fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Wojciech Tumidalski: Władza jawności nie lubi

Dziennik Ustaw
Dziennik Ustaw
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Rząd nie dość, że przyznał, iż nie konsultuje ze społeczeństwem zmian prawa, to zapowiada, że zacznie to robić dopiero za pięć lat.

Lektura projektu Krajowego Planu Odbudowy może prowadzić do niespodziewanych odkryć. Jednym z największym będzie dokonana przez rząd druzgocąca samokrytyka tego, w jakim trybie i jakimi metodami uchwala się dziś nowe prawo. Wielokrotnie już krytykowano nadużywanie specjalnych trybów i szybkiej ścieżki dla projektów, które ujawnia się w ostatniej chwili, bez żadnych konsultacji czy uzgodnień, uchwalanie ich w nocy, po kilkudziesięciu godzinach od wniesienia do laski marszałkowskiej. Nieraz pisano o projektach przygotowanych w rządzie, ale zgłaszanych jako poselskie. W ten sposób wprowadzano nowe porządki w Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym i wielu innych instytucjach. To przy tej okazji zaczęto mówić o „porządku nocnym" zamiast porządku dziennym obrad Sejmu i „ustawach z nocy" zamiast „ustawach z dnia". Wszystko to robił ustawodawca, dla niepoznaki zwany „racjonalnym".

Teraz rząd w przesłanym Komisji Europejskiej zarysie Krajowego Planu Odbudowy sam to przyznaje, choć nie zauważyłem, by bił się we własne piersi. A powinien. Konsultowanie projektów aktów prawnych z możliwie najszerszym gremium zainteresowanych i przejrzysta ścieżka ich uchwalania jest przecież we wspólnym interesie rządzących i rządzonych. Owszem, wtedy legislacja niby idzie wolniej, ale w końcowym rozrachunku może się okazać, że jednak szybciej – gdy nie trzeba naprędce uchwalać „ustaw naprawczych", jak miało to miejsce już wiele razy.

Rząd zapowiada, że nowe, przejrzyste zasady uchwalania prawa wprowadzi za pięć lat, w 2026 roku. Kto wtedy będzie rządził, tego nie wiadomo. Ale z pisma do Brukseli wiemy, że najwidoczniej na razie dalej będziemy świadkami kolejnych legislacyjnych wrzutek. A miało być tak pięknie – jeszcze w 2017 roku ministrowie ds. tajnych służb Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik prezentowali projekt ustawy o jawności życia publicznego, który wprowadzał przejrzystą ścieżkę legislacyjną. Tyle że ów projekt nigdy nie opuścił rządu – nawet w formie poselskiej wrzutki. Szkoda, że jawność znów przegrała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA