fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Benzyna za 1,38 zł wywołała gniew i bunt

Najwyższy przywódca Ali Chamenei na niedzielnym spotkaniu z duchownymi bronił podwyżek cen benzyny i przestrzegał przed podszeptami „wrogów Iranu”
AFP
Przez kraj, do którego należy 10 proc. światowych rezerw ropy, przetaczają się protesty wywołane podwyżkami cen paliwa. – Rozprawimy się z sabotażystami – zapowiada Ministerstwo Bezpieczeństwa.

Skala protestów nie jest do końca znana. Gdyby wierzyć opozycjonistom żyjącym na emigracji, to objęły najważniejsze ośrodki w Iranie, a w co najmniej 50 miastach władze odcięły całkowicie lub częściowo internet, by ograniczyć rozprzestrzenianie się buntu. Maziar Bahari, były więzień polityczny ajatollahów, mieszkający obecnie w Kanadzie i związany z portalem Iranwire, wspominał o dziesiątkach zabitych i rannych oraz policji używającej w starciach z demonstrantami broni palnej i gazów łzawiących.

Potwierdzona przez władze lokalne była śmierć jednego demonstranta oraz jednego policjanta (zginął w 1,5-milionowym mieście Kermanszach w zachodniej części kraju).

W mediach społecznościowych pojawiło się wiele filmików, niektóre pokazują protestujące pokojowo tłumy. Na innych widać płonące gmachy (w tym opisanego jako bank centralny w Teheranie), podpalone samochody, kawiarnie, sklepy, stacje benzynowe.

Trwające od nocy z piątku na sobotę protesty zaniepokoiły władze Islamskiej Republiki, w niedzielę wypowiedział się na ich temat najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei. Jego zdaniem podwyżka była uzasadniona, nie zostanie cofnięta. Chamenei nawet rozumie, że podniesienie cen benzyny wywołało gniew części Irańczyków, ale to nie może usprawiedliwiać podpaleń i grabieży na ulicach, które towarzyszyły ulicznym zamieszkom. Do nich podżegają, przestrzegł, zagraniczni wrogowie Iranu i sabotażyści. Ministerstwo Bezpieczeństwa ogłosiło, że „zidentyfikowało głównych sabotażystów" i „poczyniło odpowiednie kroki". Nie podało danych o liczbie zatrzymanych, uczyniła to agencja prasowa Fars – do niedzieli było ich około tysiąca.

Protesty są równie zaskakujące jak drastyczna zmiana ceny paliw, ogłoszona przez władze w piątek. Benzyna podrożała o połowę, do 15 tysięcy riali za litr. To równowartość 1,38 zł, czyli mało w porównaniu z Europą. Ale Iran jest dużo biedniejszy, na dodatek wzrost ceny benzyny podobnie jak chleba wywołuje efekt domina, drożeją i inne artykuły. Poza tym tak naprawdę podwyżka dotycząca benzyny jest większa. Za 15 tys. riali można kupić maksymalnie 60 litrów miesięcznie. Każdy następny kosztuje już 30 tys., a lepszej jakości (super) – 35 tys. riali.

Oficjalnie zyski z podwyżek mają być, jak zapewnił prezydent Hasan Rowhani, przeznaczone na pomoc socjalną dla najuboższych. Szef organizacji planowania i budżetu sprecyzował potem, że 18 milionów gospodarstw domowych (czyli 60 mln z 81 mln milionów mieszkańców Iranu) otrzyma od 500 tys. do 2,05 mln riali miesięcznie wsparcia (od 46 do 187 zł).

Iran – w zależności od źródeł czwarty lub piąty producent ropy na świecie – przeżywa poważne trudności gospodarcze, wywołane wycofaniem się USA z porozumienia nuklearnego, które miało umożliwić Islamskiej Republice powrót do normalnych kontaktów gospodarczych z Zachodem.

Masowe protesty wybuchły w ostatnim czasie także w krajach regionu, gdzie Iran ma duże wpływy – w Iraku i Libanie, co niektórych ekspertów skłoniło do wieszczenia, że reżim ajatollahów popadł w poważne tarapaty. Ale to raczej myślenie życzeniowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA