fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

US Open: Ranna lwica przegrała

AFP
Wiktoria Azarenka zamęczyła Serenę Williams i zagra w finale US Open z Naomi Osaką, która pokonała Jennifer Brady.

Takie zwroty akcji zdarzają się rzadko, nawet w meczach kobiet. W pierwszym secie dominacja Sereny Williams była totalna, obie wyglądały jak swe przeciwieństwa z poprzednich spotkań - w Azarence nie było nic z dominatorki, która pokonała Elise Mertens, a Serena wyglądała zupełnie inaczej niż podczas spotkania z Cwetaną Pironkową, gdy męczyła się od początku prawie do końca.  Wynik pierwszego seta (6:1) oddaje to, co działo się na korcie. W tym momencie wydawało się, że historia się powtórzy i Białorusinka - podobnie jak w jedenastu poprzednich meczach w Wielkim Szlemie -  przegra z Sereną Williams.

Tego, co stało się potem chyba nikt nie był w stanie przewidzieć. Może gdyby Serena wykorzystała szansę na objęcie prowadzenia 2:0 w drugim secie, mecz potoczyłby się inaczej, ale tego nie zrobiła i Azarenka poczuła swoją szansę. To, jak ją wykorzystała, dowodzi ogromnego hartu ducha.

38-letnia Amerykanka zmuszona do twardej rywalizacji znów okazała się fizycznie niezdolna do jej podjęcia na dłuższym dystansie. Walczyła jak lwica, ale coraz bardziej ranna lwica. Bojowe okrzyki maskowały coraz większą fizyczną słabość. Po przegraniu drugiego seta Serena poprosiła na kort fizjoterapeutę (przy prowadzeniu Azarenki w secie trzecim 1:0 i 40:40), nie poddała się, ale losów spotkania nie była już w stanie odwrócić. Przegrała 6:1, 3:6, 3:6. Dla Białorusinki  to trzeci finał US Open. Dwa poprzednie (2012 i 2013) przegrała z Sereną.

Rywalką Azarenki w grze o tytuł będzie Naomi Osaka, reprezentująca Japonię, ale podobnie jak Białorusinka mieszkająca od lat w USA. Zwycięstwo 7:6 (7-1), 3:6, 6:3 nad rewelacją turnieju Jennifer Brady (nr 28) przyszło jednak Osace bardzo trudno. „Czuję się inaczej niż przed moimi dwoma poprzednimi finałami wielkoszlemowymi (oba wygrała - przyp. m.ż), bo wiele nauczyłam się po wzlotach i upadkach, nie tylko w Wielkich Szlemach, ale generalnie w tourze. Jestem teraz mocniejsza psychicznie, co bardzo pomogło mi w meczu z Jennifer. Podczas koronawirusowej przerwy robiłam wszystko co było możliwe, by się dobrze przygotować” - mówiła Osaka. Rezultaty widać. Nie licząc oddanego walkowerem finału turnieju poprzedzającego US Open po powrocie do gry jeszcze nie przegrała meczu.

Finałowy pojedynek kobiet w sobotę. Atrakcją piątkowego wieczoru w Nowym Jorku (początek gier singlowych o 22.00 polskiego czasu, transmisja w Eurosporcie) będą półfinały mężczyzn. Najpierw Pablo Carreno Busta (Hiszpania) - Alexander Zverev (Niemcy), a potem Daniił Miedwiediew (Rosja) - Dominic Thiem (Austria). Zwycięzca i zwyciężczyni US Open otrzymają po 3 mln dolarów, finaliści połowę tej kwoty.

Półfinały kobiet: W. Azarenka (Białoruś) - S. Williams (USA, 3) 1:6, 6:3, 6:3; N. Osaka (Japonia, 4) - J.Brady (USA, 28)  7:6 (7-1), 3:6, 6:3

Finał debla mężczyzn: M.Pavić (Chorwacja) i B. Soares (Brazylia) - W. Koolhof (Holandia) - N. Mektić (Chorwacja, 8) 7:5, 6:3.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA