fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

1 października Trybunał zajmie się Lex Biernacki

Fotorzepa/Jerzy Dudek
1 października 2015 Trybunał Konstytucyjny zbada zgodność z konstytucją przepisów tzw. Lex Biernacki, którą krytykują sędziowie.

W najbliższy czwartek 1 października Trybunał Konstytucyjny rozpozna sprawę (sygn. akt Kp 1/15) wszczętą na wniosek Prezydenta RP, a dotyczącą wątpliwości co do zgodności z przepisami Konstytucji RP przepisów ustawy z 20 lutego 2015 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim przyznaje ona Ministrowi Sprawiedliwości uprawnienie do żądania przesłania mu akt każdej sprawy sądowej oraz pełny dostęp do centralnych baz danych sądów i sądowych systemów informatycznych.

„Iustitia" złożyła do TK pismo, w którym przedstawione zostały wyniki ankiety dotyczącej dostępu ministrów sprawiedliwości do akt spraw i systemów sądowych w krajach europejskich oraz uchwałę Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów kategorycznie sprzeciwiającą się udostępnianiu komukolwiek - w tym Ministrowi Sprawiedliwości - w jakiejkolwiek (czy to tradycyjnej czy elektronicznej) formie informacji znajdujących się w aktach spraw sądowych bez zgody sądu.

Jak stwierdzili w uchwale sędziowie z ESS, systemy elektronicznego wspomagania wymiaru sprawiedliwości (E-justice), które są na dużą skalę wprowadzane w systemach sądowniczych, zwiększają możliwości gromadzenia i przekazywania danych zgromadzonych w aktach spraw sądowych. Ich zdaniem sprawą najwyższej wagi jest by w przypadku wdrożenia takich systemów były przestrzegana zasada, że bez zgody sądu nie mogą one być ujawniane i przekazywane osobom i instytucjom spoza sądownictwa, z ministerstwem sprawiedliwości włącznie. Taką zgodę sąd może wyrazić tylko w razie wystąpienia konkretnych przesłanek precyzyjnie określonych przez prawo.

- Te wymagania wynikają z zasady trójpodziału władzy i chronią niezależność sądownictwa oraz dane osób zaangażowanych w sprawę sądową – stwierdziło Europejskie Stowarzyszenie Sędziów.

Jak jest gdzie indziej

Stanowisko Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia" w sprawie Lex Biernacki zostało wsparte także - po raz pierwszy w historii sądownictwa konstytucyjnego w Polsce - przez MEDEL (Europejscy Sędziowie i Prokuratorzy na rzecz Demokracji i Wolności). Iustitia, jako gospodarz zjazdu MEDEL przeprowadziła wśród zgromadzonych ankietę na temat informatyzacji wymiaru sprawiedliwości oraz dostępu do akt sądowych. Iustitia uznała, że odpowiedzi uzyskane z 27 państw europejskich oraz wnioski po ich analizie są na tyle interesujące, że warto je zaprezentować Trybunałowi w ramach opinii amicus cuńae przedstawionej przez Stowarzyszenie – czytamy na stronie Iustitii.

Jednym z zagadnień objętych ankietą było udostępnianie (tradycyjnych) akt sądowych. Tylko w jednym państwie odnotowano istnienie wynikającego z ustawy uprawnienia osób powiązanych z Ministrem Sprawiedliwości do wglądu w akta sądowe. Jest to Albania, w której mogą uzyskać dostęp do akt wizytatorzy z MS lub KRS ale tylko w związku z postępowaniem dyscyplinarnym sędziego i w tym celu muszą się stawić w sądzie - akt nie są przesyłane. We Francji dostęp do akt spraw karnych ma prokuratura i może wykorzystać go m.in. po to by na polecenie MS przygotować ogólne opracowania dotyczące określonych rodzajów przestępczości np. korupcyjnej czy seksualnej. W tym celu prokuratorzy muszą udawać się do sądów. W pozostałych państwach zasadą jest udostępnianie akt personelowi sądowemu, rzecznikom dyscyplinarnym i wizytatorom - z reguły usytuowanym przy radach sądowniczych. W większości z nich Minister Sprawiedliwości czy jakiegokolwiek innego rodzaju podmiot wchodzący w skład egzekutywy lub legislatywy może uzyskać dostęp do akt na ogólnych zasadach tj. jako strona postępowania lub gdy wykaże istnieniu interesu prawnego. Decyzje co do udostępnienia z reguły podejmuje sąd, a w niektórych przypadkach prezes sądu (np. w Estonii). W Niemczech odmowa udostępnienia akt może być zaskarżona do sądu wyższej instancji. Akt się nie wysyła co oznacza, że podmiot który uzyska zezwolenie na zapoznanie się z nimi może to zrobić wyłącznie w siedzibie sądu. W Irlandii nawet strony muszą uzyskać zgodę sędziego na zapoznanie się z aktami sprawy. W Armenii, Bułgarii, Belgii, Gruzji, Danii, Holandii, na Litwie, w Luksemburgu, Słowenii i Szwajcarii ani rząd, ani parlament [jeżeli nie są stronami toczących się postępowań) nie mają dostępu do akt spraw sądowych.

Druga kwestia związana z Lex Biernacki, to dostęp do danych zgromadzonych w sądowych bazach danych za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Na podstawie wyników ankietyustalono, że w wielu państwach zawartość tych baz już pokrywa się z tym co można odnaleźć analizując dokumenty składające się na fizycznie istniejące akta spraw sądowych albowiem wiele dokumentów wytwarza się pierwotnie w drodze elektronicznej i tylko ich papierowe odpowiedniki znajdują się w aktach sprawy albo też dokumenty mające w oryginale postać papierową są skanowane, i w tej formie wprowadzane do baz danych. W bazach tych znajdują się również nagrania rozpraw czy innych w ten sposób utrwalanych czynności sądowych i pozasądowych. W mniej już liczebnej grupie państw różnice pomiędzy jedną, a drugą formą występują ale szybko są niwelowane gdyż wprowadza się kolejne reformy, a wraz z nimi odpowiednie oprzyrządowanie, które pozwala na osiągnięcie celu w postaci równoważności akt tradycyjnych i tego co znajduje się w bazach danych.

Gorzej niż w Albanii

- Co więcej występują już w praktyce sytuacje, w których zrezygnowano z akt tradycyjnych lub też znacznie ich stosowanie ograniczono w stosunku do akt elektronicznych (vide polski tzw. e-sąd). Jak się wydaje w nieodległej przyszłości forma elektroniczna zdominuje wymiar sprawiedliwości w Europie, a tym samym mniej istotne z praktycznego punktu widzenia staną się zasady dotyczące dostępu do akt tradycyjnych zaś punkt ciężkości zagadnienia całkowicie przeniesie się na zawartość sądowych baz danych - zwłaszcza, że dostęp tamże jest nieporównanie szybszy i łatwiejszy (brak potrzeby udawania się do sądu, zaawansowane mechanizmy wyszukiwania i filtrowania), a nadto potencjalnie anonimowy – zauważa Iustitia.

Jej zdaniem, tam gdzie takie bazy danych funkcjonują (nadal są państwa ich pozbawione np. Armenia lub Chorwacja - w tej ostatniej istnieje wyłącznie scentralizowany rejestr sądowy) i technicznie możliwe jest zdalne uzyskanie dostępu do zgromadzonych w nich danych prawie we wszystkich wypadkach obowiązują te same zasady jak w wypadku dostępu do tradycyjnych akt sprawy. Oznacza to, że w przeważnie od decyzji sądu zależeć będzie czy dostęp zostanie udzielony czy nie oraz w jakim zakresie. Istnieje również stosunkowo liczna grupa państw, w których w ogóle Minister Sprawiedliwości nie ma możliwości uzyskania dostępu do danych tamże zgromadzonych - albowiem należą do niej te wszystkie państwa, w których nie może on uzyskać dostępu do tradycyjnych akt sprawy (chyba, że jest stroną postępowania), a nadto Azerbejdżan, Francja i Węgry. Pełny dostęp Ministra Sprawiedliwości do sądowych baz danych przewidziany jest jedynie w Austrii i w Estonii ale w obydwu tych krajach podkreśla się, że istnieją mechanizmy pozwalające na ustalenie kto, kiedy i do jakich danych uzyskał dostęp. Na Litwie pełny dostęp posiadają również członkowie Rady Sądownictwa - tyle, że ta składa się wyłącznie z sędziów. Ostatnim przypadkiem, w którym podmioty pozasądowe posiadają dostęp do sądowych baz danych jest Turcja, której ustawodawstwo udziela takiego dostępu służbom specjalnym. Uprawnienie to zostało zaskarżone do tamtejszego Sądu Konstytucyjnego jednakże bezskutecznie. Według sędziów z Turcji uprawnienie to w praktyce prowadzi do pozyskiwania przez rząd i prezydenta dowolnych danych z sądowych baz danych, a warto przypomnieć, że stopień zinformatyzowania państwa, w tym wymiaru sprawiedliwości, w Turcji jest jednym z najwyższych w Europie, zaś systemy sądowe uchodzą za jedne z bardziej zaawansowanych.

- W wypadku wejścia w życie ustawy w uchwalonym kształcie Rzeczpospolita Polska stanie się państwem, w którym pozycja władzy politycznej względem nie tylko wymiaru sprawiedliwości ale i obywateli oraz innych uczestników postępowań sądowych toczących się przed polskimi sądami będzie formalnie najsilniejsza w Europie. Silniejsza niż pozycja świata politycznego w Albanii, albowiem tamże wyłącznie w celach związanych z odpowiedzialnością dyscyplinarną i w siedzibie sądu podwładni Ministra Sprawiedliwości będą mogli uzyskać dostęp do akt - u nas pod pretekstem kontroli sprawowania nadzoru MS zażąda akt każdej sprawy, a co więcej nie będzie się musiał fatygować do sądu - to sąd ministrowi akta przyniesie. Silniejsza niż Austrii czy Estonii bo tam wprawdzie również minister ma pełny dostęp do sądowych baz danych jednakże wiadomo kto, kiedy i jakie dane uzyskał - nasz minister jako administrator systemu nie będzie się przed nikim tłumaczył jakie dane, kiedy i przez którego z jego podwładnych zostały pozyskane. Silniejsza wreszcie niż w Turcji, w której przynajmniej akta tradycyjne są przed samowolą przedstawicieli świata politycznego chronione. Różnica oczywiście w tym ostatnim wypadku znaczna nie jest gdyż posiadając w tym kraju tak zaawansowane systemy informatyczne ilość danych dostępnych zdalnie zbliża się do tych, które zgromadzone są w aktach tradycyjnych - tyle, że władza polityczna Turcji dość powszechnie oskarżana jest o tendencje autorytarne, a odnośnie Polski świadomość ta dopiero się w dyskursie publicznym przebija – uważa Iustitia.

Źródło: iustitia.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA