fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Światowe Dni Młodzieży

Krzyżak: Franciszek, nasz papież

AFP
Wizyta Franciszka w Polsce do złudzenia przypominała pielgrzymki Jana Pawła II.

Franciszek, tak jak polski papież, witany był nad Wisłą entuzjastycznie przez tysiące wiernych. Temu papieżowi udało się też coś, co przed dziesięcioma laty nie wyszło Benedyktowi XVI.

O Franciszku Polacy zaczęli mówić: „nasz papież".

Być może to kwestia stylu. Intelektualne przesłanie Benedykta nie było łatwe w odbiorze. Prosty, duszpasterski styl Franciszka przyswoić nieco łatwiej. Wydaje się, że zniknęły wszystkie uprzedzenia do tego papieża, jakby przestało drażnić jego ciągłe przypominanie o pomocy uchodźcom. Przejmująca cicha modlitwa w Auschwitz, wizyta w dziecięcej klinice i spontaniczne odwiedziny w szpitalu chorego kardynała Macharskiego pokazały, że Franciszek jest po prostu sobą. Że jest autentyczny, że żyje tym, co głosi.

Z tych dni pozostaną nam słowa o miłosierdziu, potrzebie jedności, solidarności, o służbie. Słowa o tym, że nieustannie trzeba być gotowym do działania, że nie wolno usnąć na kanapie, a ręcznika rzucać przed walką. Że warto włożyć mocne buty i ruszać zmieniać świat.

W lipcu 2016 roku od uczestników ŚDM do ich rodzinnych krajów popłynął też jasny przekaz: Polska jest krajem wolnym, a Polacy niezwykle gościnnym narodem. To przesłanie zadające kłam twierdzeniom wielu europejskich polityków, którzy twierdzą, że nasz kraj przemienia się w państwo totalitarne.

W ciągu tych pięciu dni Polska jakby wypiękniała. Polacy zaczęli się do siebie częściej uśmiechać. Wielu głośno mówiło o tym, że Franciszek wlewa w ich serca nadzieję. Przestaliśmy obrzucać się inwektywami. Mocno opadła temperatura politycznego sporu. Przestaliśmy zajmować się Trybunałem Konstytucyjnym, „łamaniem demokracji", nie mówiliśmy nic o apelu smoleńskim. Paru polityków usiłowało się „ogrzać" w blasku papieża. Ale co tam, okazja do tego, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z głową Kościoła katolickiego, nie zdarza się codziennie.

Jednak ten moment się skończył, zanim jeszcze samolot z Franciszkiem na pokładzie oderwał się od płyty lotniska – słychać było, że przedstawiciele partii rządzącej nieco inaczej rozumieją słowa papieża o potrzebie pomocy uchodźcom niż opozycja. Należało się tego spodziewać. W kolejnych dniach, gdy emocje związane z ŚDM zaczną opadać, słupek rtęci na politycznym termometrze będzie szedł w górę. Politycy i publicyści zaczną po swojemu interpretować papieskie słowa, prześcigać się w odgadywaniu, kto naprawdę był ich adresatem, kogo papież pochwalił, a kogo skarcił itp. Będzie tak samo jak po pielgrzymkach Jana Pawła II do Polski. Błyskawicznie zapomnimy o naukach papieża. Przyjechał, przemówił, a my przecież mamy własne problemy...

Franciszek zostawia Polsce, Polakom, ale daje też całemu światu jasne i czytelne przesłanie. Przesłanie, które w istocie nie jest jego. Wypływa z Ewangelii, którą świat – przynajmniej ten chrześcijański – zna od ponad 2 tysięcy lat. Można je odrzucić, przejść obok niego obojętnie lub bezwarunkowo przyjąć. Każdy musi wybrać sam.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA