Reklama

Krzyżak: Franciszek, nasz papież

Wizyta Franciszka w Polsce do złudzenia przypominała pielgrzymki Jana Pawła II.

Aktualizacja: 31.07.2016 22:42 Publikacja: 31.07.2016 19:14

Papież Franciszek

Papież Franciszek

Foto: AFP

Franciszek, tak jak polski papież, witany był nad Wisłą entuzjastycznie przez tysiące wiernych. Temu papieżowi udało się też coś, co przed dziesięcioma laty nie wyszło Benedyktowi XVI.

O Franciszku Polacy zaczęli mówić: „nasz papież".

Być może to kwestia stylu. Intelektualne przesłanie Benedykta nie było łatwe w odbiorze. Prosty, duszpasterski styl Franciszka przyswoić nieco łatwiej. Wydaje się, że zniknęły wszystkie uprzedzenia do tego papieża, jakby przestało drażnić jego ciągłe przypominanie o pomocy uchodźcom. Przejmująca cicha modlitwa w Auschwitz, wizyta w dziecięcej klinice i spontaniczne odwiedziny w szpitalu chorego kardynała Macharskiego pokazały, że Franciszek jest po prostu sobą. Że jest autentyczny, że żyje tym, co głosi.

Z tych dni pozostaną nam słowa o miłosierdziu, potrzebie jedności, solidarności, o służbie. Słowa o tym, że nieustannie trzeba być gotowym do działania, że nie wolno usnąć na kanapie, a ręcznika rzucać przed walką. Że warto włożyć mocne buty i ruszać zmieniać świat.

W lipcu 2016 roku od uczestników ŚDM do ich rodzinnych krajów popłynął też jasny przekaz: Polska jest krajem wolnym, a Polacy niezwykle gościnnym narodem. To przesłanie zadające kłam twierdzeniom wielu europejskich polityków, którzy twierdzą, że nasz kraj przemienia się w państwo totalitarne.

Reklama
Reklama

W ciągu tych pięciu dni Polska jakby wypiękniała. Polacy zaczęli się do siebie częściej uśmiechać. Wielu głośno mówiło o tym, że Franciszek wlewa w ich serca nadzieję. Przestaliśmy obrzucać się inwektywami. Mocno opadła temperatura politycznego sporu. Przestaliśmy zajmować się Trybunałem Konstytucyjnym, „łamaniem demokracji", nie mówiliśmy nic o apelu smoleńskim. Paru polityków usiłowało się „ogrzać" w blasku papieża. Ale co tam, okazja do tego, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z głową Kościoła katolickiego, nie zdarza się codziennie.

Jednak ten moment się skończył, zanim jeszcze samolot z Franciszkiem na pokładzie oderwał się od płyty lotniska – słychać było, że przedstawiciele partii rządzącej nieco inaczej rozumieją słowa papieża o potrzebie pomocy uchodźcom niż opozycja. Należało się tego spodziewać. W kolejnych dniach, gdy emocje związane z ŚDM zaczną opadać, słupek rtęci na politycznym termometrze będzie szedł w górę. Politycy i publicyści zaczną po swojemu interpretować papieskie słowa, prześcigać się w odgadywaniu, kto naprawdę był ich adresatem, kogo papież pochwalił, a kogo skarcił itp. Będzie tak samo jak po pielgrzymkach Jana Pawła II do Polski. Błyskawicznie zapomnimy o naukach papieża. Przyjechał, przemówił, a my przecież mamy własne problemy...

Franciszek zostawia Polsce, Polakom, ale daje też całemu światu jasne i czytelne przesłanie. Przesłanie, które w istocie nie jest jego. Wypływa z Ewangelii, którą świat – przynajmniej ten chrześcijański – zna od ponad 2 tysięcy lat. Można je odrzucić, przejść obok niego obojętnie lub bezwarunkowo przyjąć. Każdy musi wybrać sam.

Komentarze
Estera Flieger: Nie każdy bohater nosi pelerynę. Polska 2050 ratuje nas przed internetowymi wyborami
Komentarze
Donald Tusk się wścieknie? Polsce 2050 może grozić rozłam
Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Azyl dla Zbigniewa Ziobry i jego żony potwierdza, że PiS może się bać rozliczeń
Komentarze
Bogusław Chrabota: Podzwonne dla Szymona Hołowni, Polska 2050 zniknie. Co było jej grzechem nr 1?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Polska 2050 wybiera swój koniec. Ma rozwiązanie złe i złe
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama