W sieci opinii

Surdykowski: Gorzka niepodległość

Fotorzepa/Piotr Guzik
Już za pięć dni stulecie niepodległości. Ale czy mamy powody do świętowania? Głupie pytanie!

Przecież powstanie Polski na gruzach państw zaborczych sto lat temu było cudem, a jeszcze większym cudem jej ocalenie. Państwo, które nie miało czasu ani na złączenie odziedziczonych po zaborcach gospodarek, ani na utworzenie porządnej armii, pokonało w wojnie o przetrwanie znacznie liczniejszego przeciwnika ze wschodu. Tylko potem dwa śmiertelnie skłócone obozy polityczne oskarżały się wzajemnie o fałszowanie historii, bo przecież to my, a nie oni, większe ponieśliśmy ofiary i daliśmy ojczyźnie lepszych wodzów.

Zupełnie tak jak dzisiaj: powstanie wolnej Polski na gruzach komunizmu i szybkie nadrobienie dystansu do Zachodu było cudem, ale podobnie jak wtedy dwa zwalczające się obozy wydzierają sobie chwałę zwycięstwa, nawzajem skazując na zapomnienie autorów sukcesu tylko dlatego, że związali się z niesłuszną partią. Podobieństw jest więcej: sprzeczności między piłsudczykami i endekami były nie do zasypania, jak teraz między „dobrą zmianą" a „kodziarstwem". Tak samo jak dzisiaj daremne były głosy wołające o opamiętanie i dialog.

Jest jednak różnica: wtedy powszechny był analfabetyzm, ale frekwencja wyborcza dochodziła do 70 proc., teraz wszyscy mają internet i maturę, ale ledwie czasem przekraczamy 50 proc. Właśnie to źle wróży dzisiejszej Polsce; połowa obywateli nie chce nimi być! Tym bardziej że jak wtedy od samego początku, tak i od niedawna teraz polityczne niebo w świecie chmurzy się coraz mocniej. Wprawdzie wojna będzie wyglądać inaczej niż wtedy, może nie wymagać wielkich armii i rozlewu krwi, ale nie jest tak, że nam nie grozi.

Co na to rząd? No właśnie. Już z chwilą objęcia władzy trzy lata temu upajał się perspektywą świętowania stulecia i nawet przeznaczył sporo pieniędzy na obchody. Ale dzisiaj nie potrafi nawet zorganizować marszu, w którym nie dominowaliby narodowcy, w którym mogliby pójść bez awantur wszyscy Polacy. W swoim gapiostwie zapomniał, że rocznica wypada w niedzielę, podobnie jak o zaproszeniu przywódców choćby najbliższych sąsiadów. A może właśnie to oni wiedzą, jacy jesteśmy naprawdę?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL