fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

US Open: Dużo zwolnień lekarskich

Rozstawiona z nr 10 Agnieszka Radwańska pierwszy mecz zagra we wtorek z Chorwatką Petrą Martić (85 WTA).
AFP
Startuje US Open – turniej po nowojorsku: głośno, w nocy i na bogato. Z małą nadzieją na polskie sukcesy.

To nie jest ulubiony Wielki Szlem polskiego tenisa i zapewne tak na razie pozostanie. Na kortach Flushing Meadows pojawiła się ekipa skromniejsza, niż to jeszcze niedawno bywało: Agnieszka Radwańska i Magda Linette w turnieju pań, Alicja Rosolska z Nao Hibino, Łukasz Kubot z Marcelo Melo i Marcin Matkowski z Maksem Mirnym w turniejach deblowych, i to wszystko.

Eliminacje po polsku zakończyły się na jednym meczu Katarzyny Piter. Jerzy Janowicz był dość daleko w kolejce oczekujących na miejsce w drabince turnieju głównego, nie dostał się do niej. Zrezygnował ze startu w eliminacjach, wybrał challengery ATP w Como i Genui.

Obie polskie tenisistki zaczną rywalizację w US Open we wtorek. Linette zagra pierwszy mecz z Karoliną Pliskovą o godz. 17 czasu polskiego na najważniejszym korcie – Arthur Ashe Stadium – to przywilej wynikający z gry z liderką rankingu światowego. Radwańska (nr 10) zmierzy się w mniej eksponowanym miejscu z Petrą Martić (85. WTA). Deble zaczną pracę w środę lub czwartek.

Siódemka przy nadziei

Granicą osiągnięć Radwańskiej w US Open jest od lat w 1/8 finału – grała w czwartej rundzie już pięciokrotnie. W tym roku na drodze awansu mogą pojawić się Julia Putincewa, CoCo Vandeweghe, Lucie Safarova lub Swietłana Kuzniecowa. Czy pewna poprawa formy Polki wystarczy przynajmniej do osiągnięcia nowojorskiej normy – czas pokaże. Dla Magdy Linette już losowanie wyznaczyło pułap ambicji – wygrana w pierwszym meczu z Pliskovą byłaby sensacją. Deble, zwłaszcza z udziałem mistrzów Wimbledonu Łukasza Kubota i Marcelo Melo, znów mogą przynieść pociechę, lecz warto pamiętać o nieco loteryjnym charakterze tej odmiany tenisa.

W turnieju kobiecym los od razu podsunął widzom dużą atrakcję: mecz Simony Halep z Marią Szarapową (Arthur Ashe Stadium, początek sesji wieczornej, w Polsce o 1 w nocy z poniedziałku na wtorek). Rozstawiona z nr 2 Rumunka kontra rosyjska sława z nieco nadszarpniętą reputacją z powodu win dopingowych.

Szarapowa nie grała w Wielkim Szlemie od Australian Open 2016 (przegrała w ćwierćfinale z Sereną Williams). Potem było 15 miesięcy dyskwalifikacji z powodu stosowania meldonium, powrót bez fajerwerków do cyklu WTA, brak dzikiej karty w Roland Garros, kontuzja uda przed eliminacjami Wimbledonu. O przygotowaniach Rosjanki nie wiemy wiele, nadzieję może ona czerpać z przeszłości: bilans meczów z Halep to 6 zwycięstw, zero porażek. Ostatnie ich starcie to trzysetowy finał Roland Garros 2014.

Simona Halep jest jedną z siedmiu tenisistek, które mogą sięgnąć za dwa tygodnie po prowadzenie w rankingu światowym. Poza Rumunką i Pliskovą, są to mistrzyni Wimbledonu Garbine Muguruza, Elina Switolina, Karolina Woźniacka, Johanna Konta, Kuzniecowa i nawet Venus Williams. Nie ma w tej grupie broniącej tytułu Andżeliki Kerber, taka uroda kroczącej klasyfikacji WTA.

Być może znajdzie się w Nowym Jorku ktoś taki jak Jelena Ostapienko, nieoczekiwana mistrzyni z Paryża i zamiesza w hierarchii tak, że kibice przyzwyczajeni do dominacji wybitnych tenisistek będą z nadzieją czekać, aż w styczniu wróci do gry młoda matka Serena Williams i przywróci (jak obiecuje) stary, klarowny porządek – jest ona i reszta świata.

Turniej męski to lista wielkich nieobecnych. Są na niej ubiegłoroczny mistrz Stan Wawrinka, Novak Djoković i Kei Nishikori, doszli Milos Raonić i w ostatniej chwili Andy Murray. Wszyscy mają usprawiedliwienia lekarskie. W tej sytuacji wydawało się, że w końcu przyjdzie czas na wielki finał Rafael Nadal – Roger Federer.

Trudno uwierzyć, ale Hiszpan i Szwajcar, choć grali oficjalnie już 37 razy, nigdy nie zmierzyli w nowojorskim Wielkim Szlemie (w Melbourne walczyli 4 razy, w Londynie 3, w Paryżu 5). W tym roku w finale jednak nie zagrają, jeśli już, to w półfinale, bo są w tej samej połówce drabinki.

Planowanie tego półfinału jest obarczone pewną dozą niepewności, bo Federer ma wśród ewentualnych rywali Nicka Kyrgiosa, Juana Martina Del Potro i Dominika Thiema, Nadal zapewne będzie musiał zagrać w ćwierćfinale z Grigorem Dimitrowem, niedawnym mistrzem z Cincinnati.

Mniejszy hałas

Po drugiej stronie drabinki pojawiło się wielu młodszych, groźnych, wśród których na razie najwięcej pochwał zbiera Alexander Zverev z Niemiec, który już wygrał na twardych kortach w Waszyngtonie i Montrealu. Ma wśród rywali Marina Cilicia (mistrza US Open z 2014 roku) oraz trójkę amerykańską: Sama Querreya, Johna Isnera i Jacka Socka. Finał Zverev – Dimitrow byłby zapewne spełnieniem pragnień tych, którym marzy się wyrazista zmiana warty.

Sam turniej też się zmienia, znaczącą sprawą było pojawienie się w 2016 roku ruchomego dachu nad największym stadionem tenisowym na świecie. Przydał się wiele razy. Okazało się jednak, że pod dachem za 150 mln dol. hałas jest za duży nawet jak na nowojorskie uszy – przyczyną były klimatyzatory pomieszczeń telewizyjnych i komórkowa stacja przekaźnikowa. Urządzenie przesunięto i będzie jak dawniej – hałasować mają tylko widzowie.

Nie będzie w tym roku Louis Armstrong Stadium (stary został zburzony, w budowie jest nowy, 14-tysięczny obiekt, będzie gotowy za rok), w zamian stanie na parkingu aluminiowa konstrukcja tymczasowa na 8500 miejsc, z oświetleniem, jastrzębim okiem i wielkimi ekranami, więc dużej straty nie będzie.

W rozgrywkach juniorskich, tenisa na wózkach i innych poza głównymi turniejami singla, debla i miksta organizatorzy będą testować nowe przepisy, związane z obecnością zegara przy korcie i możliwością podpowiedzi trenerskich z trybun.

Pula nagród wynosi 50,4 mln dolarów (od 3,7 mln dla mistrzów singla do 50 tys. za start w pierwszej rundzie, tytuł w deblu oznacza 675 tys. dol. na parę), ale to norma, że Nowy Jork bije co rok rekord wypłat w Wielkim Szlemie.

Transmisje telewizyjne z US Open 2017 zapewnia Eurosport 1 i Eurosport 2 (w internecie Eurosport Player).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA