fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

TSUE zajmuje się praworządnością w Polsce

123RF
Losy praworządności w Polsce ważą się w tej chwili w Luksemburgu. Czy to, że oczy całego świata są zwrócone na Polskę, ma znów związek z naszą sprawą narodową? Niestety chyba tak, z tym że w tym najgorszym dla naszego kraju wymiarze.

Jak do tej pory kwestia reform wymiaru sprawiedliwości wzbudzała gorące emocje unijnych decydentów politycznych i była przedmiotem debaty w związku z możliwością uruchomienia sankcji wynikających z art. 7 traktatu o Unii Europejskiej. Okazuje się jednak, że dużo dalej idące skutki zmian w polskim sądownictwie są odczuwalne w innych państwach członkowskich.

Oglądaj #RZECZoPRAWIE: Wróblewski o praworządności w Polsce

To, co się dzieje w Polsce, nie pozostaje bez echa w całej Europie. Inne sądy zaczynają kwestionować zdolność polskiego wymiaru sprawiedliwości do zachowania gwarancji rzetelnego procesu. Ich decyzje mają fatalne konsekwencje, gdyż podkopują obraz naszego kraju jako państwa rządów prawa. I nie chodzi tu bynajmniej o ekstradycję jednego przestępcy, lecz o pozycję partnera w dialogu wspólnoty europejskiej.

Sądy europejskie w ten sposób manifestują swoje przekonanie, że nasze nie są dla nich wiarygodne. To wyraźny sygnał dla całej społeczności europejskiej, że współpraca z nimi na jakiejkolwiek płaszczyźnie może być obarczona dużym ryzykiem. Wskutek kazusu polskiego okaże się, czy ochrona gwarantowana przez art. 47 Karty Praw Podstawowych jest efektywna czy deklaratywna. Przed Unią Europejską jest więc sprawdzian, czy gwarancje wyznaczone w Karcie są tylko ozdobnikiem w argumentacji jurydycznej, czy też może mają swoje bezpośrednie zastosowanie.

Co zrobi Trybunał?

Jeśli Trybunał podzieli wątpliwości sądu irlandzkiego, niewątpliwie może to mieć daleko idące skutki dla innych państw członkowskich i stawiać pod znakiem zapytania dalszą współpracę sądową i partnerską. Trudno zaś będzie budować inne relacje: gospodarcze, handlowe czy współpracę społeczną, gdy zniknie wspólny element, jakim jest zaufanie i współpraca sądów państw członkowskich. Decydenci unijni powinni więc zrozumieć ich opieszałość w podjęciu jakiejkolwiek decyzji. Stan swoistego zawieszenia w sprawie polskiej skutkuje właśnie niepewnością, czemu dał wyraz sąd irlandzki. Politycy unijni przerzucili na Luksemburg trudną decyzję zmierzenia się z problemem przestrzegania praworządności w Polsce.

Luksemburg zaś, jeśli odwoła się do testu Aranyosiego, przerzuci de facto ocenę taką na sądy państw członkowskich. Przy czym taka analogia jak w sprawie warunków w więzieniach nie odnosi do testu rządów prawa. Dwa lata temu Trybunał orzekł, że europejski nakaz aresztowania nie zawsze musi działać automatycznie. W sprawie, czy sąd musi odesłać aresztowanych do Rumunii i na Węgry, skoro złe warunki w tamtejszych więzieniach naruszają prawa podstawowe Unii, Trybunał sformułował dwuetapowy test Aranyosiego (od nazwiska jednego z aresztowanych) – sąd na pierwszym etapie może oceniać, czy w danym kraju (np. w Rumunii, na Węgrzech) panuje ogólny i poważny problem z warunkami odsiadek, a na drugim etapie musi odpowiedzieć, czy ten ogólny problem ma wpływ na konkretny przypadek aresztowanego, który miałby zostać deportowany.

Taka analogia jest jednak niedopuszczalna w kwestii zachowania rządów prawa. Tu sytuacja jest raczej zerojedynkowa i albo są spełnione warunki rządów prawa, albo nie, warunki te nie są gwarantowane. Nie ma sensu robienia dwuetapowego testu, ponieważ nie da się indywidualnie zbadać, czy dany sąd mimo braku ustawowych gwarancji był de facto niezawisły i czy brak niezawisłości miał wpływ na uczciwy proces.

Sądy mogą być tylko niezawisłe, a jeśli nie są, to samo w sobie oznacza pogwałcenie rządów prawa i uczciwego procesu. Ponadto w kwestii niezawisłości i bezstronności sędziowskiej o wiele bardziej istotny aniżeli perspektywa sadu irlandzkiego jest test tzw. zewnętrznego obserwatora i samego podsądnego. Sądy nie tylko muszą być bezstronne i niezawisłe, ale też mają być postrzegane jako działające wedle tych zasad. Trudno zaś oczekiwać, iż sam podsądny ma ufać polskim sądom, skoro nawet instytucje europejskie kwestionują stan praworządności w Polsce!

Salomonowy wyrok?

Jakąkolwiek decyzję podejmie Trybunał, będzie ona zła. Jeśli uzna, że inne sądy są uprawnione do oceny, czy dany kraj gwarantuje praworządny proces, da wyraz efektywnej ochronie wartości europejskich, ale jednocześnie może osłabić jeden z istotnych elementów partnerstwa unijnego, jakim jest wzajemne zaufanie i współpraca sądów członkowskich. Jeśli uchyli się od odpowiedzi na pytanie irlandzkiego sądu, to rodzi się pytanie o skuteczność ochrony praw podstawowych.

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i wykładowczynią Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA