fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Anna Wojda: Daj kurze grzędę...

Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Szef Ministerstwa Sprawiedliwości wielokrotnie zapewniał na konferencjach prasowych, że Temida będzie teraz transparentna. Gdy jednak jego resortowi zarzuca się nieprawidłowości, w odpowiedzi słychać, że przecież inni wcześniej też tak robili.

Resort sprawiedliwości wydał oświadczenie w sprawie nieprawdziwych informacji w „Rzeczpospolitej". Napisał w nim, że łączenie funkcji podsekretarza stanu i sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego jest całkowicie zgodne z obowiązującym w Polsce prawem. Nie zachodzą zatem żadne przesłanki, które by uniemożliwiały Annie Dalkowskiej – bo o niej mowa – wykonywanie funkcji wiceministra sprawiedliwości.

Przypomnę: pisaliśmy o tym, że nie do przyjęcia jest sytuacja, gdy urzędnikiem rządowym jest sędzia nadzorujący rząd. Bo z jednej strony sam jest władzą, z drugiej zaś ma tę władzę kontrolować jako sędzia. Jak jednak widać, ministerstwo nie widzi w tym nic złego. Przeciwnie. Uważa, że wszystko dzieje się zgodnie z literą prawa. Tymczasem już w 2009 r. TK wykluczył możliwość łączenia orzekania przez sędziego z wykonywaniem czynności administracyjnych w MS (sygn. K 45/07). I choć chodziło o sędziów sądów powszechnych, można odnieść to też do sędziów sądów administracyjnych.

Czytaj także:

Sędzia w resorcie tak, ale nie ten z NSA

Wiceminister ds. sędziów ma sporo pracy w resorcie

Kaleta: Anna Dalkowska pozostanie na stanowisku w MS

Nie pierwszy to raz, a możliwe, że też nie ostatni, gdy ministerstwo interpretuje przepisy tak, jak mu wygodnie. Ale pierwszy chyba, gdy dziennikarze informują, że pewnych funkcji w resorcie łączyć nie można (a przynajmniej nie powinno, gdy wcześniej innym zarzucało się brak transparentności), a w odpowiedzi słychać, że przecież inni też tak robili. Resort powołuje się przy tym na komunikat NSA, z którego wynika, że zgodności z prawem łączenia urzędu sędziego NSA ze stanowiskiem podsekretarza stanu upatruje się m.in. w ustalonym zwyczaju. Innymi słowy: wcześniej też tak było.

Właśnie dlatego, że praktyka ta budziła uzasadnione wątpliwości prawne, w 2011 r. odstąpiono od niej. I zrobił to resort sprawiedliwości. Może warto, by jego szef zdał sobie sprawę, że to nie kogut swoim pianiem powoduje wschód słońca, choć w kurzym przekonaniu może to tak wyglądać. Posiadacz takiego koguta, choć nikt nie zaprzeczy, że ten zapiał przed świtem, nie uzyskuje przy tej okazji władzy nad słońcem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA