fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Tomasz Pietryga: Czy Kaczyński przestraszy się "tysięcy Juszczyszynów”

rp.pl, Paweł Rochowicz
Czy sędziowie pokrzyczą i rozejdą się do domu. Czy też od jutra zaczną się pojawiać kolejni otwarcie kwestionujący decyzje władzy politycznej wobec Temidy.

Antyrządowe manifestacje w obronie sądów w ponad 100 miastach to imponujący wynik. Świadczą nie tylko o dobrej koordynacji organizatorów protestów, ale też przypominają, że idee walki o praworządność „nadwyrężone" przez Komitet Obrony Demokracji w wydaniu Mateusza Kijowskiego ciągle są atrakcyjnie i znajdują poparcie w części społeczeństwa.

Dzisiejsze wiece udowodniły, że organizacje sędziowskie i wspierające je antyrządowe stowarzyszenia posiadają społeczny kapitał, aby próbować otwarcie sprzeciwiać się działaniom władzy.

Pytanie co dalej. Czy niedzielne popołudnie było tylko demonstracją, gestem solidarności z sędzią z Olsztyna, którego postawa przyjmuje dziś wymiar męczeństwa. Czy jest może zapowiedzią przyjmowania przez zbuntowanych sędziów bardziej zdecydowanych postaw wobec decyzji władzy politycznej w sferze sądownictwa. Czy od jutra, każdego dnia będą pojawiać się kolejni sędziowie, którzy podobnie jak olsztyński sędzia będą kwestionować w swoich ośrodkach status sędziowski swoich kolegów, zatwierdzanych przez nową, nieuznawaną Krajową Radę Sądownictwa.

Jeżeli tak się stanie i w ślady sędziego Juszczyszyna pójdzie setki innych sędziów, będzie to ciężka artyleria przeciwko działaniom władzy politycznej, o skutkach trudnych do przewidzenia. Efekt skali spowodowałby, że Jarosław Kaczyński miałby już duży problem.

Stąd też zdecydowana reakcja w postaci błyskawicznego zawieszenia olsztyńskiego sędziego i perspektywa dalszych surowszych sankcji wobec niego. Słowa Zbigniewa Ziobro, a także premiera Mateusza Morawieckiego , że podważanie statusu sędziego, który nadany jest mocą decyzji konstytucyjnych organów to prosta droga do anarchii i chaosu prawnego to narysowana granica, której władza nie pozwoli przekroczyć. Karając zdecydowanie kolejnych potencjalnych buntowników.

Pytanie czy taka perspektywa nie zniechęci innych sędziów przed takimi postawami. Jeżeli będą one masowe system zatnie się i perspektywa chaosu prawnego może być bardzo realna. Bo jeżeli z jednej strony będą funkcjonować sędziowie, którzy nie są uznawani przez swoich kolegów, a ich decyzje przez inne sądy np. odwoławcze, a z drugiej strony będą oni normalnie uznawani przez konstytucyjne organy, które nadały im status sędziego - skutki takiej sytuacji trudno nawet sobie wyobrazić. Przy takiej konstrukcji obywatel przestanie mieć pewność, czy w chaosie niezrozumiałej dla niego wojny- decyzje sądu w sprawie jego spadku, majątku czy sprawy rodzinnej nie będą za chwile podważane lub kwestionowane przez drugą stronę, która wykorzysta chaos. A to już koszmar prawny.

Radykalne postawy sędziów może wzmocnić orzeczenie Sądu Najwyższego, po wyroku TSUE. I raczej należy się spodziewać, że uzasadnienie będzie krytyczne wobec władzy politycznej, dając zbuntowanym sędziom silniejsze argumenty prawne do ręki. W tym być może najważniejszy podważający legalność Izby Dyscyplinarnej SN, która może wyrządzić buntownikom największą krzywdę. Nic więc dziwnego że rząd w pośpiechu szykuje rozwiązania jeszcze bardziej dyscyplinujące sędziów. Dające szersze możliwości stosowania kar dyscyplinarnych dla tych, którzy szkodzą interesom stron procesu, a także dla sędziów wrogo nastawionych do działania i decyzji konstytucyjny organów wybranych w demokratycznych wyborach. To przygotowanie ciężkiej amunicji, która ma zapobiec sytuacji, w której sędziowski bunt rozleje się na taką skalę, że trudno będzie go już opanować.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA