fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Brexit: Sukces tylko na dwa dni

AFP
- Mamy wielki, nowy deal – ogłosił na Twitterze Boris Johnson. Niestety jego radość może trwać tylko do soboty.

Od czwartkowego poranka kurs funt jest na huśtawce: a to gwałtownie rośnie, a to równie szybko spada. Inwestorzy nie wiedzą, czy cieszyć się z wynegocjowanego po miesiącach rokowań porozumienia, czy już przewidywać bardzo prawdopodobne jego odrzucenie przez Izbę Gmin w sobotę.

Bo też manewr Johnsona jest szyty bardzo grubymi nićmi. Jego podstawą jest twierdzenie, że udało się ustrzelić „backstop”: mechanizm, zgodnie z którym nawet po wyjściu z Unii sama Irlandia Północna albo całe królestwo będą bezterminowo stosować unijną politykę handlową bez wpływy na jak kształt aby uniknąć przywrócenia kontroli na granicy między Ulsterem a Republiką Irlandii.

I faktycznie, wraz z brexitem całe Zjednoczone Królestwo ma formalnie wyjść z unii celnej, jaką dziś tworzy z resztą Wspólnoty. Ale w praktyce w Irlandii Północnej nadal będą obowiązywały unijne stawki celne i normy towarowe.

Johnson, dla którego głównym celem  jest zwycięstwo w nadchodzących, przedterminowych wyborach parlamentarnych, liczy, że takim manewrem nie tylko uwiedzie eurosceptyczną frakcję torysów, ale także konserwatywny elektorat. I sondaże dają mu na razie rację: poparcie dla Partii Konserwatywnej sięga 37 proc. wobec 22 proc. dla laburzystów.

Ale dla Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP) stawka jest odmiennej natury. Chodzi o egzystencjalne wyzwaniem, jakim jest niedopuszczenie do odmiennego statusu Ulsteru wobec reszty Zjednoczonego Królestwa, co może okazać się decydującym krokiem dla włączenia północnej części wyspy do Republiki Irlandii.

Liderka DUP Arlene Foster, mimo ogromnych nacisków Londynu, odrzuciła więc umowę Johnsona. A to radykalnie ogranicza szanse przyjęcia tego projektu przez Izbę Gmin na historycznym posiedzeniu w tą sobotę. Torysi i bez tego musieliby przekonać do swojej koncepcji przeszło 30 deputowanych. Teraz zabraknie im też 10 posłów DUP, a zapewne znacznie więcej bo argumentów Foster posłucha znacząca część eurosceptycznej frakcji partii.

Johnson w czwartek ma uczestniczyć w szczycie w Brukseli. Ale faktycznie cały czas będzie skoncentrowany na przeciągnięciu na swoją stronę choć kilku pro-europejskich torysów skupionych wokół Kennetha Clarke’a oraz najbardziej sceptycznych wobec integracji laburzystów.

W tym ostatnim przypadku mógł on liczyć przede wszystkich na deputowanych ze środkowej i północnej Anglii, gdzie zwolennicy lewicy masowo głosowali w referendum w 2016 r. za brexitem aby dać ujście frustracji z powodu złej sytuacji gospodarczej. Jednak lider Partii Pracy Jeremy Corbyn nie tylko już zapowiedział, że odrzuci porozumienia Johnsona, ale jednocześnie zapowiedział poparcie dla drugiego referendum w sprawie brexitu.

Odrzucenie umowy Johnsona w imię „oddania głosu ludowi” ułatwi wielu posłom lewicy pójście za wskazaniami  Corbyna. Tym bardziej, że jeśli okaże się, iż Johnson jednak nie zdoła wyprowadzić kraju z Unii 31 października jak wielokrotnie obiecywał, poparcie dla torysów w sondażach może szybko stopnieć otwierając koalicji z udziałem lewicy drogę do władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA