fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Komendant Straży Pożarnej w 4 lata z kapitana został generałem

Fotorzepa, Piotr Guzik
Gdyby komendant Państwowej Straży Pożarnej chciał awansować zgodnie z ustawą, potrzebowałby na to nie 3,5 roku, lecz 19 lat.

Bartkowiak miał wtedy stopień brygadiera. Ale już dwa miesiące później, pod koniec lutego tego roku, „za szczególne zasługi" dostał awans na starszego brygadiera. Na początku maja, a więc po kolejnych trzech miesiącach na stanowisku komendanta głównego, na wniosek ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego ponownie awansował – tym razem na nadbrygadiera. Nominację generalską przyjął z rąk prezydenta Andrzeja Dudy 4 maja. Wraz z nim najwyższy awans otrzymał także Grzegorz Alinowski, lubelski komendant wojewódzki PSP.

Jak wyliczył portal infocesurity24, do tej pory w czynnej służbie w Państwowej Straży Pożarnej było siedmiu generałów: Adam Konieczny, zastępca Bartkowiaka w komendzie głównej PSP, oraz sześciu komendantów wojewódzkich straży, m.in. w warmińsko-mazurskim, śląskim i podkarpackim. Bartkowiak nie mógł być niższy rangą niż zastępca.

Andrzej Bartkowiak, kiedy w grudniu 2016 r. zostawał szefem wojewódzkiej PSP w Poznaniu, był zaledwie kapitanem. W ciągu trzech lat zaliczył błyskawiczny awans na starszego kapitana i młodszego brygadiera.

Ustawa o Państwowej Straży Pożarnej, która reguluje zasady i czas przyznawania stopni służbowych, nie wskazuje, by było możliwe skrócenie tej drogi. „Kolejny wyższy stopień może być nadany stosownie do posiadanych kwalifikacji zawodowych oraz w zależności od zajmowanego stanowiska i opinii służbowej. Nadanie tego stopnia nie może jednak nastąpić wcześniej niż po przesłużeniu w stopniu (ściśle określonego czasu – red.) – czytamy w ustawie z 1991 r.

I tak: od stopnia kapitana do starszego kapitana muszą upłynąć cztery lata, na młodszego brygadiera, brygadiera i starszego – po pięć lat. Łatwo policzyć, że gdyby Andrzej Bartkowiak chciał awansować zgodnie z ustawą, potrzebowałby nie 3,5 roku, ale 19 lat.

– Nadbrygadier Andrzej Bartkowiak spełnia wszystkie wymagania do zajmowania stanowiska komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, a także awansu na stopień nadbrygadiera – odpowiedziało nam lakonicznie MSWiA na pytania o szybkie nominacje. Podkreślono, że „przez prawie 20 lat brał (on) czynny udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych, także jako funkcjonariusz dowodzący akcjami. Przez blisko cztery lata sprawował funkcję komendanta wojewódzkiego PSP w Poznaniu, był także wykładowcą akademickim". Na pytania, jakie szczególne zasługi legły u podstaw tych wyróżnień, odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Podobnie jak komentarza samego komendanta Bartkowiaka.

Marek Biernacki, były szef MSWiA, poseł komisji spraw wewnętrznych i administracji, negatywnie ocenia serię przyspieszonych nominacji nowego komendanta strażaków. – Gdyby to był jeden awans wynikający z czegoś rzeczywiście wyjątkowego, nie byłbym zdziwiony. Tu mamy ich kilka w tak krótkim okresie, że trudno to obronić – wskazuje Biernacki. Zdaniem byłego ministra „awanse na skróty" niszczą morale strażaków i autorytet kierownictwa formacji. – Szkoda, że zaraza tej władzy, by bez opamiętania nagradzać „swoich sprawdzonych, lojalnych ludzi" stopniami w karierze, rozlała się i na tę formację – utyskuje Biernacki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA