji

Kilka dni temu wrocławska policja rozbiła szajkę kradnącą samochody dostawcze i sportowe motory w kilku krajach Europy i w Polsce. Szefowie grupy i większość jej członków pochodzą z Dolnego Śląska. Szef gangu – 42-letni Bartłomiej B. to mieszkaniec okolic Wrocławia. Zatrzymano 13 osób, osiem jest w areszcie. W czasie przeszukań znaleziono sprzęt, służący do kradzieży samochodów. Były też specjalne urządzenia do zagłuszania sygnału GPS. Chodziło o to, by właściciel nie mógł namierzyć własnego samochodu. Znaleziono też radiostacje do podsłuchiwania policji. W jednym z mieszkań policja zabezpieczyła 800 tys. zł w gotówce.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w grupie przestępczej, zarzuty kradzieży z włamaniami i paserstwa. Grozi im do dziesięciu lat więzienia.

Co robić w przypadku kradzieży?

Kiedy stwierdzimy, że skradziono nam samochód, najpierw się upewnijmy, że nie pożyczyliśmy komuś auta oraz że nie zapomnieliśmy, gdzie je zaparkowaliśmy. Wbrew pozorom, policja nierzadko przyjmuje zgłoszenia kradzieży samochodu, który tak naprawdę został zaparkowany gdzie indziej, niż zapamiętał to jego właściciel.

Jeśli jednak pamięć nas nie zawiodła, a nasz samochód rzeczywiście został skradziony, niezwłocznie musimy skontaktować się z policją oraz ubezpieczycielem – robimy to telefonicznie. Kiedy przyjedzie policja, miejmy przy sobie wszystkie komplety kluczyków do pojazdu, a także jego dowód rejestracyjny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA