fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Marketingowo mamy co pokazać

PAP, Jan Karwowski Jan Karwowski
Nowy prezes Polskiej Ligi Siatkówki Paweł Zagumny o weryfikacji finansowej, przyciąganiu sponsorów i wspieraniu reprezentacji.

Wydawało się, że w siatkówce są pieniądze, a ten sezon to bankructwo Stoczni Szczecin i problemy Chemika Bydgoszcz. Poprawienie systemu weryfikacji finansowej to jedno z pana głównych zadań?

Paweł Zagumny: Pieniędzy jest tyle samo, ile było, a sytuacja ze Stocznią jest niesmaczna, nie powinna się wydarzyć. Szczegółów tej inwestycji nie znamy, chyba tylko prezes klubu zna całą prawdę. W różnych ligach to się zdarzało, kluby karano, odejmowano punkty. U nas takiej sytuacji jeszcze nie było. Mam nadzieję, że stworzymy szczelny system weryfikacji.

Miałoby to być coś na kształt komisji licencyjnej, jak w futbolu?

Rzeczywiście, tamte przepisy mogą być wzorem, system wydaje się szczelniejszy, choć jak widać po problemach Wisły Kraków czy Stomilu Olsztyn, żadne sito nie daje gwarancji uniknięcia kłopotów. Powołamy w najbliższym czasie komisję prawników, która stworzy dla nas system.

Powiedział pan o ujednoliceniu kontraktów. Jakich zapisów by to miało dotyczyć?

Wiadomo, że nie ustalimy sztywnych wynagrodzeń, choćby na kształt zawodowych lig w USA, gdzie są kontrakty dla debiutantów czy weteranów, ale 70–80 procent treści umów powinno być standardowe, żeby zawodnicy wiedzieli, czego się spodziewać, choćby tego, kiedy kontrakt wygasa, bo mieliśmy spore zamieszanie w sprawie Magdaleny Stysiak.

Interesy bogatszych mogą być inne niż biedniejszych, nie obawia się pan podziału?

Oczywiście, inne priorytety ma Asseco Resovia, a inne MKS Będzin, ale znajdziemy wspólny mianownik. Chodzi o to, by kluby rywalizowały sportowo, ale wspierały się marketingowo. Nie widzę przeszkód, żeby np. sponsorzy różnych klubów robili ze sobą biznesy. Będzie to z korzyścią dla wszystkich.

Jaką ligę pan zastaje?

W dalszym ciągu ligi siatkarskie mogą być wzorem organizacji. Jedynym mankamentem jest brak sponsora tytularnego w lidze kobiecej. Artur Popko wykonał przez 15 lat wspaniałą pracę. Wprowadzał wiele innowacji, PlusLiga jako jedna z pierwszych zdecydowała się na stosowanie challenge'u, to był zresztą polski wynalazek.

Ligi włoska i rosyjska – finansowo od nich odstajemy?

Czołowe zespoły tych lig mają o wiele wyższe budżety, ale na pewno marketingowo mamy co pokazać. Pójdę do sponsorów i spróbuję ich namówić, żeby jeszcze mocniej inwestowali w nasz sport.

Siatkówkę jeszcze trzeba promować?

Samej dyscypliny chyba nie, ale byłoby fajnie, gdyby firmy uwierzyły, że warto się promować przy siatkówce. To jest sport rodzinny, z miłą atmosferą, bez zadym. Jesteśmy ligą mistrzów świata, do tego gra u nas wielu coraz lepszych obcokrajowców.

Jak w tym kontekście pogodzić interesy reprezentacji i klubów?

Mamy jeden z najlepszych modeli w Europie, czyli na boisku może być jednocześnie tylko trzech obcokrajowców. To jest perfekcyjne rozwiązanie i dlatego nasza siatkówka, z dobrym szkoleniem od poziomu młodzieżowca, jest sportowo silna. Gracze zagraniczni prezentują odpowiedni poziom, nie osłabiają drużyn.

Nie widzi pan zagrożenia, że gwarantowane miejsca mogą spowodować wyższe żądania finansowe Polaków, którzy stają się bardzo cenni dla klubów, bo każdy musi mieć kilku w składzie?

Interesy kadry i ligi muszą być spójne. Taki model się sprawdza, reprezentanci Polski grają w swoich drużynach, a nie siedzą na ławkach. Są plusy i minusy takich rozwiązań, ale niczego bym nie zmieniał, bo to działa. Teraz może będą przyjeżdżały do Polski jeszcze większe gwiazdy, za lepsze pieniądze? Wszystko jest w rękach prezesów, jak to sobie poukładają. Rozmawiałem z kilkoma podczas Pucharu Polski. Cieszę się, bo to ludzie z wizją.

14 drużyn w męskiej siatkówce to rozwiązanie optymalne?

Tak. Mamy wielu dobrych siatkarzy, którzy muszą gdzieś grać, i najlepiej, by występowali w PlusLidze i zdobywali szlify. Są pewne ustalenia dotyczące sposobów awansu z 1. ligi, ale zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie, za wcześnie, żeby o tym mówić. Na pewno kluby nie będą się czuły skrzywdzone.

Przed polskimi reprezentacjami turnieje kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich...

Na papierze wszystko wydaje się łatwe i reprezentacja mężczyzn jest faworytem do awansu. Za panie trzymajmy kciuki, bo mamy kilka dobrych młodych siatkarek, które pokazały, że warto na nie stawiać. Może turniej wyjdzie im nadspodziewanie dobrze i awansują?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA