fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Jak nie przegrać sprawy w sądzie przez wakacje

Adobe Stock
Wakacje musimy brać pod uwagę, jeśli mamy sprawę sądową w toku czy możemy się jej spodziewać. Zwłaszcza jeśli wyjazd wakacyjny jest nieco dłuższy, np. na dwa tygodnie i więcej, może stanąć w kolizji z maszynerią sądową, która w wakacje nieco zwalnia, ale nie przestaje pracować.

Jeśli sprawa, np. cywilna, trwa dłużej, wakacje mogą być łatwą okazją do znacznego odroczenia rozprawy, bo sędzia ma urlop i obie strony go mają, nie mówiąc o świadkach. Sprytniejsi prawnicy mogą tak ustawić urlopy, że łatwo odroczą rozprawę do jesieni. Pismo sądowe, a dokładniej tzw. awizo z sądu, możemy jednak znaleźć w skrzynce na listy po powrocie z wakacji.

Czytaj także: Bezpieczne wakacje z Rz

Nie możemy go lekceważyć i powinniśmy czym prędzej przesyłkę odebrać, zapoznać się nią, a zwykle zawiera ona jakieś pouczenie. Może być jednak za późno, bo minął czas na odbiór przesyłki. Jest ona doręczana dwukrotnie i dwukrotnie czeka na poczcie po siedem dni. Potem wraca do nadawcy. Trzeba wtedy ustalić, od kogo pochodziła i co zawierała. Jeśli np. sądowy nakaz zapłaty i minął termin na złożenie tzw. sprzeciwu, adresat powinien złożyć wniosek o przywrócenie terminu na takie odwołanie, co wymaga spełnienia kilku warunków. Wniosek wnosi się do sądu, w którym dana czynność miała być dokonana, w ciągu tygodnia od ustania przyczyny uchybienia, czyli od chwili, w której mogliśmy się dowiedzieć o sądowej przesyłce. W praktyce jest to dzień powrotu z wakacji. I oczywiście niezbędne jest wykazanie, że uchybienie terminu nie nastąpiło z winy zainteresowanego. Co ważne, równocześnie z wnioskiem zainteresowany powinien dokonać danej czynności procesowej, czyli np. złożyć sprzeciw od nakazu zapłaty. Sam sprzeciw nie jest zbyt trudny, ale z wnioskiem trudniejszy, lepiej zatem nie doprowadzać do konieczności przywracania terminu. A to wymaga zadbania, by przesyłka sądowa została odebrana.

Zasadą jest, że pisma sądowe doręczane są wyłącznie adresatowi, ale są wyjątki. Jeżeli listonosz nie zastanie go w mieszkaniu (czy na jego posesji), może doręczyć pismo dorosłemu domownikowi, a gdyby i tego nie było, np. dozorcy domu. Nie mogą być oni jednak przeciwnikami adresata w sprawie i mają podjąć się oddania pisma.

Dodajmy, że doręczyciel nie bada, czy osoba, która otwiera drzwi lub furtkę, jest domownikiem, czy tylko np. znajomą pilnującą mieszkania lub czekającą na listonosza. Z kolei przesyłkę awizowaną może odebrać na poczcie także osoba upoważniona na podstawie pełnomocnictwa pocztowego do odbioru przesyłek pocztowych. Adresat może go udzielić, oczywiście wcześniej, w obecności pracownika poczty. Nie muszę dodawać, że nie wystarczy odbiór przesyłki. Trzeba zawiadomić o niej adresata, aby na czas odpowiednio zareagował.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA